Awantura o Klub Kibica

W poniedziałkowym wydaniu „PS” opublikowałem tekst o Klubie Kibica reprezentacji Polski
znajdziecie go tutaj
Do tekstu dołączona była ramka, w której wyraziłem swoją wątpliwość, czy ceny biletów aby na pewno pokrywają się z pięknymi słowami o prorodzinnym modelu, który chce propagować PZPN.
Oto tekst z ramki:
Sporo kontrowersji wywołały ceny kart Klubu Kibica reprezentacji Polski. Kosztują po 34,71 złotego i są ważne przez trzy lata. Teoretycznie niewielki wydatek zmienia się w pokaźną sumę, gdyby wziąć pod uwagę, że wiele osób na mecze chce wybrać się jednorazowo, zaś dzieci również muszą płacić pełną kwotę za kartę. Gdyby więc zsumować wydatek dla całej, powiedzmy klasycznej czteroosobowej rodziny, za mecz z Niemcami trzeba było zapłacić 258, 370, 498 lub 619 złotych, w zależności od cen biletów. Mówienie o promowaniu rodzinnego modelu kibicowania jest w tym wypadku wyjątkowo mocno kontrowersyjne.
– Cena nie jest wygórowana w stosunku do klubowych kart kibica, które kosztują około 10 złotych i są ważne przez rok – mówi Jacek Kalinowski, rzecznik klubu kibica. Różnica polega na tym, że z karty kibica klubu piłkarskiego można korzystać 15 razy w sezonie. I co ważne, kluby grają mecze u siebie a nie w Korei czy w Niemczech. Organizatorzy zapewniają jednak, że karta będzie uniwersalna i już od rundy wiosennej pozwoli wchodzić na wszystkie stadiony w Polsce bez obowiązku posiadania kart klubowych.

Całość spotkała się z protestem ze strony Piotra Gołosa, szefa marketingu przy PZPN. Czy uzasadnionym? Moim zdaniem nie, ale jeśli ktoś ma ochotę wyrazić swoją opinię na temat zasadności funkcjonowania Klubu Kibica, proszę bardzo.

Oto odpowiedź pana Gołosa, zawarta w czterech punktach i podsumowaniu. Konkretne zarzuty przeplatam odpowiedziami. Jako, że jest to mój blog, zostawiam sobie prawo interpretacji. Nie podoba mi się napastliwy i mało konkretny ton pana Gołosa, ale być może jest to moje subiektywne odczucie.

Szanowny Panie Redaktorze,

Nawiązując do Pańskiego artykułu pt KIBICE DO WYMIANY, opublikowanego na ostatniej stronie poniedziałkowego wydania Przeglądu Sportowego, chciałbym zwrócić uwagę na nieścisłości i przekłamania, które się w nim pojawiły:

1. Podczas naszego spotkania rozmawialiśmy o celu powstania Oficjalnego Klubu Kibica. Został on zdefiniowany przeze mnie jako ROZSZERZENIE (prosiłem, aby zwrócił Pan uwagę na to właśnie sformułowanie) grupy docelowej o kolejne DODATKOWE segmenty odbiorców takie jak rodziny z dziećmi itd. Włożenie w moje usta informacji o WYMIANIE kibiców i jeszcze podniesienie jej rangi poprzez nadanie tytułu artykułowi KIBICE DO WYMIANY mogę w tym kontekście traktować jedynie jako celową prowokację, mającą na celu podgrzewanie i tak trudnych relacji z kibicami.

Mamy tu sytuację „słowo na słowo”. Mówi pan, że coś podkreśla, zaś ja manipuluję. Ja z kolei uważam, że to Pan manipuluje, gdyż słowo „rozszerzenie” nie padło w wymienionym kontekście. Tym bardziej, że pisze pan: „Podkreślałem”. A dziwnym trafem tego podkreślenia nie ma w moich notatkach (rozmowa nie była nagrywana). Poza tym to ja jako dziennikarz pozostawiam sobie możliwość interpretacji zdarzeń. Moim celem jest poszukiwanie prawdy a nie pisanie peanów na cześć organizacji wskazanych przez marketingowców. Mówiąc wprost – mi płacą za poszukiwanie prawdy, Panu za wyszukiwanie pozytywów również tam, gdzie ich nie ma.

2. Celem powstania Klubu Kibica nie jest organizacja dopingu podczas meczów reprezentacji. Tłumaczyłem to Panu podczas spotkania. Klub Kibica powstał jako platforma do bezpośredniej komunikacji, także marketingowej, ze wszystkimi kibicami, ma na celu integrowanie całego środowiska wokół drużyny narodowej, ale w zakresie zarządzania relacjami z kibicami poprzez system nagród dla najbardziej aktywnych i wykorzystanie innych pozytywnych bodźców, takich jak punkty w programie lojalnościowym, zniżki na oferty naszych sponsorów, specjalne artykuły kolekcjonerskie i okolicznościowe. Trzeba
naprawdę wiele złej woli, aby rozwiązanie, które powstaje z myślą o kibicach i dla kibiców przedstawić wyłącznie jako maszynkę do zdzierania pieniędzy. Jeżeli brakuje Panu źródeł to chętnie udostępnię Panu bardzo szczegółowe materiały opisujące podobne mechanizmy stosowane przez inne federacje i kluby zagraniczne.

W tym przypadku mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem syndromu oblężonej twierdzy. Fakty przedstawione na sucho, z których można było wyciągnąć jedynie neutralne bądź pozytywne wnioski. Oto fragment tekstu, do którego Pan się odnosi: „Ogrom kontrowersji wywołały ceny kart Klubu Kibica. Kosztują po 34,71 zł i są ważne przez trzy lata. Karta nie jest konieczna do zakupienia biletów na mecze kadry, ale daje pierwszeństwo. Przykładowo na ostatnie spotkanie z Niemcami w wolnej sprzedaży było jedynie 1600 biletów. Klub Kibica oferuje oficjalne gadżety, a kibice, którzy je kupują, zbierają punkty, a potem mogą kupować taniej usługi sponsorów kadry oraz bilety na mecze.” Czy jest on nacechowany negatywnie? Jest to nadinterpretacja. Mam wrażenie, że przeczytał Pan to co chciał Pan przeczytać. Całość materiału sugeruje oczywiście, że chodzi o zarabianie, ale myślę że próba wmówienia kibicom, że w rzeczywistości chodzi o jakieś szczytne cele, spotka się z niepowodzeniem.

3. Informacja, ze Klub Kibica nie ma nic do zaoferowania swoim członkom w kontekście zbliżającego się UEFA EURO 2012 jest nieprawdziwa. Będziemy mieć niebawem na ten temat odrębną komunikację. Wspominałem Panu o tym podczas naszej rozmowy.

Myślę, że znacznie zbliżyłby się pan do prawdy, gdyby powtórzył ten tekst jeszcze 999 razy. W tekście pada jedynie stwierdzenie, że karta Klubu Kibica nie pomoże w nabyciu biletu, co jest zgodne z prawdą.

4. Swoją ocenę launchu Klubu Kibica oparł Pan na komentarzach z YouTube. Nie widziałem Pana na samej prezentacji. Szkoda, że nie zadał Pan sobie trudu, aby przynajmniej zapytać w oparciu o co i w jaki sposób my mierzymy wyniki swoich działań i jaki był ich cel. Sprowadzenie przez Pana całego procesu jedynie do publikacji filmu w Internecie mogę uznać jako przejaw braku niezbędnej wiedzy do oceniania jakichkolwiek projektów o charakterze marketingowym.

Nie byłem na prezentacji, po tym co widziałem w internecie, na szczęście. Na wszelki wypadek wklejam tu linka, żeby również inni czytelnicy mogli zobaczyć o czym mówimy.

Prezentacja Klubu Kibica RP

Nie zgadzam się natomiast z argumentem: „Nie byłeś tam, więc nie masz prawa głosu”, gdyż jest to żaden argument, w końcu obala wszystkie książki historyczne… Oczywiście Panu ta prezentacja może się podobać, ja uznałem że była niskiej jakości, ale starałem się zamiast własnej opinii przedstawić opinię głosujących. Nie ma przypadku w tym, że również inni dziennikarze publicznie ocenili tę prezentację jako szczyt żenady.

Na popularnym portalu internetowym weszlo.com zaznaczono nawet, że marketingowiec, który płaci ludziom, żeby klaskali gdy wchodzi na salę… no cóż, to chyba może zdarzyć się jedynie w Polskim Związku Piłki Nożnej. I niestety nie świadczy to o Panu najlepiej. Jest to jedyna wycieczka osobista, na którą sobie pozwalam. W przeciwieństwie do Pana, o czym piszę niżej.

Poniżej końcówka pretensji pana Piotra

W swoim tekście skupił się Pan wyłącznie na negatywnych komentarzach nt działalności Klubu Kibica, a Pańskie uwagi miały ewidentnie zaangażowany i stronniczy charakter, z których przebija niechęć do wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z PZPN.

Jeżeli celem tego artykułu miało być jątrzenie sytuacji to z pewnością udało się Panu ten cel zrealizować.

Osobiście mam do Pana duży żal. Zawiódł Pan moje zaufanie do swojej osoby, reprezentowanego przez Pana tytułu, który darzyłem dotychczas dużym szacunkiem i do rzetelności wykonywanego przez Pana zawodu dziennikarza sportowego w ogóle.

Z poważaniem,

PG

Mamy w tym liście kilka zarzutów o charakterze personalnym, typowych sztuczek pr-owskich, prób manipulacji, nacechowania tekstu sformułowaniami mającymi na celu podważyć moją wiarygodność, np: „brak niezbędnej wiedzy”, „publikowanie nieprawdziwych informacji”, „jeśli brak panu źródeł”, „prowokacja” i to co poniżej, czyli „stronniczość”, „zaangażowanie” „zawiódł zaufanie”, „jątrzenie” oraz absurdalna personalna uwaga: „Przebija niechęć do wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z PZPN”.
Dziwi mnie, że urzędnik wysokiego szczebla zamiast uwag merytorycznych pozwala sobie na tego typu tekst.
Czy przedstawiłem Klub Kibica w negatywnym świetle? Tekst na pewno nie jest laurką, pokazuje zarówno kontrowersje jak i korzyści. Staram się nie wartościować. Na pewno, jak zaznaczałem, dokonałem selekcji materiału. Wybrałem najważniejsze wątki – ten dotyczący powolnej wymiany fanów, która odbywa się w Polsce, ale i wszędzie (stąd nawiązanie do mojego ulubionego Briana Clougha) oraz do kontrowersyjnych cen biletów. Czy sugeruję, że chodzi głównie o kasę? „Sugeruję”, to złe słowo. Jestem przekonany, że za Klubami Kibica nie kryje się nic innego poza biznesem. Czy ktoś ma jakieś inne odczucia w tej kwestii?

Dziękuję, pozdrawiam, MW

Advertisements

4 komentarzy »

  1. Mario said

    Witam, Panie Marku ja może trochę nie w temacie, ale myślę że może warto tutaj to poruszyć. Oglądał Pan dzisiejszy mecz Legii?
    W.Kowalczyk ,którego cenię jechał po Ljuboji cały czas wypominał mu kontrakt itd, dopóki ten nie strzelił bramki, potem ta asysta, i prawie jeszcze jedna i skończyło się, nie wymienił potem już ani rzau jego nazwiska, Borek prawie to samo, jak tak można ? Moge prosić o komentarz na ten temat/

    • Łukasz said

      Czekałem, co powie po strzelonej przez Ljuboję bramce – bo ten przecież nie umiał niby wcześniej grać głową :). Ale Kowalczyk stwierdził, że dośrodkowanie było tak dokładne, że wystarczyło głowę przyłożyć…

      • dzemeuksis said

        Taaa… I jeszcze znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Ale przecież to takie proste.

        Tacy komentatorzy, jak Smokowski, czy Twarowski, to przynajmniej potrafią w takiej sytuacji pośmiać się sami z siebie.

  2. vegetable78 said

    Cześć, sorry że nie odpowiadałem, ale jestem na urlopie a jak wiadomo urlop oznacza ograniczoną ilość czasu i dostępność do sieci.
    A propos Kowalczyka, to wydaje mi się, że miał prawo narzekać na Ljuboję, który grał bardzo słabo… a potem strzelił bramkę i brał udział przy pozostałych. Tak to jest z utalentowanymi piłkarzami. Sam czasem tak mam, jak powiem: „Co za nieudacznik, niech zdejmą patałacha, gra do tyłu, na sześć kontaktów, spowalnia, nie umie strzelać, powinni go sprzedać albo oddać i dopłacić”, to można mieć pewność, że facet na pewno zaraz strzeli bramkę.
    Taki ekspert reaguje na gorąco, w przeciwieństwie do komentatora nie może się za bardzo asekurować, musi być pewien swego, płacą mu w końcu za odwagę w wypowiadaniu sądów, dostarczaniu ludziom rozrywki. Tak więc nie przyczepiałbym się do niego za bardzo 🙂
    A co do Matiego Borka, to choć uważam że jest absolutnie najlepszym komentatorem w kraju, to faktycznie Twarowski i Smokowski mają więcej autoironii, Matiemu brak dystansu i takiego luzu, ma po prostu inny styl komentowania, bardziej tradycyjny, mniej brytyjski. Natomiast czyta gra i przekazuje informacje w świetny sposób. Ale wiadomo, nikt nie jest doskonały 🙂

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: