Smuda nie popełnił błędów w meczu otwarcia. Popełnił je znacznie wcześniej

Na początku w sprawie braku zmian ofensywnych Smudy. Z selekcjonerem tym razem się zgadzam. wiele osób chciało, żeby wpuścił Grosickiego za któregoś z defensywnych pomocników i powalczył o wygraną. Ewentualnie Kubę Błaszczykowskiego, który szybko opadł z sił, ale też trzeba pamiętać, że to zawodnik, który znacznie ciężej pracuje z tyłu niż Grosicki. W tej kwestii rozumiem, że selekcjoner wolał bezpieczny remis niż ryzyko. Miał do tego prawo i moim zdaniem miał rację. Remis oznacza, że pozostajemy w grze. Przegrana i strata trzech punktów do dwóch drużyn, sprawiłaby że całkowicie tracimy kontrolę, remis daje nam jeszcze nadzieje, i to spore. Gdyby w grupie było 5 spotkań, zgodziłbym się, że Smuda popełnił błąd. Do końca zostają tylko dwa i ważne jest, żeby nie wypaść z gry. Inna kwestia to możliwe zmiany Adriana Mierzejewskiego za Obraniaka czy wcześniej wspomnianego Grosickiego za słabego, niemal bezproduktywnego Macieja Rybusa. Mierzejewski to mój ulubiony piłkarz, ale po transferze do Trabzonsporu spuścił z tonu. Na zgrupowaniu kadry też nie prezentował się dobrze (wg obecnych tam kolegów), ale faktycznie jest to zawodnik kreatywny, którego stać na dwa, trzy zagrania, mogące przesądzić o losach spotkania. Na pewno obok Łukasza Piszczka, według mnie jednego z najlepszych a może najlepszego w naszej drużynie w meczu z Grecją, najbardziej nowocześnie grający polski piłkarz. Szkoda, ale generalnie problem zmian wydaje się mocno naciągany. Smuda miał prawo podjąć takie decyzje, jakie podjął.
To jedna kwestia. Inna to przygotowanie mentalne i sprawy personalne.
Najpierw personalne.
Wielokrotnie pisałem i sprawdza się – Szczęsny nie jest jeszcze bramkarzem na poziomie Artura Boruca. Wybór Smudy był błędny. Z drugiej strony całościowa krytyka Szczęsnego za to, że popełnił błąd przy bramce i zrobił karnego jest niepoważna. Faktycznie w obu sytuacjach zabrakło doświadczenia – zamiast wyczekać poszedł do piłki na „raz kozie śmierć” i dwukrotnie w kluczowych momentach tracił kontrolę nad akcją. Ale wciąż jest to bardzo dobry bramkarz, godny występu na dużym turnieju. Tyle, że wpadki i wypadki się zdarzają. Szkoda, że w takim momencie.
Wybił się Tytoń, na temat którego kiedyś robiłem wywiad z Harmem Van Veldhovenem, trenerem Rody. Powiedział, że to bramkarz, który ma szansę grać w klubie ze szczytu europejskiej piłki.
Obrona – na tak dużym turnieju nie da się przykryć braków, które mamy. Od dawna wszyscy wiedzieli, że jest poważny problem ze środkowym i lewym obrońcą. Nic nie zostało w tej kwestii zrobione. Smuda liczył na to, że Sebastian Boenisch się wykuruje i zagra na swoim poziomie. Może to się uda, ale pewnie za kilka miesięcy. Rozumiem, że spośród dwójki lewych obrońców Smuda stawia na Boenischa, bo Wawrzyniak nie jest, nie był i nigdy nie będzie „international level”. Potrafi dośrodkować, ma asysty i jest przydatny, gdy gra w klubie formatu warszawskiej Legii – czyli dominującym. W drużynie gdzie trzeba bronić, jest nieprzydatny. Daje gwarancję koszmarnego błędu w obronie, spóźnia się, nie ma wyczucia, robi błędy w kryciu, sprawia wrażenie jakby miał problem z koncentracją. Takie braki można przykryć w słabej polskiej lidze, albo od czasu do czasu na poziomie europejskich pucharów. Ale tylko od czasu do czasu. Dlatego sytuacja była zła, bo na kogo Smuda by nie postawił, zrobiłby błąd. Bo w rzeczywistości został on popełniony przy selekcji. Nie przerobiono żadnego obrońcy na lewego, np. Piotra Celebana, a może kogoś innego, nie przygotowano go do roli. Dziś mamy to co mamy i o czym wiedzieliśmy. Możemy sobie popłakać nad rozlanym mlekiem.
Ten sam błąd w środku obrony. Nie powiem teraz – trzeba było postawić na Sebastiana Maderę, na Jarosława Fojuta (dziś to i tak nieaktualne ze względu na kontuzję), na Jodłowca, na kogoś innego. Wiadomo, że tych obrońców wielu dziś w kraju nie ma. Dlatego trzeba powoli ich wdrażać. Trzeba było dać więcej szans kilku z nich. Na jednym zgrupowaniu ligowym zawodnik ma prawo się spalić. Czasem człowiek musi poczuć trochę zaufania, złapać pewności siebie. Również na poziomie reprezentacyjnym. Nie jest powiedziane, że profesjonalny piłkarz musi być od razu gotowy do gry. Czasem wymaga to wejścia do zespołu, zdobycia akceptacji i wtedy można się rozwinąć. Smuda nie wynalazł żadnego obrońcy. Zresztą, nie wynalazł żadnego nowego zawodnika. Oczywiście kilku piłkarzy za jego kadencji weszło do drużyny, ale nie ma tam nikogo, kogo można określić mianem jego autorskiego wynalazku. Jak choćby Młynarczyk był wynalazkiem Piechniczka a Żmuda i Szarmach wynalazkami Górskiego (ok, Żmuda był z młodzieżówki Andrzeja Strejlaua, ale dla dużej piłki odkrył go Górski, ryzykując zresztą reputację). Smuda co najwyżej kilku zawodników naturalizował.
Pomoc to problem, bo teoretycznie wystąpiliśmy w najmocniejszym zestawieniu.
Pozycja Błaszczykowskiego jest niepodważalna, ale wyglądało, jakby Grecy dali mu się wyszaleć i go zablokowali po dwudziestu kilku minutach. Szkoda, kilka akcji bi wymian było na bardzo dobrym poziomie. Obraniak miał kilka niezłych zagrań, fajnie wymieniał się piłką z Błaszczykowskim, ale brakowało w jego grze pasji, błysku, zrywu, czegoś niezwykłego, jakiejś ponadprzeciętnej kreatywności. Znacznie bardziej przydatny mógłby być wspomniany Mierzejewski, ale to Smuda teoretycznie wie w jakiej formie są obaj gracze.
W końcu Rybus, który był sporym rozczarowaniem. Jego entuzjaści próbowali się doszukać jego sporego udziału przy bramce dla Lewandowskiego, ale nawet gdyby tak było, to poza tym jest to zawodnik zbyt wolny, zarówno w sensie szybkości biegu jak i szybkości zagrywania piłki. Tu znowu występuje błąd w selekcji. Smuda myślał, że ma wysokiej klasy pomocnika i ewentualnie jego następcę – Grosickiego, dlatego może od tak sobie skreślić Sławomira Peszkę. Za to, że ten narobił bardachy w taksówce i trafił na wytrzeźwiałkę. Był to wyjątkowo poważny błąd. Peszko obu zawodników, Rybusa i Grosickiego, przerasta o klasę, w ostatnim sparingowym meczu z Niemcami pokazał, że potrafi w chwilę stworzyć sobie okazję, wykorzystać bezwzględnie błąd obrońcy, wyjść na pozycję, tak by środkowy pomocnik był zmuszony podać mu piłkę (inna sprawa z wykorzystaniem tych sytuacji). Świetnie współpracuje z Lewandowskim, bardzo dobrze gra na jeden kontakt, ma niezwykły ciąg na bramkę. Incydent w taksówce nie sprawia, że nagle nie ma tych wszystkich cech.
To niestety kolejny błąd, którego nie da się naprawić. No cóż, wiadomo, że Smuda ma konflikt z menedżerem Peszki, Andrzejem Grajewskim i prawdopodobnie miał to wpływ na decyzję selekcjonera. Szkoda, że takie prymitywne personalne rozgrywki są ważniejsze od interesu drużyny.
Problemem naszej kadry jest dziś też to, że poza trzema – czterema zawodnikami na bardzo dobrym albo dobrym europejskim poziomie (Błaszczykowski, Lewandowski, Piszczek, Szczęsny mimo wszystko i na szczęście Tytoń), mamy większość takich, którzy pewnej granicy nie przeskoczą, stać ich jedynie na zrywy. Zawodnicy wyszli na spotkanie spięci, Kuby Błaszczykowskiego nie było stać na kilka słów rozmowy z sędzią. Ktoś powie o wielkiej koncentracji, ja widziałem tam nerwy. Ale zostawmy to dla psychologa. Faktem jest, że jeśli grasz w jedenastu na dziesięciu, prowadzisz 1:0 i nie potrafisz stworzyć sobie kilku okazji do zdobycia bramki, to znaczy, że występuje problem z głową. Wtedy sprawdza się wartość drużyny, czy w grze występuje jakiś pomysł, czy trenowane wcześniej elementy (były trenowane?) są przekładane na sytuacje meczowe i tak dalej. Polacy stracili kontrolę nad grą i mimo korzystnej sytuacji nie potrafili jej utrzymać. Czy zespół oparty na popisach kilku indywidualności jest gotowy by grać o jakieś trofea czy choćby walczyć na przyzwoitym poziomie w ćwierćfinale Mistrzostw Europy? Nie. Wygląda na to, że tej drużyny nie ma. Takiej przez duże D.
Mam nadzieję, że ten zryw nastąpi teraz, z Rosją, choć siła ofensywna zespołu rosyjskiego w meczu z Czechami wyglądała na porażającą. Kwartet Szirokow – Dzagojew, Arszawin – Kierżakow jest fenomenalny. I co ważne, Rosjanie mają zespół złożony z największych gwiazd silnej ligi rosyjskiej. Nawet jeśli Lewandowski czy Piszczek a teraz też Tytoń są na wyższym poziomie niż ich rosyjscy odpowiednicy, to zawodnicy rywali na wszystkich pozostałych pozycjach są lepsi, zazwyczaj znacznie, w drużynie Dicka Advocaata.
A trzeba pamiętać, że remis w tym meczu to minimum, które musimy osiągnąć, jeśli chcemy zachować kontrolę nad sytuacją.

Advertisements

2 komentarze »

  1. dzemeuksis said

    Uważam, że obecnie Szczęsny jest lepszy niż Boruc, ale zgadzam się, że ten drugi (albo Kuszczak, który miał rewelacyjną drugą część sezonu, jakby się na nowo narodził) powinien być na tych mistrzostwach.

    Co do Peszki, to strasznie trudno byłoby dowieść słuszności Twojego entuzjazmu dla tego zawodnika w kontekście ocen, jakie zbierał w tym sezonie w Bundeslidze.

    Entuzjastą Rybusa nie jestem, zresztą na początku nie widziałem, żeby się na coś przydawał, ale w pewnym momencie „wszedł w mecz”, zaczął schodzić do środka i fajnie wspierać Lewandowskiego. Niestety były to dwie, trzy sytuacje na przestrzeni kilku minut, po których straciliśmy zawodnika i się skończyło.

  2. vegetable78 said

    faktycznie Peszko miał słabszą rundę wiosenną, ale wciąż jest to nasz najlepszy piłkarz na tej pozycji. Czasem coś nie wychodzi, ale jak mawiał Beenhakker – „drużyna narodowa to nie dyskoteka, gdzie się wchodzi i wychodzi”. Przykład to Klose, który nawet gdy miał słabsze okresy w piłce klubowej, wychodził w drużynie narodowej i grał znakomicie, również Podolski. Po prostu Niemcy wiedzieli, że jest świetnym piłkarzem i w określonych warunkach gra inaczej. To samo jest w Irlandii – Kevin Doyle ma miejsce mimo że ma problem ze strzelaniem bramek. Może z Chorwacją to się zmieni, choć Irlandczycy twierdzą, że Trap wychodzi z założenia iż liczy się system i nie należy go naruszać.
    Jeśli chodzi o Boruca, to nie upieram się, że powinien być w kadrze, rozumiem że powołanie go mogłoby podważyć opinię piłkarzy na temat Smudy. Po prostu myślę, że jest lepszy niż Szczęsny, ale wiadomo że każdy ma swojego faworyta 🙂

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: