BBC – fakty czy prowokacja?

Fala oburzenia przetoczyła się przez polskie media w związku z publikacją BBC o rasizmie w naszym kraju i na Ukrainie. Źli Anglicy, oszuści, naciągacze i tak dalej. Kto ma rację? Czy faktycznie jest tak, że my jesteśmy tymi dobrymi?

Zgadza się, materiał był tani, mocno tendencyjny, niegodny szanowanej stacji takiej jak BBC, zaś Sol Campbel jest zwykłym ignorantem, bo wypowiada się na podstawie podsuniętych mu przez dziennikarza zdjęć. W materiale są sytuacje rodem z najtańszego tabloidu. Choćby tłem rozmowy o rasizmie jest obrazek, jak na polu karnym faulowany jest czarnoskóry piłkarz. Co to niby ma oznaczać? Że w krajach organizujących turniej fauluje się w niedopuszczalny sposób czarnoskórych piłkarzy? Nie ma wątpliwości, że poziom manipulacji był żenujący.
Ze strony dziennikarza zabrakło pytań o wiedzę Campbella na temat Polski. Można domyślać się, że jest żadna, bo inaczej nigdy nie wrzucałby nas do jednego worka z Ukrainą.
Mamy prawo czuć się pokrzywdzeni. U nas nie ma sytuacji, gdy idących zawodników wita się okrzykami naśladującymi małpy. Już nie.
Z drugiej strony nie jest też tak, że jesteśmy narodem tolerancyjnym tylko dlatego, że tak o sobie mówimy.
Wiadomo, że podczas kręcenia programu dziennikarze BBC zostali zaatakowani przez kibiców Legii. Z drugiej strony tłem do tego ataku nie był rasizm tylko głupota.
Przypomina mi się jednak przypadek Bena Imeha, który został wręcz wygoniony z Wrocławia dlatego, że był czarny, a „kibice” Śląska Wrocław czarnych nie tolerują. Oczywiście wyszukiwano wiele powodów dla których Ben opuścił Wrocław, ale te same , brak zaangażowania, umiejętności itd, można przypisać dowolnemu zawodnikowi, choćby napastnikowi Gikiewiczowi, który nie umie trafić piłką do bramki. A jednak gra.
Pokłócił się ze mną o to kiedyś dziennikarz z Wrocławia, który pisał: „naprawdę uważasz, że dobrze będzie, jeśli podejdzie do Ciebie Murzyn, zwyzywa Cię od konusów i chuderlaków, a na Twoją odpowiedź zawierającą słowo „czarnuch” poda Cię do sądu i wygra sprawę o zniesławienie?
To DZIENNIKARZ. I wciąż pracuje w zawodzie.
W najbliższym czasie przekonamy się czy we Wrocławiu coś się zmieniło, bo Gazeta Wrocławska donosi o dwóch nowych czarnoskórych zawodnikach mających przyjść do Śląska.
Znana była sytuacja, że kibice Lechii Gdańsk powiedzieli zarządowi, że czarnoskóry piłkarz został dopuszczony do gry warunkowo, ale nie wyobrażają sobie więcej takich sytuacji. Zarząd i trenerzy zachowali się godnie, zignorowali dresiarzy i zatrudnili kilku piłkarzy. Ale wiadomo, że przez jakiś czas Deleu nie był przez fanów tolerowany, jak mówił: „Myślałem, że nasi kibice buczą przeciwko rywalowi. Koledzy mówili, że im przykro, obejmowali mnie, pocieszali. A ja im mówię: „Chłopaki, spokojnie”. Nie miałem pojęcia, że chodzi o mnie – opowiada. Bariera językowa nie pozwalała im więcej powiedzieć, zaś jemu więcej zrozumieć. – Dopiero po dwóch dniach dowiedziałem się prawdy. Poczułem, jakby ktoś wbił mi szpilę w serce”

Na stronie 83 autobiografii (zresztą świetnej bulwarowej) Wojciecha Kowalczyka, pada zdanie: „Ogólnie nie mam nic do murzynów ale bramkarze powinni być biali. Ten nie był, więc się nadział”. Chodziło o Stanleya Menzo (który karierę zrobił nie mniejszą niż Kowalczyk), a podtekst jest jasny – czarni nie myślą na poziomie białych.
Te oczywiste brednie nie mają podstaw naukowych, po prostu zawodnicy z Afryki później weszli do gry. Równie dobrze na podstawie sytuacji w RPA można udowadniać, że biali nie potrafią grać w piłkę. Tak samo jak na całym świecie piłka przez lata była sportem zdominowanym przez białych, w RPA jest sportem czarnych (a biali grają w rugby).
Powodem tych rasistowskich uwag Kowalczyka była zwykła ignorancja. Podobnie było z serwisem weszlo.com, jednym z najpopularniejszych wśród polskich kibiców (autorowi gratuluję świetnej autobiografii Iwana), który na początkach swojej działalności udowadniał (może to złe słowo, bo poważnych dowodów tam nie przedstawiono), że czarni są słabymi bramkarzami, bo jakiś czarnoskóry bramkarz puścił szmatę. Chcę dziś wierzyć, że było to jedynie obliczone na wzbudzenie zainteresowania raczkującym wówczas serwisem. Jeśli tak – to gratuluję, udało się. Widocznie w Polsce nie mamy z tym problemu.
Moje stanowisko z tamtego okresu, w którym pokazuję, że nie mamy do czynienia z brakiem umiejętności u czarnoskórych bramkarzy ale z rasizmem wśród dziennikarzy, jest TU
Tę samą tezę o słabych czarnoskórych bramkarzach, udowadniali dziennikarze miesięcznika „Magazyn Futbol”.
Czy te wszystkie przykłady pokazują, że jesteśmy rasistami? Oczywiście, że nie. Czarnoskórzy piłkarze grają w Polsce nawet w malutkich miejscowościach, gdzieś na kresach, na wioskach oddalonych od wielkomiejskiej cywilizacji. I mają się dobrze. Nikt na nich nie napada, przynajmniej nie słyszałem o takich przypadkach. Choć oczywiście są przykłady różnych „światowców”, choćby kibice PKS Radość, którzy śpiewają że w tym klubie nie ma miejsca dla czarnych, bo „PKS Radość to biała drużyna”. Swoją drogą dziwne, że Mazowiecki Okręgowy Związek Piłki Nożnej jeszcze nie wlepił klubowi jakiejś pokaźnej kary finansowej.
Ale generalnie jest to margines społeczny. Zresztą margines, który się zmniejsza.
Ale czy można powiedzieć, że problem nie istnieje?
Mój redakcyjny kolega Piotr Wierzbicki w swoim dzisiejszym komentarzu pisze, że Anglicy to hipokryci:
„Zarzuty oburzają tym bardziej, że pochodzą od przedstawicieli narodu, który rasizmu powinien wstydzić się sam. Nie wspominam już o czasach kolonializmu. Wystarczy fakt z najnowszej historii: 9 lipca przed sądem stanie aktualny reprezentant Anglii, do niedawna jej kapitan, John Terry. Powód? Nazwał na boisku kolegę-piłkarza Antona Ferdinanda czarną p…ą”
Całość TU
Piotrek, właśnie to jest ta subtelna różnica, której nie chcesz zauważyć:
W Anglii – John Terry nazwał faceta czarną małpą. Reakcja? Został pozbawiony opaski kapitana reprezentacji, wstawiający się za nim selekcjoner podał się do dymisji, bo federacja nie zamierzała ustąpić, a piłkarz stanie przed sądem
W Polsce – zdarzały się sytuacje, choćby wspomniana z Benem Imehem albo regularne wyzywanie się kibiców od Żydów. Reakcja? To nie my, to nie nasz problem, my jesteśmy tolerancyjni, oni są źli.
Na Ukrainie – Oleg Błochin powiedział: „Niech uczą się (młodzi – mw) od Szewczenki i Błochina. A nie od jakiegoś Zumba-Bumba, który dopiero zszedł z drzewa, dali mu dwa banany i gra w lidze ukraińskiej”. Reakcja? Błochin jest bohaterem narodowym i selekcjonerem.
To pokazuje różnicę. W Polsce zostałby potępiony przez jakieś media, może przez dwóch dziennikarzy i słusznie nie traktowanych poważnie członków ruchu palikota, ale nie byłoby żadnej poważnej reakcji ze strony związku, zaś w Anglii nigdy nie zająłby poważnego stanowiska w futbolu, wzorem Glenn’a Hoddle’a pojechałby do którejś z byłych republik radzieckich i założył szkółkę piłkarską.

Advertisements

3 komentarze »

  1. dzemeuksis said

    To wszystko prawda, Marku, co piszesz. Chciałbym jednak podzielić się spostrzeżeniem odnośnie tego, co napisałeś w podsumowaniu. Jeśli dobrze zrozumiałem, podtekst jest taki, że wzorzec angielski jest lepszy od polskiego, czy ukraińskiego i powinniśmy do niego dążyć. Otóż ja mam wątpliwości, czy aby na pewno z jednej skrajności chcemy wpaść w drugą skrajność. A za taką uważam wlepianie większej kary za zwrócenie się do czarnoskórego per „negrito” (casus Suareza), niż za przyznanie wprost i to bez żadnej skruchy, że się komuś na boisku specjalnie połamało nogę (casus Keana).

    To, co powiedział Błochin, to absolutny i bezdyskusyjny kretynizm. Tyle że, póki co, mówienie głupot tudzież bycie przygłupem nie podpada pod żaden paragraf. Podejmowanie dyskusji mimowolnie przydaje rangę takiemu zdarzeniu. Tymczasem moim zdaniem powinno się to (i ludzi, którzy takie rzeczy głoszą) ignorować. Podobnie jak pewnego naszego polityka, kiedy błysnął aforyzmem o wykorzystywaniu pań lekkich obyczajów. Chyba każdy psycholog lub socjolog przyzna (szczególnie w oderwaniu od kontekstu), że ostracyzm społeczny ruguje niepożądane postawy skuteczniej niż ich roztrząsanie.

    Odnośnie fali oburzenia na publikację BBC – zamiast się denerwować (co jest niewarte chociażby z przyczyn przez Ciebie przytoczonych) odpowiedziałbym emitując materiał utrzymany w podobnym tonie a dotyczący Anglików i ich ciemnych sprawek. Z pozdrowieniem dla BBC.

  2. Piotrek said

    … „autorowi gratuluję świetnej autobiografii Iwana” – smaczek 🙂

    Nawiasem mówiąc piłkarze mają grać w piłkę, a intelekt może, ale nie musi być ich silną stroną, tak więc istnieje pewne prawdopodobieństwo, że nieukształtowany intelektualnie człowiek, znany jednak z racji swojej (bardzo) dobrej gry w piłkę palnie jakieś głupstwo.

    O ile rasizm jako pogardzanie innymi ludźmi ze względu na ich odmienny kolor skóry pochodzenie etniczne etc. (czyli potocznie mówiąc inną rasę) jest niewątpliwie złem samym w sobie, ale również przejawem wspomnianej wielkiej ignorancji, o tyle mam jednak czasem wrażenie, że wskazywanie na czyjś kolor skóry jest z automatu podejrzane i profilaktycznie traktowane jako przejaw rasizmu.
    Kiedy się powie do kogoś „ty łysy ku**sie” albo „ch*ju na kaczych nogach”, to już (przynajmniej w dzisiejszych czasach) o żadnej dyskryminacji nie ma mowy, mimo że obelgi te przecież również zahaczają o odmienny wygląd.
    To, że ktoś jest kolorowy jest takim samym faktem, jak to, że ktoś jest łysy, czy że ma krzywe nogi.
    To, że w sporcie często wyzwalają się emocje, zaś sportowcem nie zostaje się ze względu na walory intelektu powoduje, że takie sytuacje będą się na boisku zdarzały i nikt nie powinien się tym zbytnio przejmować, dopóki nie przybierze to form rzeczywistego rasizmu.
    Jak daleko potrafię sięgam pamięcią, słowo murzyn zawsze oznaczało człowieka czarnoskórego (afro-obywatela) i nigdy nie oznaczało, ze ten człowiek jest gorszy jako człowiek, choć oczywiście jeśli był to afro-afrykanin, to mogło to oznaczać również, że jest cywilizacyjnie nieco zacofany, ale to nie jest jeszcze wyraz pogardy (my z resztą też przecież jesteśmy, a w niektórych kwestiach podobno nawet daleko za nimi).

    Z tego względu czym innym jest moim zdaniem wznoszenie przez ćwierćinteligentów nienawistnych haseł na polskich stadionach, a zupełnie czym innym nazwanie kogoś w emocjach na boisku czarną małpą.

    Gdy zaproponowałeś kontr-emisję, to od razu mi się przypomniał stary dowcip „a u was bija murzynów” … jednak póki co, to „my” organizujemy te mistrzostwa 🙂 ‘Angole’ mają chyba na tym punkcie po prostu jakiś problem – w zeszłym roku po GP Monako został na tle rasistowskim ukarany Lewis Hamilton (jedyny afro-kierowca w F1), bo pozwolił sobie na „czarny humor” pod adresem sędziów, którzy poczuli się urażeni, zanim skumali, że wypowiedź Hamiltona to parafraza pewnego znanego w GB dowcipu.

    Wszyscy domagamy się rzetelności, a tym czasem rzetelność polega głównie na tym, by przedstawiana argumentacja nie opierała się na fałszu – co z tego, że są kibice, którzy są kulturalni, jak nie o tych autorowi reportażu z BBC chodziło.

    Wczoraj Szewach Wiess w TV zauważył (swoim specyficznym mocno pogmatwanym językiem), że w BBC swoje powiedzieli, ale to my mamy okazję pokazać, jaka jest Polska na prawdę w tym względzie.

    pzdr
    P.

  3. W żyłach Obamy płynie polska krew? http://katonnajmlodszy.wordpress.com/2012/05/30/w-zylach-prezydenta-obamy-plynie-polska-krew/

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: