Gikiewicz do kadry

W 24. minucie spotkania z zespołem Buducnost Podgorica okazję miał Łukasz Gikiewicz, ale w banalnej sytuacji strzelił prosto w bramkarza. Nie zdziwiłbym się, gdyby zrobił to specjalnie, w końcu strzelanie to nie jest podstawowe zadanie napastnika. Napastnicy powinni wręcz, według polskiej mody ligowej, chybiać. Napastnik, który strzela, jest złym napastnikiem, bo zajmuje się zupełnie niepodstawowym zadaniem. Dlatego złym napastnikiem był Ruud Van Nistelrooy, a dobrym jest Rafał Gikiewicz. Van Nistelrooy może i strzelał, ale czy pracował ciężko i robił miejsce kolegom? No pewnie, że nie. Bo gdyby robił, to oni by strzelali, a nie on. Nieudacznik.
Gikiewicz – to jest napastnik nowego typu. Forpoczta i awangarda światowego futbolu. Przedstawiciel naszej szkoły futbolu. Mówią, że jej nie mamy. Ależ mamy. Podstawowym założeniem polskiej szkoły futbolu jest to, że napastnik nie jest od tego, aby strzelać bramki.
Poniżej dwa kluczowe dowody, fragmenty wywiadów.
Pierwszy właśnie z Gikiewiczem, wywiad z końca kwietnia dla Przeglądu Sportowego:

PS: Napastnicy Śląska nie strzelają goli. To jak wy chcecie być mistrzem?
Łukasz Gikiewicz: Chyba żaden z nas nie miałby nic przeciwko temu, żeby nie strzelali nawet do końca sezonu, pod warunkiem że zostalibyśmy mistrzami Polski. Gole mogą strzelać inni, napastnik naprawdę ma na boisku także inne zadania.
PS: Tak jak Darvydas Sernas z Zagłębia? Goli nie strzela, chyba że z karnych, ale w każdym meczu uprzykrza życie obrońcom, a do siatki trafiają inni.
Łukasz Gikiewicz: Czytałem ostatnio wywiad z trenerem Zagłębia Lubin Pavlem Hapalem. On mówi, że Sernas wykonuje tak ogromną robotę, że wcale nie ma do niego pretensji o to, że nie strzela goli. I ja się z tym zgadzam. Wydaje mi się, że chyba tylko w Polsce rozlicza się napastnika wyłącznie z liczby zdobytych bramek. To ważny element w ocenie gry piłkarza, ale nie jedyny. Napastnik ma absorbować rywali, po stracie piłki walczyć o jej jak najszybsze odzyskanie. To jest pierwszy obrońca w swoim zespole. Mnie to nie przeszkadza, jeśli ktoś mnie krytykuje, że nie strzelam. To trener ma być zadowolony, a nie kibic, że ładnie wygląda statystyka. Wiem, co mam robić na boisku. Jeśli swoją robotą ułatwię zdobycie bramki któremuś z kolegów, też będę usatysfakcjonowany. Choć oczywiście chciałbym również przyczynić się do zdobycia mistrzostwa, strzelając jak najwięcej goli.

Drugi to wywiad z Mariuszem Rumakiem, również z PS, filozofem futbolu z Lecha, który na mecz wystawił pod koniec poprzedniego sezonu Ślusarskiego, a na ławce posadził Rudniewa.

PS: I piłkarz, który nie strzelił w całym sezonie ani jednego gola, Bartosz Ślusarski, jest lepszy od tego, który jest liderem strzelców ligi?
Mariusz Rumak: Ten zawodnik, który nie strzela, wykonał w czasie tych spotkań bardzo dobrą pracę. Być może przyczyniła się do tego, że inni mogli zdobywać gole. To nie jest czarno-biała sytuacja, że tylko ten, który strzela, powinien grać.

To nie są jedyne przypadki. Te akurat mam wciąż w pamięci, jako przykład nowej filozofii futbolu. Niektórzy polscy trenerzy i piłkarze, zdając sobie sprawę z ułomności systemu, zamiast go naprawiać, postanowili ten system usprawiedliwiać. A może nie zdają sobie z tego sprawy? Może to jest właśnie ta bezmyślność, powtarzanie dyrdymałów bez zastanowienia, futbolowa nowomowa. Przetwarzanie wytartych regułek. Tak czy inaczej, ich (Rumaka, Gikiewicz i im podobnych) nowa filozofia futbolu doprowadziła nas tu gdzie dziś jesteśmy – do ciemnej futbolowej dziury.

Gikiewicz jest symbolem upadku polskiej piłki.
Przytoczmy jego statystyki za serwisem 90 minut:
2008/09
Unia Janikowo!!!!!!! – 17 meczów i 1 bramka. JEDNA w Unii Janikowo.
Polonia Bytom – 6 meczów i 1 bramka (bez asyst)
2009/10
Łódzki KS – 30 meczów i 11 bramek (plus 3 asysty; tu jakiś postęp, choć zapewne według filozofii Gikiewicza jest to jego najsłabszy sezon w życiu)
2010/11
Śląsk Wrocław – 20 meczów i 2 bramki (plus 4 asysty)
2011/12
Śląsk Wrocław – 12 meczów i 2 bramki (plus 1 asysta)

Brutalna prawda jest taka, że ten piłkarz powinien mieć sądowy zakaz pojawiania się w pobliżu ekstraklasowych i nawet pierwszoligowych stadionów, a każdy trener który wypuści go na boisku powinien otrzymać karę finansową. On nigdy nie powinien wyjść z Unii Janikowo.
Jest gorszy niż mój „ulubiony” duet napastników z Polonii Warszawa: Bartosz Tarachulski – Maciej Bykowski. W sumie w Ekstraklasie rozegrali 382 mecze i strzelili 67 bramek. Nie będę sugerował dlaczego razem grali w ataku, bo tu każdy ma swoje własne przemyślenia.
W mazowieckiej lidze okręgowej (wiem, niezbyt mocnej) w zespole Makowianka jest napastnik (właściwie pomocnik często wystawiany w ataku) o nazwisku Kowalkowski, który nie ma jeszcze 20 lat, a strzela z obu nóg i w tym sezonie ustrzelił prawie 50 bramek. Był na testach tu i tam, ale nie może się przebić. Nie wiem dlaczego. Może strzela za dużo bramek i nie pasuje do polskiej szkoły trenerskiej. Czasem wyszukuję takich chłopaków, którzy mają po 17, 18 lat i strzelają po 20 bramek w niższych ligach. Rok później patrzę, że wciąż są w tym samym klubie. Mają wadę – strzelają. Do naszych klubów nie pasują.
W Cresovii Siemiatycze był 17 latek, niejaki Kamil Zalewski, który w jednej rundzie strzelił 20 bramek. Jako kibic OKS Otwock, napisałem w tej sprawie do ówczesnego trenera – Darka Dźwigaly: „Sprawdź człowieka”. Myślicie, że sprawdził? To pytanie retoryczne.
Sprawdził go Michał Globisz (wyrazy uznania) ale uznał, że jest ok, ale jednak nie jest to poziom kadry młodzieżowej. I co z tego, czy to znaczy, że nie może sprawdzić go trener w II albo I lidze?
Pewnie z wyżej wspomnianych powodów Michał „czołowy przedstawiciel polskiej myśli szkoleniowej” Probierz nie chciał w drużynie Tomasza Frankowskiego. A gdy już został zmuszony, by go wziąć okazało się, że miał rację – Frankowski zaczął strzelać. Probierz zaczął więc sadzać go na ławce. To pewnie dlatego uchodzi za gwiazdę wśród trenerów.
Wspomniany Kowalkowski wciąż jest w Makowiance, o ile mam świeże informacje, czasem jeździ po testach tu i tam. Łukasz „ułatwiacz innym” Gikiewicz, który nie umie trafić w bramkę, jak wielu jemu podobnych, jest w ekstraklasowym klubie i za jakże pożądaną w Polsce umiejętność nietrafiania do bramki z najbliższej odległości dostaje konkretne wynagrodzenie. Nie potrafię pojąć tego fenomenu, tym bardziej, że swoim autorytetem podpisuje tę praktykę tak dobry szkoleniowiec jak Orest Lenczyk. To też świadczy w jak głębokiej dziurze jesteśmy.
Dlaczego szansy w Śląsku nie dostał brazylijski napastnik Alexandre, który w Młodej Ekatraklasie w drużynie z Wrocławia strzelił 11 bramek w 14 meczach. Bo ma trudny charakter? Bo jest aspołeczny? Ale przecież wiele osób ponadprzeciętnych ma trudny charakter. Dopiero zdobycie uznania i satysfakcjonującej pozycji pozwala go nieco ustatkować. To są zupełnie normalne rzeczy w każdym środowisku, a tym bardziej w piłkarskim, gdzie łatwiej o frustrację niż gdziekolwiek indziej.

Zobaczmy ilu polskich piłkarzy w poprzednich 10 sezonach strzelało odpowiednio 20, 15 i 10 bramek lub więcej

2011/12 – 0, 1, 2
2010/11 – 0,0,2
2009/10 – 0,1,4
2008/09 – 0, 1, 4
2007/08 – 1, 3, 8
2006/07 – 0, 1, 7
2005/06 – 1, 2, 8
2004/05 – 2, 2, 6
2003/04 – 1, 5, 9
nie ma więc wątpliwości, że wedle teorii Rumaka i Gikiewicza poziom polskich napastników jest coraz wyższy.
Zobaczmy tą samą statystykę za poprzedni sezon (2011/12) w zachodnich ligach:
Angielska – 3, 8, 19
Niemiecka – 3, 9, 18
Hiszpańska – 5, 9, 21
Włoska – 4, 8, 19
A to Włosi grają niby defensywnie

Polska myśl piłkarska ma jeszcze jeden duży plus. To przebiegłość, czego dowodem jest pamiętna sytuacja z Robertem Lewandowskim. Przedstawiciel naszej myśli, Mirosław Trzeciak, uznał że jest gorszy niż Arruabarrena. Powód znany – Lewandowski strzelał bramki. Potem nie chciał go Smuda w Lechu. Ale w końcu wpadli na pomysł – wystawimy go, może strzeli trochę bramek a potem sprzedamy go do Niemiec.
Podstęp się udał. Naiwni Niemcy zapłacili za Lewandowskiego kolosalne pieniądze, a na miejscu okazało się, że facet jest totalnym niewypałem – strzelił ponad 20 bramek w sezonie. A ci głupi Niemcy jeszcze się z tego cieszą. Teraz sprzedadzą go do Anglików. Za jeszcze większe pieniądze – Anglicy, to dopiero naiwniacy.
W Polsce Robert należne mu uznanie zdobył dopiero podczas EURO, gdy zrozumiał o co chodzi w futbolu – strzelił jedną bramkę w trzech meczach, a Zbigniew „Konsekwentny” Boniek stwierdził, że ci, którzy krytykują Roberta, nie znają się na futbolu. Bo on podczas EURO ustawiał się i wystawiał i robił miejsce innym. Szkoda, że inni o tym nie wiedzieli.
Morał taki, że tak jak biali nie potrafią skakać, Polacy nie potrafią strzelać. I dlatego są tak dobrzy, tyle, że nikt o tym nie wie.
Oto najgorsi polscy napastnicy według teorii Gikiewicza i Rumaka:
Ernest Pol – 186 bramek
Lucjan Brychczy – 182
Gerard Cieślik – 167
Tomasz Frankowski – 162
Włodzimierz Lubański – 155
Teodor Peterek – 154
Kazimierz Kmiecik – 153
Jan Liberda – 145
Teodor Anioła – 141
Fryderyk Scherfke – 131
PS. W ramach edycji: o co w ogóle chodzi w tym wpisie – zapytał znajomy – czy o to, żeby dołożyć Gikiewiczowi? Zdecydowanie nie. To tylko przykład klasycznego ligowego nieudacznika. Chodzi o to, że dwie rzeczy doprowadziły do takiego stanu jaki mamy. Pierwsza to zaniedbanie w szkoleniu i tego nie da się naprawić od ręki, bo sięga to 30 lat. Druga to skauting. Profesor Jorg Buschmann, analityk współpracujący z reprezentacją Niemiec a pochodzący z NRD, mówi że skarbem krajów demokracji ludowej był skauting. Dziś go nie ma, dlatego rolę skautów pełnią menedżerowie piłkarscy. Dlatego nieudacznik, który ma menedżera może zagrać w Ekstraklasie, a utalentowany piłkarz, który go nie ma, jest skazany na V ligę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wielu jest kozaków, którzy strzelają po 5 bramek w meczu z wiejska drużyną i nabijają sobie statystykę. Ale to nie może być alibi od sprawdzenia ich. Naturalne jest dla mnie, że jeśli zawodnik strzela w 7 lidze 30 bramek, to sprawdzają go wszystkie okoliczne drużyny co najmniej o 3,4 klasy wyżej.

Advertisements

4 komentarze »

  1. Simon said

    Młody piłkarz z Polski, któremu uda się wybić oprócz ponadprzeciętnych możliwości musi posiadać furę szczęścia i trafiać w swojej przygodzie z piłką na odpowiednich ludzi. Cóż z tego, że równie dobrze kopie piłkę obiema nogami, wybija się ponad swoich kolegów z zespołu, skoro taki trener jak wyżej wspomniany Rumak oduczy go strzelania bramek.
    Kamil Biliński, król strzelców ME sprzed kilku lat w zeszłym sezonie strzelił w barwach Wisły Płock 10 bramek. Niestety zamiast dostać szanse w Śląsku, będzie szukał szczęścia na Litwie. A w ataku Mistrza Polski „brylował” będzie Gikiewicz, którego wczorajszy wybuch radości po przyznaniu karnego był chyba większy od tego, gdy strzela bramki. No ale nie ma się co dziwić, skoro robi to tak rzadko…

  2. Czapki z głów, kapitalny tekst. W stu procentach oddaje to co o Gikiewiczu już od dawna myślałem. W domu śmiejemy się, że prędzej gola strzeli Rafał niż Łukasz bo gorszego wykończenia akcji po prostu mieć nie może. Czekamy tylko aż ktoś na fali podniecenia \”takimi\” występami Śląska zacznie domagać się sprawdzenia Gikiewicza. No co, przecież gra w pierwszym składzie mistrza kraju, w eliminacjach do Ligi Mistrzów! Można? Można.

    Nie wiem czemu, ale od razu zastanowiłem się co Brian Clough by na ten temat powiedział. Na pewno w jednym, krótkim zdaniu zawarłby całą prawdę o tym… zjawisku?

  3. Wszechmocny said

    Tak samo jak nasi trenerzy ściągają jakiegoś napastnika, pierwsze co robią to chwalą, że gra świetnie tyłem do bramki, dobrze się zastawia i znakomicie współpracuje z zespołem. Szkoda tylko, że nie umie grać przodem do bramki, a zamiast przestawiania szaf przydałaby się szybkość, kiwka, błyskotliwość i bramkostrzelność.

  4. dzemeuksis said

    Hehe, wyjątkowo zjadliwy tekst. Zbyt mało obecnie śledzę polską ligę, żeby wiedzieć, czy celny, ale Bykowskiego pamiętam i zgadzam się, że to było kuriozum. A raczej powinno było być kuriozum, bo jeśli prawdę piszesz, to raczej norma.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: