Archive for Maj, 2012

BBC – fakty czy prowokacja?

Fala oburzenia przetoczyła się przez polskie media w związku z publikacją BBC o rasizmie w naszym kraju i na Ukrainie. Źli Anglicy, oszuści, naciągacze i tak dalej. Kto ma rację? Czy faktycznie jest tak, że my jesteśmy tymi dobrymi?

Zgadza się, materiał był tani, mocno tendencyjny, niegodny szanowanej stacji takiej jak BBC, zaś Sol Campbel jest zwykłym ignorantem, bo wypowiada się na podstawie podsuniętych mu przez dziennikarza zdjęć. W materiale są sytuacje rodem z najtańszego tabloidu. Choćby tłem rozmowy o rasizmie jest obrazek, jak na polu karnym faulowany jest czarnoskóry piłkarz. Co to niby ma oznaczać? Że w krajach organizujących turniej fauluje się w niedopuszczalny sposób czarnoskórych piłkarzy? Nie ma wątpliwości, że poziom manipulacji był żenujący.
Ze strony dziennikarza zabrakło pytań o wiedzę Campbella na temat Polski. Można domyślać się, że jest żadna, bo inaczej nigdy nie wrzucałby nas do jednego worka z Ukrainą.
Mamy prawo czuć się pokrzywdzeni. U nas nie ma sytuacji, gdy idących zawodników wita się okrzykami naśladującymi małpy. Już nie.
Z drugiej strony nie jest też tak, że jesteśmy narodem tolerancyjnym tylko dlatego, że tak o sobie mówimy.
Wiadomo, że podczas kręcenia programu dziennikarze BBC zostali zaatakowani przez kibiców Legii. Z drugiej strony tłem do tego ataku nie był rasizm tylko głupota.
Przypomina mi się jednak przypadek Bena Imeha, który został wręcz wygoniony z Wrocławia dlatego, że był czarny, a „kibice” Śląska Wrocław czarnych nie tolerują. Oczywiście wyszukiwano wiele powodów dla których Ben opuścił Wrocław, ale te same , brak zaangażowania, umiejętności itd, można przypisać dowolnemu zawodnikowi, choćby napastnikowi Gikiewiczowi, który nie umie trafić piłką do bramki. A jednak gra.
Pokłócił się ze mną o to kiedyś dziennikarz z Wrocławia, który pisał: „naprawdę uważasz, że dobrze będzie, jeśli podejdzie do Ciebie Murzyn, zwyzywa Cię od konusów i chuderlaków, a na Twoją odpowiedź zawierającą słowo „czarnuch” poda Cię do sądu i wygra sprawę o zniesławienie?
To DZIENNIKARZ. I wciąż pracuje w zawodzie.
W najbliższym czasie przekonamy się czy we Wrocławiu coś się zmieniło, bo Gazeta Wrocławska donosi o dwóch nowych czarnoskórych zawodnikach mających przyjść do Śląska.
Znana była sytuacja, że kibice Lechii Gdańsk powiedzieli zarządowi, że czarnoskóry piłkarz został dopuszczony do gry warunkowo, ale nie wyobrażają sobie więcej takich sytuacji. Zarząd i trenerzy zachowali się godnie, zignorowali dresiarzy i zatrudnili kilku piłkarzy. Ale wiadomo, że przez jakiś czas Deleu nie był przez fanów tolerowany, jak mówił: „Myślałem, że nasi kibice buczą przeciwko rywalowi. Koledzy mówili, że im przykro, obejmowali mnie, pocieszali. A ja im mówię: „Chłopaki, spokojnie”. Nie miałem pojęcia, że chodzi o mnie – opowiada. Bariera językowa nie pozwalała im więcej powiedzieć, zaś jemu więcej zrozumieć. – Dopiero po dwóch dniach dowiedziałem się prawdy. Poczułem, jakby ktoś wbił mi szpilę w serce”

Na stronie 83 autobiografii (zresztą świetnej bulwarowej) Wojciecha Kowalczyka, pada zdanie: „Ogólnie nie mam nic do murzynów ale bramkarze powinni być biali. Ten nie był, więc się nadział”. Chodziło o Stanleya Menzo (który karierę zrobił nie mniejszą niż Kowalczyk), a podtekst jest jasny – czarni nie myślą na poziomie białych.
Te oczywiste brednie nie mają podstaw naukowych, po prostu zawodnicy z Afryki później weszli do gry. Równie dobrze na podstawie sytuacji w RPA można udowadniać, że biali nie potrafią grać w piłkę. Tak samo jak na całym świecie piłka przez lata była sportem zdominowanym przez białych, w RPA jest sportem czarnych (a biali grają w rugby).
Powodem tych rasistowskich uwag Kowalczyka była zwykła ignorancja. Podobnie było z serwisem weszlo.com, jednym z najpopularniejszych wśród polskich kibiców (autorowi gratuluję świetnej autobiografii Iwana), który na początkach swojej działalności udowadniał (może to złe słowo, bo poważnych dowodów tam nie przedstawiono), że czarni są słabymi bramkarzami, bo jakiś czarnoskóry bramkarz puścił szmatę. Chcę dziś wierzyć, że było to jedynie obliczone na wzbudzenie zainteresowania raczkującym wówczas serwisem. Jeśli tak – to gratuluję, udało się. Widocznie w Polsce nie mamy z tym problemu.
Moje stanowisko z tamtego okresu, w którym pokazuję, że nie mamy do czynienia z brakiem umiejętności u czarnoskórych bramkarzy ale z rasizmem wśród dziennikarzy, jest TU
Tę samą tezę o słabych czarnoskórych bramkarzach, udowadniali dziennikarze miesięcznika „Magazyn Futbol”.
Czy te wszystkie przykłady pokazują, że jesteśmy rasistami? Oczywiście, że nie. Czarnoskórzy piłkarze grają w Polsce nawet w malutkich miejscowościach, gdzieś na kresach, na wioskach oddalonych od wielkomiejskiej cywilizacji. I mają się dobrze. Nikt na nich nie napada, przynajmniej nie słyszałem o takich przypadkach. Choć oczywiście są przykłady różnych „światowców”, choćby kibice PKS Radość, którzy śpiewają że w tym klubie nie ma miejsca dla czarnych, bo „PKS Radość to biała drużyna”. Swoją drogą dziwne, że Mazowiecki Okręgowy Związek Piłki Nożnej jeszcze nie wlepił klubowi jakiejś pokaźnej kary finansowej.
Ale generalnie jest to margines społeczny. Zresztą margines, który się zmniejsza.
Ale czy można powiedzieć, że problem nie istnieje?
Mój redakcyjny kolega Piotr Wierzbicki w swoim dzisiejszym komentarzu pisze, że Anglicy to hipokryci:
„Zarzuty oburzają tym bardziej, że pochodzą od przedstawicieli narodu, który rasizmu powinien wstydzić się sam. Nie wspominam już o czasach kolonializmu. Wystarczy fakt z najnowszej historii: 9 lipca przed sądem stanie aktualny reprezentant Anglii, do niedawna jej kapitan, John Terry. Powód? Nazwał na boisku kolegę-piłkarza Antona Ferdinanda czarną p…ą”
Całość TU
Piotrek, właśnie to jest ta subtelna różnica, której nie chcesz zauważyć:
W Anglii – John Terry nazwał faceta czarną małpą. Reakcja? Został pozbawiony opaski kapitana reprezentacji, wstawiający się za nim selekcjoner podał się do dymisji, bo federacja nie zamierzała ustąpić, a piłkarz stanie przed sądem
W Polsce – zdarzały się sytuacje, choćby wspomniana z Benem Imehem albo regularne wyzywanie się kibiców od Żydów. Reakcja? To nie my, to nie nasz problem, my jesteśmy tolerancyjni, oni są źli.
Na Ukrainie – Oleg Błochin powiedział: „Niech uczą się (młodzi – mw) od Szewczenki i Błochina. A nie od jakiegoś Zumba-Bumba, który dopiero zszedł z drzewa, dali mu dwa banany i gra w lidze ukraińskiej”. Reakcja? Błochin jest bohaterem narodowym i selekcjonerem.
To pokazuje różnicę. W Polsce zostałby potępiony przez jakieś media, może przez dwóch dziennikarzy i słusznie nie traktowanych poważnie członków ruchu palikota, ale nie byłoby żadnej poważnej reakcji ze strony związku, zaś w Anglii nigdy nie zająłby poważnego stanowiska w futbolu, wzorem Glenn’a Hoddle’a pojechałby do którejś z byłych republik radzieckich i założył szkółkę piłkarską.

Comments (3)

Kucharczyk w kadrze – Smuda się ośmieszył

Jaki cel ma powołanie do szerokiej kadry na EURO 2012 Michała Kucharczyka? Czy chodzi o element humorystyczny aby wytworzyć dobrą atmosferę w drużynie? Poprzednim Smudy, Leo Beenhakker miał zwyczaj sprowadzania na zgrupowania jakiejś postaci publicznej, często komika. Tak zrobił w 1990 roku gdy prowadził Holandię. Komik rozweselił zawodników, poprawił klimat i Holendrzy zagrali najlepszy mecz turnieju. Z Niemcami. Tak mówią. A że odpadli, to inna sprawa. I może tak pomyślał Smuda – Piłkarze będą patrzeć na gościa, który nie pasuje do drużyny pod względem umiejętności i po prostu padną ze śmiechu, gdy ten będzie odstawał, będzie kopał się w czoło. Czasem potrzebna jest taka pierdoła w klasie, żeby zjednoczyć grupę. Są przecież różne metody jednoczenia wpływania na to, żeby zawodnicy stworzyli drużynę. Tu mamy zastosowanie przynajmniej dwóch – wspólny wróg (ofiara) i wspólna zabawa.

Wracam dziś z blogiem po długiej przerwie, bo sprawa jest poważna. Mam duże wątpliwości co do tego powołania selekcjonera i sądzę, że sprawa powinna zostać wyjaśniona. Nie insynuuję niczego, może przecież być tak, że selekcjoner po prostu jest piłkarskim ignorantem, albo piłkarz podoba mu się z twarzy albo ma fajny rower. Zawsze byłem przeciwny odwołaniu Smudy ze stanowiska – daliśmy mu je, to musimy ponieść konsekwencje. Ale skoro widzimy, że na naszych oczach dzieje się zwykła niesprawiedliwość, to musimy zareagować. Zareagować zwykłym oburzeniem. To jedyne co zostało.

A mam tu poczucie, że było to powołanie sugerowane z zewnątrz, bo nie ma żadnego argumentu, który przemawia za tym by to właśnie Kucharczyk grał w kadrze.
Oto Smuda wprowadził do drużyny zawodnika, który jest technicznie tak surowy, że jak napisałem już w gazecie, mógłby omyłkowo zostać uznany za drugiego syna majstra Dżepetto. Nie ma zwodu, nie ma dryblingu, nie ma strzału, nie ma nic. NIC co dawałoby mu prawo ubiegania się o miejsce w drużynie narodowej. I co bardzo ważne, nie ma statystyk. Gdyby był to Jankowski albo Piech, to byłoby kontrowersyjne, ale mielibyśmy do czynienia z zawodnikami, którzy strzelają bramki.
Nie mówię o Sobiechu, bo on w karierze pokazał, że strzelać umie, poza tym jest to piłkarz, który na pierwszy rzut oka ma spory potencjał, dobrze współpracuje w polu karnym, jest silny, szybko, dobry technicznie. To widzi każdy, kto interesuje się piłką. Na bok odkładam sprawę, że Smuda nie powoływał go do drużyny gdy trafiał regularnie, a powołał, gdy przestał grać. Rozumiem, że jest to wymuszone przez sytuację.
Nie mówię o Brożku, bo choć miał tragiczny sezon, to wiem, że z powodu braku napastników kogoś trzeba było wziąć. A Brożek w przeszłości pokazał, że jest częścią grupy, że potrafi dobrze zareagować, w pewnych sytuacjach potrafi się zachować, np. bramka z Meksykiem czy asysta z Niemcami.
Mówię tylko o Kucharczyku.
Smuda szuka środkowego napastnika więc powołuje skrzydłowego, który strzelił trzy bramki w sezonie. TRZY! A w poprzednim strzelił 5 w 27 meczach.
Ktoś powie – może grać też na skrzydle. Ale mamy aż czterech lepszych zawodników, którzy mogą grać na skrzydle – Rybus (8 asyst jesienią, a ta sama pozycja co Kucharczyk), Grosicki, Mierzejewski czy Obraniak, który przy ustawieniu 4-2-3-1 może grać na dowolnej pozycji w ofensywnej trójce. Dla Kucharczyka po prostu nie ma miejsca na boisku.
Pewnie że historia zna różne przykłady – choćby słynne Szarmacha i Żmudy z 74 roku, które były strzałami w dziesiątkę. Ale nie były to przypadki, że Górski powoływał totalnego ligowego przeciętniaka – KOPACZA. To byli wyróżniający się młodzi ligowcy.
Mówimy o zawodniku, który dysponuje „ciągiem na bramkę” i szybkością i są to jego jedyne atuty. Smuda argumentuje, że się nie boi, ale przecież tak można uzasadnić powołanie choćby pana Ździcha z kotłowni.
Włączenie tego zawodnika do kadry jest skandalem, który wymaga podważenia zaufania do selekcjonera i przeprowadzenia jakiegoś wewnętrznego śledztwa w celu ustalenia, czy decyzja była w pełni suwerenna. Chcę wierzyć, że tak jest, że nie było żadnych nacisków ze strony agenta.

Oczywiście może zdarzyć się tak, że Kucharczyk w ważnym meczu strzeli bramkę i Smuda powie: „A nie mówiłem? Ale wam wszystko nie pasuje”. Może być to przypadek Bierhoffa, czemu nie. Tyle, że Bierhoff w sezonie poprzedzającym EURO 96 strzelił 17 goli w Serie A. Przypomnę – Kucharczyk strzelił 3 bramki. Ale dostał powołanie. I to mi nie pasuje.

Czekam jak nasz Nikifor wyjaśni swoją decyzję na konferencji i ciekaw jestem, czy ktoś zaprotestuje.

Comments (7)