Zawalili obaj – Smuda i Lewandowski

Smuda na pewno zawalił w największym stopniu. Nie mam pretensji do Roberta Lewandowskiego, że oskarża selekcjonera, bo ma sporo racji.
Smuda po prostu osiągnął swój próg niekompetencji. Takie rzeczy się zdarzają, nie jest to do końca wina szkoleniowca. To nasza wina. Moja i wasza.
Człowiek pnie się w górę aż osiągnie wspomniany próg – to prawo Petera. Smuda swój osiągnął wcześniej, a my wybraliśmy go na selekcjonera. My. On sam się nie wybrał. To był wybór narodu i to naród okazał się niedojrzały pod względem znajomości tematu. Oczywiście nikt nie mógł przewidzieć tej zmiany osobowości i to może nasz naród nieco usprawiedliwia. Jak również to, że były momenty dobrej gry, kilka naprawdę niezłych meczów towarzyskich.
Ostatecznie praca przerosła Smudę, tak jak przerastała wielu przed nim i przerośnie jeszcze wielu kolejnych.
Ale to dziś nieistotne. Dziś mówimy o spotkaniu Lewandowskiego z dziennikarzami.
Lewandowski miał prawo powiedzieć to co powiedział. Ma rację. Smuda psychicznie się spalił, zabrakło mu odwagi, stosował tchórzliwe systemy, nie trzymał się opracowanego systemu, eksperymentował wbrew wszystkim i co ważne, wbrew logice. I w końcu brak schematów i co z tego wynika – gra przypadku. To wiemy, już to przerabialiśmy.
Zresztą już podczas zgrupowania mówiono o problemach z przeciążeniami, już wcześniej w wywiadach prasowych Lewandowski mówił, że taktyka Smudy mu się nie podoba i Smuda to przyjął. I to stawia Lewandowskiego w uprzywilejowanej pozycji.
Inna sprawa, to czy powiedział, to co powiedział w dobrym momencie? A czemu nie. Jest krótko po Euro, dziennikarze pytają – Lewandowski odpowiada i przedstawia swoją wersję. Podczas turnieju sprawy załatwia się w szatni. Pytanie, czy takie sprawy były wystarczająco dobrze załatwione.

Do Lewandowskiego mam pretensje o co innego.
Przede wszystkim o to, że nie zauważa swojej winy. Swojej i innych zawodników.
Szczególnie ten fragment z „GW” rzucił mi się w oczy:
Po MŚ w Niemczech w 2006 roku Artur Boruc powiedział: „Mundial jest raz na cztery lata, a my go kompletnie spieprzyliśmy”. Euro w Polsce jest raz w życiu, a wy je…
-… ciężko powiedzieć (…)

No, raczej nie ciężko. Tylko kilka przypadków w historii polskiej piłki, można postawić obok tego spieprzenia. To było bardziej spektakularne niż przegrana ŁKS w Pucharze Mistrzów z Jounesse Esch.
Dalej Lewandowski mówi:
– Daliśmy radę na ile mogliśmy. Jeśli chodzi o podejście do turnieju, psychikę, to nie mieliśmy problemów.

A pamiętajmy, że nie mówimy o defensywnym pomocniku Rafale Murawskim, który został nazwany jednym z ojców porażki, czy Sebastianie Boenischu. Mówimy o piłkarzu, który miał kształtować oblicze kadry.
Niestety wkład Lewandowskiego w tym turnieju zakończył się na strzeleniu jednej bramki. Nie zrobił NIC więcej.
Nie wypominam mu zmarnowanych szans, każdy napastnik marnuje szanse. To taka pozycja. Ale mam pretensje, że widząc to co się działo, nie wychodził do gry, nie wziął na siebie ciężaru, zagrał na alibi. Nie chodzi o to, żeby był królem strzelców. Chodzi o to, żeby starał się dać więcej. I nie chodzi tu też o ilość przebiegniętych kilometrów, tu nie można mu aż tak wiele zarzucić (w końcu biegał tylko 17 metrów na minutę mniej niż 33-letni Pirlo, czy 3 metry mniej niż 34-letni Klose, ale już więcej niż Balotelli czy Benzema, czasem te liczby wynikają z taktyki).
Czytałem sporo o tych taktycznych błędach, o tym że Lewandowski czekał gdzieś tam osamotniony z przodu, aż może ktoś mu poda.
Co w takiej sytuacji robi inteligentny piłkarz? Moim zdaniem wychodzi do gry. To wiedzą nawet w lidze szóstek. Tymczasem Lewandowski grał jak w szkolnych latach, czyli grał „na obrzynach”.
Tłumaczył, że Smuda powiedział jedynie, żeby się cofał, jeśli nie będzie dostawał piłek.
Chyba dobrze powiedział? Lewandowski cofał się, ale głównie z obrońcami.
Nie walczył, nie było go tam gdzie być powinien lider, który widzi, że jego zespół ponosi klęskę. Był tam gdzie mu się chciało.
On i cała drużyna nie reagowała właściwie na wydarzenia. A przecież na boisku gra zespół, nie trener. Skoro byli tak dobrzy, tak mocni mentalnie, psychicznie, skoro atmosfera była taka świetna, i do tego skoro wiedzieli, że trener na taktyce się nie zna i to jest jedyna przeszkoda, by zdobyć złoto, to dlaczego tę samobójczą taktykę ślepo stosowali?
Wiem, że może być to odebrane jako samobójcze myślenie – skoro taka była to stosowali. Nie zgadzam się po prostu z tym, żeby mówić: „Daliśmy z siebie wszystko (oni tak mówią!), ale trener zawalił”.
Tak, zawalił. Ale zawaliła też cała trójka Borussii Dortmund. Błaszczykowski który grał na własną chwałę, nie dla zespołu, czy Piszczek, który nie grał w ogóle i Lewandowski, który bezmyślnie czekał na piłki.
Zrzucanie winy na Smudę jest zasadne tylko wtedy, kiedy człowiek może powiedzieć z czystym sumieniem: „Ja swoje zrobiłem”. Tak jak choćby Benzema zrobił w meczu z Hiszpanią, widać było że to piłkarz, który chce wygrać mecz, ale przy defensywnej taktyce nie jest w stanie nic zrobić, dlatego wychodzi do gry, szuka możliwości rozegrania. Lewandowski nie może tego powiedzieć, ani on ani jego koledzy. Nie wygrali bo: 1. Zawalił trener. 2. Zbyt wielu z nich, w tym Lewandowski, nie chciało wygrać, chcieli sobie popykać szmaciankę.
Zawalili to wszyscy razem.
PS. Znany dziennikarz Dariusz Tuzimek zaproponował w onecie, żeby Lewandowski był kapitanem kadry, skoro ma takie jaja. Nie sądzę, żeby było to najlepsze wyjście. To, że Lewandowski umie dobrze obwiniać selekcjonera po tym jak odszedł, nie zauważając przy tym swojej winy, nie świadczy jeszcze o tym, że ma osobowość lidera.

Advertisements

1 komentarz »

  1. słoma said

    Jeunesse a nie Jounesse.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: