Fochy piłkarzy Śląska

Rażący brak profesjonalizmu – tak trzeba skomentować postawę piłkarzy Śląska po meczu o Superpuchar. Abstrahuję od tego jaki był poziom tego meczu, jednak nie potrafię zrozumieć grupowych decyzji o nie udzielaniu wypowiedzi pomeczowych. Nie chcę by zabrzmiało to jak marudzenie sfrustrowanego pismaka – mnie nawet na tym meczu nie było. Chodzi raczej o lekceważenie kibiców, tych samych, którzy po meczu z Helsingborgiem śpiewali zawodnikom Śląska, że nic się nie stało, mimo że się stało i to bardzo.
Bo to kibice jutro kupią gazety, żeby przekonać się, czy panowie zapewniają ich, że „dali z siebie wszystko”.
Tradycja nieudzielania wywiadów jest długa, ale wszystkie takie zbiorowe przypadki trzeba określić jako brak profesjonalnego podejścia do wykonywanego zawodu.
Tym bardziej, że nie było żadnego racjonalnego uzasadnienia dla takiej decyzji piłkarzy. Ot, zwykły kaprys – krytykowaliście nas, to teraz z wami nie rozmawiamy.
Nie ma wątpliwości, że infantylna decyzja piłkarzy Śląska jest wynikiem zmasowanej krytyki, która na nich spadła po meczach ze szwedzkim Helsingborgiem. Tyle, że była to krytyka, która się należała. 0:3 i 1:3 z przeciętnym szwedzkim zespołem to wynik wstydliwy. Właśnie po takich wydarzeniach piłkarze powinni wyjść i stawić czoła trudnym pytaniom. Wtedy pokazują, że mają odwagę. Niestety tej im zabrakło. A czy piłkarze, którzy nie potrafią radzić sobie psychicznie z tak banalną sytuacją jak odpowiedź na kilka trudniejszych pytań (albo po wygranym meczu łatwiejszych), będą w stanie poradzić sobie w trudnej sytuacji boiskowej? Czy istnieje jakiś podział na odwagę boiskową i pozaboiskową?
Podjęcie takiej decyzji jest kompletnym niezrozumieniem zasad funkcjonowania zawodowego klubu. Dziennikarz jest przecież nośnikiem informacji, przekazuje opinii publicznej to co ma do powiedzenia pan piłkarz. A opinia publiczna to grupa, która panów piłkarzy utrzymuje.
Sebastian Mila powiedział, że jutro to minie. Ale kogo obchodzi to co będzie jutro? Jutro możecie udzielić wypowiedzi lokalnej stacji radiowej, straciliście szansę na to, by nazwa Śląsk była obecna na szpaltach w większym wymiarze. Następnych takich okazji wiele może nie być.
Inna sprawa jest taka, że dziennikarz też człowiek, nawet jeśli nie powinien nim być. A więc będzie miał w pamięci to lekceważenie i sobie zapewne poużywa, a na tym ucierpi wizerunek klubu. Oczywiście wizerunek buduje się przede wszystkim grą. Ale nie tylko.
W rzeczywistości innej niż choćby angielska, gdzie jest popyt tak ogromny, że to kluby dyktują warunki, każdy przejaw aktywności medialnej jest istotny. Jeden wywiad nie sprzeda koszulki. Sto wywiadów ma szansę. Tysiąc sprzeda. I to nie jedną koszulkę, ale też zapach do samochodu, kubek z logo czy breloczek do kluczy.
Krok po kroku klub buduje swoją pozycję. Nie ma żadnych badań, które potwierdzały by moją tezę, ale sądzę, że każdy taki negatywny PR to zaprzepaszczenie tygodni budowania pozytywnego przekazu. Zawsze łatwiej się burzy niż buduje. Teraz piłkarze Śląska postrzegani będą jako gwiazdeczki, wielcy panowie piłkarze, primadonny, bo taki ich obraz zapewne oddadzą media. Szanuję indywidualne odmowy udzielania wywiadów, bo czasem człowiek po prostu ma gorszy okres w życiu, natomiast gremialne podejście do sprawy jest niczym innym jak działaniem na szkodę klubu, a co za tym idzie, na szkodę produktu zwanego Ekstraklasą czy w ogóle polską piłką.
Nie chodzi tu tylko o wywiady, bo gazety sobie poradzą. Rozmowę zastąpią analizą, komentarzem, wypowiedzią dyżurnego eksperta. Chodzi też bardziej o prestiż rozgrywek, który mocno cierpi. Na ile jeszcze mógł bo fatalnym przedstawieniu przy zaledwie 6 tysiącach widzów, a więc zaledwie piątej części pojemności stadionu.
Po katastrofie polskiej drużyny podczas EURO 2012 a potem podczas eliminacji do europejskich pucharów ze śmiesznymi w większości drużynami piłkarze Śląska (zresztą Legii też) wbijają gwóźdź do trumny polskiego futbolu.
Właśnie teraz, gdy jesteśmy w takim dołku, potrzeba by polską piłkę promować gdzie i jak tylko się da. By piłkarze występowali we wszystkich możliwych mediach, ogólnopolskich i lokalnych, by zachęcali zniechęconych kibiców do przychodzenia na stadiony. Nowe i piękne stadiony, które z każdą kolejką, z każdym meczem pustoszeją, lub będą pustoszały. A co robią gwiazdy? Mówią ludziom: Pocałujcie nas w cztery litery.
Ekstraklasa SA, która jest dość śmiesznie skonstruowanym tworem, bo przecież ileś dobrze opłacanych osób wykonuje pracę przeznaczoną dla może dwóch ludzi, powinna właśnie teraz zadbać o wprowadzenie odpowiednich przepisów, które pozwoliłyby uniknąć podobnych nieporozumień w przyszłości.
Czy jednak jest do tego zdolna, jeśli sama potraktowała rozgrywki o Superpuchar w sposób tak lekceważący, wręcz haniebny? Kiedy nawet nie wysłała nikogo do wręczenia nagród?
Przykładem powinna być amerykańska kultura medialna. Za oceanem wiedzą, że medialność przekłada się na ilość ludzi na trybunach, na sprzedaż koszulek, gadżetów. Dlatego zawodnicy, czy to w koszykówce, czy w hokeju czy zwłaszcza w mającej problemy z przebiciem się na łamy piłce nożnej udzielają się w mediach tak często jak to tylko możliwe, a szefowie klubów marzą o tym, żeby zapełnić szpalty. I z pewnością nie zaprzepaszczą takiej okazji jak wygrane trofeum.
Nie dziwi mnie specjalnie, że czasem nie pojmują tego piłkarze, nawet jeśli inteligentni, to pochodzący często z nizin społecznych ludzie. Dziwi mnie, że nie pojmują tego szefowie polskich klubów. Prezes Śląska Wrocław powinien jutro piłkarzom wręczyć kary finansowe. Właśnie za te potencjalnie stracone przychody z gadżetów, właśnie za to, że na stadion może przyjść tych kilka osób mniej, za tworzenie negatywnego wizerunku klubu. Czy tak się stanie? Wątpię. Jakoś to przecież będzie. Zawsze jakoś jest.

PS. Wśród wielu komentarzy w internecie przewija się tekst o tym, że może dziennikarze powinni obrazić się na zawodników. Wyjdzie pan piłkarz i zechce pochwalić się swoim hat-trickiem, a tu pusta strefa wywiadów. Na forum Gazety Wyborczej jeden z czytelników, Felucjan, pisze: Gwiazdorzy się obrazili. To może by tak na odmianę na 1 rok obraziły się media na piłkarzy? Spadłyby gaże, nie byłoby kontraktów reklamowych i trzeba by się wziąć za treningi i grę.
Może i tak, ale dziennikarze raczej nie mogą pozwolić sobie na takie lekceważenie czytelników. To nas odróżnia od piłkarzy, że możemy mieć odmienne od wielu kibiców poglądy, ale ich szanujemy, choćby jako swoich pośrednich pracodawców.

Advertisements

17 komentarzy »

  1. dzemeuksis said

    Jak zwykle celnie. Inna sprawa, że ten mecz chyba nikogo nie obchodził. Taki sparing. Kogoś z dziennikarskiej braci obeszło, że nie mógł zadać kilku pytań, z których – znając życie – co najmniej połowa nawiązywałaby lub odnosiła się do meczy z Helsingborgiem (o których nie dziwota, że piłkarze chcą jak najszybciej zapomnieć)?

  2. Nicklaas said

    Zgadzam się prawie ze wszystkim z wyjątkiem tego, że Helsingborg był faworytem tego meczu i moim skromnym zdaniem już po losowaniu było wiadomo, że Śląsk raczej nie da rady. Tak czy inaczej to wstyd odpaść w tej fazie rozgrywek wylosowawszy klub z ligi która nie miała przedstawiciela w LM och wielu sezonów. Dokładnie od 12…. i i ostatnim był właśnie Helsingborg, więc nie można mówić, że są i byli to outsiderzy europejskich pucharów.

    Co do kwestii obrażenia się na piłkarzy, jest to niemożliwe i nie ma żadnego związku z szacunkiem dziennikarzy do czytelników. Po prostu dziennikarze sportowi są od sportowców uzależnieni finansowo. Bo jeśli nie pisać o piłkarzach to przegląd sportowy skraca się o 1/3 i dla dziennikarzy brakuje pracy, szczególnie tych wyspecjalizowanych w tej dziedzinie.

    Pozdrawiam

  3. vegetable78 said

    @Dzemeuksis, jest to sparing ze względu na to, że w polskiej piłce brak profesjonalizmu ogólnie. Gdyby Ekstraklasa SA zrobiła z tego jakiś show, nie byłoby sparingu.
    @Nicklaas, zobacz na angielskie gazety, pan piłkarz powie albo nie, a one jakość się trzymają. Nawet nie ma tam w zwyczaju nadmiernego cytowania piłkarzy, bo to przecież dziennikarza zazwyczaj znają się na piłce, nie piłkarze, w końcu to nasza praca. Choć oczywiście cytowanie w jakimś określonym wymiarze być powinno. Nie jesteśmy uzależnieni od sportowców finansowo, sam zobacz, że w powyższym wpisie nie ma żadnej wypowiedzi, a on jednak istnieje 🙂

    • Nicklaas said

      Wpisy bez cytatów istnieją ale są uboższe. Patrząc nawet na dzisiejsze wydanie Przeglądu Sportowego byłby on dużo bardziej okrojony bez wypowiedzi piłkarzy/sportowców. Co więcej wywiad jest jedną z najbardziej podstawowych elementów dziennikarskiego rzemiosła. Nie chcę atakować dziennikarzy sportowych, ale uważam, że wraz ze sportowcami tworzą oni sieć naczyń połączonych.

      • Marek W. said

        wiadomo, wiadomo, ale nie muszą być to akurat piłkarze Śląska Wrocław 🙂 pzdr.

      • Nicklaas said

        hah jasna sprawa ! pzdr.

      • Piotrek said

        Pensja oczywiście jest bardzo ważna, ale pisać mozna o wszystkim, tematów nigdy nie zabraknie dopóki będą czytelnicy. Nadrzędnym celem wywiadu jest przekaz kierowany do kibiców, więc gdy piłkarze mówią „nie gadamy z dziennikarzami”, to tak na prawdę mówią „nie gadamy z kibicami”.

  4. zzny said

    Polska piłka = produkt śmieszny i przereklamowany, przeinwestowany. Powinno to być amatorskie kopanie. Wojtek Kowalczyk powiedział wczoraj, że zamiast na Legii trzeba było ten Superpuchar robić na Polonezie. Przynajmniej byłby komplet, a ludzie i piwa mogliby się napić. true.
    Kibice bojkotują mecz, piłkarze bojkotują media. Nie wiem co lub kogo bojkotuje PZPN, który na tę samą porę, co ukoronowanie poprzednich rozgrywek wyznacza mecz Pucharu Polski (copyright Mateusz Borek), nie wiem kogo bojkotuje Lato, który nawet nie jest w stanie pojawić się na meczu i wręczyć trofeum, podobnie jak nie wiem kogo bojkotuje ten nowy prezes Ekstraklasy Bogusław Biszof, który też nie raczył zaszczycić spotkania, które Ekstraklasa SA organizuje wspólnie z PZPN. Kogoś na pewno bojkotuje warszawska policja, która znowu nie ma łączności na Narodowym. Chyba, że to bojkot firm tę łączność zapewniających, które bojkotują policję. Nic nie można wykluczyć. W każdym razie wybudowany za ponad 2 miliardy złotych Narodowy stoi pusty po drugiej stronie rzeki, a na Łazienkowskiej jakieś 5 tysięcy ludzi w przerwach między dłuugimi chwilami ciszy zajmuje się lżeniem PZPN, Śląska i Sebka Mili.
    A to wszystko dzieje się po największym boomie na piłkę ever – euro 2012.

    • vegetable78 said

      bardzo fajny tekst, powinien pójść w gazecie 🙂

    • Nicklaas said

      pełna zgoda !

  5. Karol said

    Panie Wawrzynowski niby się z Panem zgadzam co do tych pseudo pilkarzyn.Ale kij ma dwa końce. jak piłkarz moze byc posmiewiskiem,drewnem,przepłaconym klaunem tak tez nie kazdy „dziennikarz” jest nim własnie. 90 % to pismaki,dziennikarzyny i nieudacznicy. A poza tym prawdziwych dziennikarzy juz sie teraz nie spotyka…Oni juz umarli niestety a nastepców nie widac. teraz to zostało dno , pół metra mułu i wodorosty. I to w przypadku piłkarzy jak i dziennikarstwa sportowego.

    • Piotrek said

      Zawsze może Pan pokazać jak to się robi – już nie mogę się doczekać.
      A tak poważnie, to krytyka ma sens tylko wówczas, gdy jest konstruktywna. Teraz wszyscy (którzy to przeczytali) wiedzą już, że Pan Karol jest niezadowolony, tylko nikt niestety nie wie, jak konkretnie można temu zaradzić – proszę pozwolić sobie pomóc.

  6. Karol said

    @Piotrek – proponuje naukę czytania ze zrozumieniem tekstu,bo potem właśnie takie kwiatki wychodza jak Twój post. Chociaż i tak nie był on długi ,ale jednak jak widać sprawia kłopoty… Panie „Redaktorze” Wawrzynowski odpowie Pan coś ???

  7. MW said

    @Karol, sorry mam ograniczony dostęp do netu. Ale co mam odpowiedzieć? Rzuciłeś jakieś hasło, że generalnie „dziennikarze” są do dupy. Za duży stopień ogólności, żebym mógł się odnieść. Jedni są do dupy inni nie, jedni znają się bardziej inni mniej. Nie wiem też kiedy wg Ciebie byli dobrzy, kto był dobry, na jakiej podstawie to twierdzisz i kiedy się to skończyło, pzdr.

    • Piotrek said

      To oznacza, że też masz problemy ze zrozumieniem prostego i krótkiego tekstu … przekaz jest prosty: Wawrzyn „łrze”, hehe

  8. Karol said

    Panie Wawrzynowski. Sam pan się pytasz, sam Pan (sobie)odpowiadasz. Co tu dalej napisać, skoro jestes tym, tym i Bóg wie jeszcze kim… To takie pierdzenie, wdychanie tego i szukanie winnego. A to nie o to w tym chodzi. Bez pytań:)

  9. zzny said

    do roboty leniuchu!!

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: