Zmarnowana szansa – same rozczarowania na Legii

Skąd wzięli ludzi do działu marketingu warszawskiej Legii? Z przydrożnego baru czy spod budki z piwem? A może to PSL podesłał któregoś z synów czy żon ważnych działaczy? Sprawdziłbym to.

Niedawno grupa zapaleńców amatorów organizowała finał ligi futbolu amerykańskiego. Polskiej ligi. Na stadion przyszło 23 tysiące widzów, tylko dlatego że organizatorzy nie pomyśleli, że dobra promocja może przynieść tak niesamowity efekt. Mieli do tego prawo, bo wątpliwe, żeby 23 tysiące ludzi w Warszawie rozumiało różnicę między running backiem, quarter backiem a wide receiverem (to ten najszybszy), a nawet jeśli już wiedzą, to wątpliwe, żeby orientowali się po co stosuje się two-point conversion i na czym to polega. Pewnie większość z nich dopiero co dowiedziała się, że w Polsce jest liga futbolowa, więc wchodzenie w jakiekolwiek „taktyczne zawiłości” pozbawione jest sensu.
Mieliśmy do czynienia ze sportem absolutnie nieznanym i grupą zapaleńców, którzy poruszyli niebo i ziemię, żeby zapełnić stadion. Na facebooku, twitterze, w innych przekaźnikach w necie, na plakatach, poszli do radia, telewizji, gazet. Użyli wszystkich możliwych kontaktów. I jak na takie wydarzenie bilety nie były tanie – 25 złotych. Ale zrobili to.
Tu mamy, jak rozumiem, grupę zawodowców. Mylę się?
Mamy jeden z trzech największych klubów w Polsce. Mamy stolicę, gdzie płaci się więcej niż w innych miastach w Polsce. Mamy więc dwa warunki do tego, żeby przyciągnąć do działu marketingu i do zarządu najlepszych specjalistów. Dlaczego więc ci „spece” polegli w korespondencyjnym starciu z zapaleńcami, których często widzę w warszawskim metrze albo na skrzyżowaniu przy Polu Mokotowskim gdzie zbierają się, być może, na trening? Może dlatego, że tamci reklamowali to co kochają. Ale nie wiem, może jest jakiś inny powód.
A przecież przyjechała do Polski Borussia Dortmund, jeden z najpopularniejszych obecnie zespołów świata. Z pewnością z polskiego punktu widzenia. Borussia z trzema Polakami w składzie… I to nie jakimiś tam, ale niezwykle prawdziwymi gwiazdami klubu.
Oczywiście zawaliła też drużyna z Niemiec, która potraktowała to całe wydarzenie mało profesjonalnie i sądzę, że w Niemczech zdają sobie z marketingowej klęski. Spodziewałem się, że przyjadą wcześniej, zrobią jakieś spotkania z kibicami, że Lewandowski, Piszczek i Błaszczykowski będą rozdawać autografy dzieciom na jakiś imprezach, że dziennikarze dostaną możliwość porobienia wywiadów z Jurgenem Kloppem albo którąś z gwiazd Borussii. Ale nie. Przylecieli, zagrali i wylecieli. Jeśli chcieli uzyskać nowych kibiców w Polsce, to raczej nie pozyskali.
Ale przede wszystkim jestem rozczarowany brakiem promocji w Polsce. Reklamą, której nie było, bo ktoś uznał, że wszyscy i tak przyjdą.
Gdy zapytałem o to Kloppa, odpowiedział, że to pewnie dlatego że dopiero co było EURO 2012, a poza tym są Igrzyska. Ale to chyba dość naiwne, po prostu jakoś chciał wyjść z twarzą.
Niektórzy narzekali na ceny biletów, ale to sprawa dyskusyjna. 43 lub 30 złotych (w zależności od miejsca) to pewnie nie mało, ale też nie aż tak dużo.
Oczywiście zakładając, że bilety nie są dla młodzieży w wieku szkolnej, która akurat nie wybrała się na wakacje. To poważny problem, bo Legia nie przyciąga młodych ludzi, nie wychowuje nowych fanów. staje się klubem tylko i wyłącznie dla klasy średniej.
Pamiętajmy jednak, że cena była wyższa niż na mecze o punkty, a tu mieliśmy raczej do czynienia z „beach soccerem”, który w Polsce raczej nie zalicza się do popularnych. Na piłkę ludzie przychodzą na emocje.
Długo nie zapomnę meczu Legii w strojach z lat 20-tych. To było kilka lat temu. Chyba nawet z jakiejś okazji. Pamiętam, że na spotkanie nie wpuszczono telewizji i fotoreporterów, bo pstrykacz zdjęć, zresztą amatorski, i jednocześnie rzecznik Legii (nie obecny tylko Paweł Wargenau) chciał sobie dorobić sprzedając fotki do gazet. A że nikt nie chciał dorabiać nieuczciwego biznesu, to w efekcie fantastyczną akcję koncertowo spartaczono. Dziś niewiele się zmieniło. Legia będąca jakąś twarzą medialnego klubu, tworzy atmosferę niemedialną.
Żenujący był też doping na trybunach. Problem z tak zwaną Żyletą czyli trybuną zagorzałych fanów, jest taki, że jest ona i jakimś błogosławieństwem, bo potrafi zrobić świetny klimat i jednocześnie przekleństwem, bo nagle ktoś z „kierownictwa” ma interes, żeby zrobić jakiś protest nie wiadomo z jakiegoś powodu, i tłum bezmyślnie idzie za nim. Podczas meczu miałem wrażenie, że kibice mają do wypełnienia jakiś limit protestów na rok i po prostu była okazja, żeby „nadrobić straty”.
Oczywiście wszystko da się wytłumaczyć. Portal niezalezna.pl podał, że kibicom nie pozwolono wywiesić flagi nawiązującej do Powstania Warszawskiego. Co komu przeszkadzała? Nie wiem. Podobno gospodarze nie chcieli urazić niemieckich gości. Żenujące.
Ze strony klubu to kolejna głupia rzecz.
Inna sprawa jest taka, że nie jestem przekonany czy zamordowani w powstaniu chcieliby, żeby zaraz po okrzyku „chwała bohaterom”, ktoś krzyczał „Pozdrowienia do więzienia”. Może i był to jakiś protest przeciw głośnej politycznej akcji policji „na zlecenie” gdy przed EURO 2012 zamykano kibiców z łapanki na 24 godziny. Wiem, bo w ten haniebny sposób urągający demokracji zamknęli kilka osób, za przyzwoitość których ręczę, w przeciwieństwie do polityków rozdających takie zlecenia.
A może wsparcie dla Staruchowicza, zwykłego łobuza, którego traktuje się jak zbrodniarza wojennego, co zresztą również jest niepoważne i wstydliwe dla kraju.
Nie wiem i nie interesuje mnie to. Ten okrzyk nie jest niczym nowym a kojarzy się jednoznacznie z którymś kolejnym „bohaterem” stadionowym zatrzymanym za zwykłe pospolite przestępstwa. A nie sądzę, żeby sprawiało przyjemność bohaterom Powstania Warszawskiego zrównanie z jakimiś pospolitymi kryminalistami, jak to ma miejsce na stadionie warszawskiej Legii. Dlatego słusznie pozostała część trybun wygwizdała przedstawicieli grupy dresów. Grupa prowadząca tzw „sportowy tryb życia” też nie wykorzystała swojej szansy.
I na koniec. Leo Beenhakker jako były szkoleniowiec Realu może zadzwonić do Barcelony i poprosić o wejściówkę na dowolny mecz. Dostanie na sektorze dla vipów. Tak mówi. Niestety nie we wszystkich klubach istnieje coś takiego jak dobre wychowanie i klasa. Niektórzy po prostu nie powinni działać w piłce. Tu krótka historyjka o tym jak potraktowano nowego trenera Polonii, Piotra Stokowca.
Warto przeczytać
Tekst TUTAJ
A wiadomo, że miejsc wolnych było sporo, więc była to zwykła prostacka złośliwość, która nie przystoi klubowi ze stolicy kraju. W cywilizowanym świecie obowiązuje coś takiego jak szacunek dla przeciwnika. Nawet jeśli jest to przeciwnik niezbyt lubiany. Po prostu wśród pracowników klubowych nie powinno być miejsca dla kibolstwa. Jeśli szkoleniowiec przeciwnika z tej samej ligi prosi o bilet, to klub, o ile ma wolne miejsca, powinien zrobić co w jego mocy, żeby takie miejsce znaleźć i zapewnić komfort oglądania meczu. Legia ma ładny stadion, ale do cywilizacji brakuje jej jeszcze ludzi. Przypadek Stokowca to jeszcze jeden dowód na to, że w Legii najwyraźniej nie wszyscy ludzie zajmują się tym czym powinni.

EDYCJA: Legia podaje, że Stokowiec dostał miejsce na tzw. trybunie zachodniej, gdzie siedzą zawsze obserwatorzy klubów. Ktoś się myli.

Reklamy

5 Komentarzy »

  1. Piotrek said

    Żenada? Była już jedna święta woja z Rosjanami w czasie ME i chyba starczy tego „Patriotyzmu”, nie?
    Jak wpada do Was do redakcji kolega po fachu z Ukrainy, to też wieszacie na ścianie artykuły o Wołyniu i przypominacie o brutalności banderowców?
    Niemcy przyjechali tu na wydarzenie sportowe i w charakterze gości i nie jest czymś uprzejmym przypominanie tym młodym ludziom o ybrodniach ich przodków – tak się z gośćmi nie postępuje. Jeśli szczycimy się polską gościnnością, to wywieszenie flagi wypominającej Niemcom Powstanie Warszawskie przypominałoby raczej podkręcenie sumiastego wąsiska przez zapijaczonego sarmatę, gdy znamienity gość poczytał to za ruch w kierunku futrzastej czapki z piórem i sam również kurtuazyjnie i elegancko się ukłonił.
    Żenada to by była, gdyby ten tranparent wywieszono.

    Nawiasem mówiąc wiadomo, że istnieją środowiska, które cechuje skrajność i próba podjęcia z nimi jakiejkolwiek dyskusji zmierzającej do wypracowania stanowiska akceptowalnego przez obie strony, kompromisu, jest przez to bezsensowna

    • Piotrek said

      … i dlatego powoływanie się na portal niezależna.pl jest średnim pomysłem w rzeczowej dyskusji 😉

      • vegetable78 said

        @Piotrek
        ale na Legii są powstańcze hasła bez względu na okazję. A teraz miała być dodatkowo flaga bo zbliża się rocznica. Nie było to przygotowane specjalnie na tę okazję, nie wiem też nic o treściach antyniemieckich na tych flagach. Jeśli chodzi o portal niezalezna.pl to zdaje się on pierwszy podał informację. Podał ją też PS i gazeta wyborcza 🙂

      • Piotrek said

        Wiadomo (mi w każdym razie wiadomo), w którą stronę zmierza nurt niezależnej i wiadomo było, jaki będzie odzew wśród jej czytelników na ten „skandal”.
        Nie ma czegoś takiego jak informacja oderwana od nurtu – już sam tytułowy „Skandal” był takim żagiel, który miał zapewnić, że nikt nie spróbuje powiosłować w górę rzeki.

        A tak na zakończenie tylko dodam, że jestem „przekonany”, że gdyby treści antysemickich nie było, to ITI na pewno by nie zabroniło wieszać tych transparentów, bo przecież wiadomo …

      • Piotrek said

        Tak swoją drogą, to niedługo 1 września, więc mogli coś również na tę okazje przygotować, a nóż szkopy nie zechcą u nas do tego czasu zagościć?

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: