Czas na rewolucję

Grzegorz Lato powiedział, że „musi jeszcze porozmawiać z Franiem”. Niby o czym? Odejście selekcjonera musi nastąpić. Chyba, że Lato chce odejść razem z nim i o tym pragną rozmawiać.
Nie ma wątpliwości, że Lato nie jest rewolucjonistą ani myślicielem, a z pewnością nie wizjonerem. Jest byłą legendą futbolu. Facetem, który wykorzystał stanowisko do tego, żeby dać saobie podwyżkę (w białych rękawiczkach – ja daję zarządowi, a zarząd mi).
Liczę na to, że Lato zrezygnuje w najbliższym czasie.

Na wszelki wypadek przypomnę fragment wywiadu pana prezesa z Przegladem Sportowym (rozmowę robił Rafał Romaniuk)
Nie wychodzimy z grupy, to Lato nie kandyduje w nowych wyborach?
– Tak jest
Nie ma wyników, odchodzą i Lato i Smuda?
– Tak trzeba to powiedzieć. Nie jestem przyspawany do stołka.

Nie chodzi tu o rzucanie się na ofiary. Nie chcę być hieną, jakimś krwiopijcą. Chodzi o realne podejście, o to, że pozostanie Laty gwarantuje brak zmian, stagnację. O to, że bycie prezesem PZPN nie może ograniczać się do prowadzenia ekskluzywnego biura wycieczek dla działaczy.
Oczywiście jestem przeciwny wszystkim pomysłom typu „Listkiewicz wróć”. To nieporozumienie. Oczywiście pan Michał to przesympatyczny facet, ale nam potrzebny jest ktś z wizją. A Listkiewicz i Lato mieli podobną wizję – maksimum przywilejów, minimum odpowiedzialności.
Listkiewicz robił to z klasą bo jest inteligentny, zaś Lato robił to bez klasy.
To czego potrzebujemy dziś, po tej jednej z najbardziej spektakularnych klęsk w historii polskiej piłki (tak, tak, nie odnosząc jednego zwycięstwa, zajęliśmy ostatnie miejsce w najłatwiejszej grupie w historii, w turineju organizowanym na własnym boisku) to wielka zmiana.
Potrzebujemy czegoś na kształ długoterminowej inwestycji.
Oczywiście musimy dbać o wyniki tu i teraz, ale musimy też realizować długotrwały plan, który da nam silną drużynę w przyszłości, taką z pierwszej dwudziestki FIFA.
Dziś w piłce nie można iść na skróty – ktoś powie – zatrudnijcie Nowaka albo Lenczyka albo Fornalika a może Skorżę z Probierzem.
Ale zmiana na stanowisku selekcjonera, do której oczywiście musi dojść, to rozwiązanie krótkotrwałe. Nam potrzebne jest rozwiązanie systemowe.
Czy dziś Barcelona byłaby Barceloną gdyby w 1978 roku nie stworzono najlepszej szkółki piłkarskiej świata?
Czy Manchester United byłby tym Manchesterem United, gdyby nie prowadzono tam fantastycznej długoterminowej polityki, tej która dała niedawny najlepszy okres w historii klubu. Zebrano najlpszych chłopców i inwestowano w nich, powtórzono w udoskonalonej wersji politykę z lat 50-tych. Czy Niemcy byliby dziś rewolucjonistami futbolu, gdyby po klęskach z 1998 i 2000 roku nie wprowadzono tego fantastycznego programu akademii i centrów treningowych dla młodzieży?
Trzeba zmieniać od góry i od dołu. Trzeba jednocześnie myśleć tu i teraz oraz na przyszłość.
Przyszłość dzieje się teraz. Kto pierwszy na to wpadnie, wygra. W Polsce wpadła Legia i za 3-4 lata będzie nie do pobicia w Polsce. Forpocztą są Żyro i Wolski, ale na pewno w kolejce czekają kolejni. Każdy z nich da wynik, ale też realny zysk dla klubu.

Propozycja
– Potrzebujemy systemu akademii młodzieżowych przy klubach Ekstraklasy i I ligi – na wzór niemiecki. Bez tego klub nie powinien dostawać licencji. Powinny być minimalne standardy, które miałaby spełniać taka akademia, dostosowane do rynku polskiego i polskich możliwości finansowych. Skończmy z dziadostwem typu umowa klubu z jakimś podmiotem zewnętrznym (Śląsk czy ŁKS). Jeśli nie stać cię, to nie grasz w żadnej z dwóch najwyższych lig. Tego wymaga interes narodowy. Nikt nie mówi jak masz prowadzić treningi czy akademie, to oczywiste. Jeden chce zgrupować wszystkich w internacie, drugi wybiera system rodzin opiekujących się młodym piłkarzem, co jest ponoć lepsze (bo jak twierdzą Niemcy, internaty hodują imprezowiczów). To twoja sprawa, ale przepis mówi, jakie minimalne warunki musisz spełniać. Dziś wiemy, że ten warunek zostanie spełniony za dwa lata. Oby obyło się bez prowizorki i obchodzenia przepisów.
– Potrzebujemy systemu małych powiatowych szkółek (prosty budynek i dobre boisko treningowe) na wzór niemieckich. W jeden dzień tygodnia taka szkółka, powiedzmy jedna w powiecie, finansowana ze środków głównie PZPN i dużych klubów mających akademie prowadziłaby treningi indywidualne dla najzdolniejszych młodych piłkarzy. Poprawia to jego umiejętności i pozwala monitorować stale najbardziej utalentowaną młodzież. Duże kluby prowadzące akademie mają też przegląd największych okolicznych talentów. W zamian trenerzy i piłkarze z dużych klubów prowadzą w określonych terminach treningi z młodzieżą w małych okolicznych klubach.
– Potrzebujemy systemu skautingu. Luźna propozycja: Największe kluby powiatowe organizują regularne rozgrywki drużyn podwórkowych na własnych obiektach. Dzięki temu mają przegląd najlepszych młodych piłkarzy z powiatu i nie przegapią talentów. W moim rodzinnym Otwocku jest coś takiego jak liga szóstek. Grają stare chłopy. Obserwując ich zapewniam was, że znacznie więcej niż 50 procent największy talentów nigdy nie trafia do klubów. Czasem w klubie trafi się pasjonat, który chodzi po podwórkach i zbiera młodzież a czasem nie. W Polsce częściej nie, dlatego trzeba wyeliminować przypadek.
To takie podstawowe założeniaz innych krajów, które mogłyby znacznie podnieść poziom piłki w perspektywie 10-20 lat.
Może ktoś ma lepsze pomysły, a może inne, może bardziej realne, może alternatywne.
Nie mówcie mi, że PZPN-u nie stać na zmiany pod względem finansowym, to najbogatszy związek sportowy w Polsce. Może go nie być stać na zatrudnianie kolejnych nieudaczników, ale musi być stać na pompowanie środków w piłkę młodzieżową. Stworzenie solidnych podstaw to jest podstawa.
Dawno temu zostaliśmy z naszą piłkę w tylke za innymi. Może czas powstać? Ale na pewno nie z Grzegorzem Lato i jego ludźmi.

Reklamy

8 Komentarzy »

  1. Karol said

    A jednak widzisz,że czytam Twoje artykuliki.No i tu sie zgadzamy Panie Redaktorze. Zgadzamy się jeśli chodzi o Latę,Co do Smudy to sam nie wiem, w gruncie rzeczy można coś zmienic ale też niekoniecznie. Szkółki piłkarskie, akademie,młodzież, jak najbardziej na TAK.Tylko,że tu jest jeden problem jakim są pieniądze, a własciwie ich brak.Ale jeśli decydujemy sie na zmiane warty to powiem ,że widzę to tak: Prezes : Boniek, Trener : Fornalik i możemy coś dopiero myslec . Ale właśnie trzeba się liczyć z tym iz poprawa jeśli nastąpi to dopiero za kilka lat jak dobrze pójdzie. Ale warto spróbować ,bo Europa i wszyscy uciekli nam juz ładnych kilkanaście lat temu… A my dalej stoimy w miejscu i dmuchamy raz na jakiś czas w balonik,który zawsze pęka.

    • mozdok said

      Tak jak piszesz, nie musimy wymyślać prochu, wystarczy wziąć przykład z lepszych od siebie. Do tej pory robiliśmy to we własnym spartaczonym stylu… Trzeba zmieniać proporcje finansowania na korzyść piłki młodzieżowej i nawet dziecięcej. Jeśli chodzi o trenerów tych kategorii to nie jest wcale tak źle. Fachowców przybywa, ale oni szybko uciekają za granicę, bo u nas nie dostaną takich pieniędzy, jak np. na Wyspach.Odgórne decyzje, które będą miały na celu podniesienie poziomu szkolenia młodych piłkarzy są niezbędne. Tylko co z tego, skoro wszyscy wiemy to już od kilkunastu lat a nie zmienia się nic.

      • vegetable78 said

        zgadza się, ale również w Niemczech mówiono o konieczności zmian już przez 2000 rokiem, jednak dopiero dwie wielkie porażki z rzędu wywołały presję społeczną. Liczyłbym na coś takiego u nas, choć w to nie wierzę. Mam wrażenie, że pogadamy sobie i wszystko jakoś się przeczeka, za kilka lat, po kolejnej wielkiej porażce wrócimy do tematu…

  2. Zdrowy rozsądek said

    Chciałem skomentować tekst o rewolucji na stronie sports, ale wyskoczył komunikat że mam wybrać jakieś kociaki, nie wiem o co chodzi.
    Akurat mam trochę czasu, więc pomyślałem, że podyskutuję. Po pierwsze nie zgadzam się, że brak awansu do ćwierćfinału ME to klęska. To jest bardzo powierzchowne stwierdzenie i takie samo myślenie. Załóżmy, że z Czechami gramy kaszanę, totalną wybijankę a nasi obrońcy raz po raz są ośmieszani i tylko łut szczęścia i samobój Czechów dają nam zwycięstwo i awans. I już jest super, bo choć gramy padlinę, to jesteśmy rundę dalej? Druga sprawa to ta najłatwiejsza grupa. Może i była najsłabsza ze wszystkich w ME, ale dla nas i tak bardzo trudna. Gdzie jest Polska (i gdzie była przez ostatnie 25 lat), a gdzie są i byli nasi rywale? Jakie odnosili sukcesy, gdzie grają i grali ich piłkarze? Czy z punktu widzenia San Marino grupa z Finlandią, Irlandią Północną i Szwajcarią też byłaby słaba,a rywale do ogrania? Przypominam, że Polska grała ze wszystkimi w tym turnieju jak równy z równym. Te remisy z Gracją i Rosją są sukcesami a nie porażkami Polaków. Gdyby Murawski nie dał ciaławtej akcji z Czechami, byłby pewnie trzeci remis. My naprawdę jesteśmy tylko słabym europejskim średniakiem, dlaczego więc żądamy od piłkarzy, żeby wygrywali z krjami, które mają świetne szkolenie (Czechy), wielkie pieniądze (Rosja) czy dobre pieniądze, niezłe szkolenie i wielkie zainteresowanie futbolem (Grecja)? U nas jest tylko to ostatnie (prawie, bo wystarczy porównać liczbę sportowych gazet w Polsce i Grecji, żeby stwierdzić, że prawie robi wielką różnicę).
    Natomiast podzielam pańskie zdanie co do jakości charakterów ludzi rządzących polskim futbolem. Lato nie jest jego głównym złem. Głównym złem są ci, którzy go wybrali. Bo to oni decydują o tym co w naszej piłcedzieje się naprawdę – nie w tej wysokopoziomowej komentowanej w prasie i TV, tylko w tej w okręgówkach, trzecich ligach i rozgrywkach juniorów, gdzie zaczyna się system korupcji, kolesiostwa i załatwiactwa. No i co z tego, że Lato przestanie być prezesem? Czy pan naprawdę myśli, że za niego przyjdzie ktoś lepszy, uczciwszy i bardziej pracowity? A na jakiej podstawie pan tak uważa? Przecież wybierać będą ci sami albo tacy sami delegaci. Proszę mi pokazać prezesa PZPN, który w ostatnich, powiedzmy 30 latach zyskałby pana akceptację. To nie Lato jest złem, to środowisko jest złem. Efektem tego zła był wybór Smudy na selekcjonera. Lud chciał, lud dostał. Taka była argumentacja wybierających. To straszne, że w imię społecznej akceptacji na stanowisko selekcjonera pierwszerj reprezentacji wybiera się człowieka nie dlatego, że jest najlepszym merytorycznie kandydatem, tylko dlatego, że ludzie i media go chcą. Powtarzam, to jest dramat. Albo i gorzej – to jest polityka, bo właśnie politycy zwykle chcą robić to, co podoba się ludziom. Wie pan, kto jest dla mnie ideałem selekcjonera – Anastasi, ten od siatkówki. Facet mówi wprost – przegramy, bo system rozgrywek jest głupi i w tym momencie opłaca nam się przegrać. I przegrywamy.
    Z korzyścią. Nie ma żadnych układów w kadrze, gra ten, kto jest lepszy, wielki Gruszka wyleciał ze składu, choć były głosy, że za zasługi powinien może grać dalej. Chociaż w podobnym przypadku (podobnym tylko w kwestii odsunięcia od składu, bo pod względem osobowości Gruszka i Boruc są oddaleni od siebie o lata świetlne) bardzo podobała mi się decyzja Smudy o wypieprzeniu z kadry Boruca. Bo drużyna narodowa nie musi się składać z ludzi, którzy w danym kraju najlepiej grają w piłkę. To musi być zespół uzupełniających się ludzi. Mających wspólny cel i umiejących współpracować. Holandia ma wspaniałych piłkarzy (Smuda za takiego Sneijdera albo van der Vaarta pewnie oddałby nerkę) i co osiągnęła w tych mistrzostwach? Nic, wielkie NIC!
    Ma pan rację, że zmiana selekcjonera nic nie da. Nowy też nie będzie miał z czego wybierać przy ustalaniu kadry. Niestety, praca dająca efekty odbywa się w miejscach nieatrakcyjnych dla mediów i jest wykonywana przez ludzi bez nazwisk. Reprezentacja i selekcjoner to wierzchołek, który w Polsce jest dość niski. Co szczerze mówiąc dziwi mnie. I teraz przejdę do myśli, która nurtuje mnie od samego początku pisania tego przydługiego komentarza do komentarza. Jak to możliwe, że w tak licznie zamieszkałym kraju, w którym tyle ludzi interesuje się piłką nożną, która jest w tym kraju sportem numer jeden i ma takie tradycje, którą uprawia mnóstwo dzieci, młodzieży i dorosłych oraz poświęca jej się tak dużo uwagi, od tak dawna jest tak słaba reprezentacja??? Interesuje się pan futbolem dogłębnie i od dawna, więc może jest pan w stanie wskazać mi kraj o podobnych cechach do wymienionych przeze mnie przed chwilą, który miałby podobny problem? Bo ja szukam w pamięci i jakoś doszukać się nie mogę. Węgry? Dużo mniejsza populacja. Urugwaj? To samo. Może to kwestia ekonomii? Chociaż zawsze gdy o tym pomyślę przypomina mi się reprezentacja Rumunii czy Bułgarii z lat 90. No, bogato to tam wtedy nie było.
    Co do pańskich propozycji naprawy sytuacji, to nie będę za bardzo polemizował, bo tak w ogóle, to słabo znam się na futbolu. Jednak rzuciło mi się woczy jeszcze coś – uważam że w Polsce nie ma już czegoś takiego jak drużyny podwórkowe. One istniały jeszcze w latach 80 i 90. Teraz na większości wolnych wtedy działek stoją już domy, hurtownie itp. Czasy Paragona i Perełki minęły i nie wrócą (z pewnych względów to nawet dobrze). Teraz liczy się organizacja i umiejętność zainteresowania dzieci (a może nawet bardziej ich rodziców) sportem. Stworzenie im fajnych warunków do jego uprawiania. Sport nie jest już jedyną drogą dla wielu do wybicia się z biedy. Ludzie mają motywację innego typu. Kiedyś tak sobie pomyślałem, że gdyby w innych dyscyplinach stworzyć odpowiedni system wyszukiwania talentów, Polska zdobywałaby na igrzyskach nie dziesieć tylko 30 albo 40 medali, zwłaszcza w sportach indywidualnych, bazujących na wytrzymałości i sile, jak podnoszenie ciężarów, sporty wodne czy sporty walki. Nikt mi nie wmówi, że wśród 40 milionów ludzi nie znajdzie się talentu na miarę mistrza olimpijskiego w zapasach, kajakach czy rzucie dyskiem. Wyrwana zza lady w wiejskim sklepie sztangistka Agata Wróbel to tylko jeden z przykładów. Trzeba tylko dobrze poszukać. Trzeba mieć ludzi, którym będzie się chciało poszukać. A najśmieszniejsze jest to, że im nawet nie trzeba płacić kroci. Im często w ogóle nie trzeba płacić, im czasem wystarczy powiedzieć dziękuję i napisać o nich w gazecie. Niech pan panie redaktorze w swoich tekstach nie pomija pierwszych trenerów wielkich albo nawet trochę mniejszych mistrzów. Bo to nie tylko Lenczyki, Skorże czy Smudy decydują o polskim futbolu i o polskim sporcie. Warto o tym pamiętać. Kończę, bo już mi się nie chce dalej pisać. Pozdrawiam.

    • Piotrek said

      To jest propozycja: ‚nic nie róbmy, bo i tak nic się nie zmieni’ – tylko, że taka postawa nie daje szans na poprawę złej sytuacji, więc automatycznie należy ją uznać za złą.
      Przykład podwórkowych drużyn został przecież podany (liga szóstek), także proszę się nie martwić, bo one nadal są i nadal są chłopaki, którzy sami z siebie chca grać w piłkę nawet bez dostępu do nowoczesnych boisk, sprzętu etc … tylko, że bez wsparcia nigdy nie wyjdą poza podwórko, a nawet jeśli wyjdą, to będą już w takim wieku, że złożona z nich reprezentacja pogra najwyżej z San Marino.

      PS,
      proponuję również spróbować na onecie – tam także nie trzeba wpisywać „kociaków”, a na dodatek łatwiej o poparcie równie zdroworozsądkowych obywateli – wystarczy tylko odpowiednio „zachęcić” 😉

  3. […] marginalne, nawet jeśli wielu próbuje wypychać je na pierwszy plan. O moim pomyśle pisałem TU ale jeśli ktoś ma lepszy, to proszę bardzo. Ważne, żeby był jakiś pomysł, został […]

  4. […] marginalne, nawet jeśli wielu próbuje wypychać je na pierwszy plan. O moim pomyśle pisałem TU ale jeśli ktoś ma lepszy, to proszę bardzo. Ważne, żeby był jakiś pomysł, został […]

  5. […] a więc odgórny nakaz rozgrywania turniejów podwórkowych pod patronatem klubów: (PISAŁEM o TYM TU). O piłce na podwórku pisał też Krzysztof Stanowski na weszlo.com i ostatnio pośrednio też […]

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: