Problem to Błaszczykowski nie Obraniak

Obawiam się, że sprawa z Ludovicem Obraniakiem może być początkiem jego końca w kadrze. Jeden z moich kolegów z gazety powiedział interesującą rzecz: „Jeśli będziemy mieli tych kilka punktów, 5 lub 7, to piłkarze zdołają przekonać Fornalika, że zespół jest i Obraniak nie jest w nim potrzebny”. Obawiam się o to, bo mam wrażenie, że Francuz z polskim obywatelstwem został wbrew sobie wciągnięty w sieć bezsensownych konfliktów.
Sam oczywiście byłem przeciw tak zwanym farbowanym lisom, ale skoro ich wzięliśmy, to trzeba tę decyzję uszanować. Tak, oczywiście, naprawiać błędy, ale nie kosztem żywych ludzi. Powoływać więc najlepszych, którzy są. Inne postępowanie wobec ludzi byłoby po prostu draństwem, wyrzuceniem zabawki do śmieci, a my stalibyśmy się krajem niższej cywilizacji. Dlatego nawoływanie do stworzenia kadry jedynie polskiej uważam za niepoważne i prymitywne. Musimy ponosić konsekwencje czynów poprzedników, ale też swoich czynów, bo przecież wybraliśmy Smudę na selekcjonera. Obraniak na pewno należy do najlepszych polskich piłkarzy i musi być dalej częścią tej drużyny.
Nie stać nas na odrzucenie zawodnika, który jest czołową postacią dobrego francuskiego klubu. Należy go w odpowiedni sposób wykorzystać.
Jest wiele sposobów na wkomponowanie zawodnika do grupy, każdy trener ma w zanadrzu kilka. Ale do tego trzeba dyskusji i otwartych rozmówców.
Myślę, że Obraniak nie czuje się w tej drużynie dobrze, ale nie jest to jego wina. Ludo jest człowiekiem niezwykle sympatycznym, z tego co wiem jest bezkonfliktowy, pozytywny. Problemem jest czy tacy są również ci, którzy go atakują. Mam tu wątpliwości. Chodzi mi głównie o Roberta Lewandowskiego i Kubę Błaszczykowskiego – zwłaszcza tego drugiego, którego poziom zakochania w samym sobie osiągnął apogeum. I z tego co widać, jest to uczucie odwzajemnione.
Nie zdziwiłbym się, gdyby Kuba stał teraz przed lustrem i przekonywał się, że ten przystojniak po drugiej stronie ma rację.
Z jednej strony mamy niewiarygodne szczęście, że są tacy zawodnicy w kadrze. To dziś czołowi piłkarze Bundesligi, długo taka sytuacja może się nie powtórzyć. Z drugiej jest to o tyle problem, że są oni w związku z tym naturalnymi przywódcami grupy. A czy są do tej roli przygotowani? Krótka odpowiedź: Nie.
Problem dotyczy zwłaszcza Błaszczykowskiego, który ani nie jest typem lidera, ani przede wszystkim nie jest zawodnikiem grającym dla drużyny. Błaszczykowski gra dla siebie i dla własnej chwały. Wystarczy porównać dokonania tego zawodnika z Borussii i z reprezentacji. Sam mówi, że miał udział w jedenastu z dwudziestu bramek dla kadry w ostatnim czasie. Tyle, że głównie były to bramki w meczach ze słabymi zespołami, z kopaczami się w czoło. Poza Koreą i Rosją. Większość rywali szybko rozgryza naszą taktykę – -przyblokuj Błaszczkowskiego i nie ma Polski.
Taka taktyka skazuje nas na wieczne mecze o Puchar wójta Garwolina pomiędzy Zrywem Sobolewm a Promnikiem Łaskarzew. Tak, na takim poziomie stał mecz z Czarnogórą. Emocjonujący radosny futbol bez odrobiny organizacji po żadnej ze stron. Bez przygotowanych wytrenowanych akcji.
Nie ma sensu ich trenować, bo Błaszczykowski i tak zrobi swoje i dostanie dobrą notę od Bońka. Czego więcej trzeba?
Działa to na prostej zasadzie – Błaszczykowski bierze piłkę, przedziera się przez dwóch, trzech, czterech obrońców i podaje albo strzela. Wpadnie albo nie. Nie jest zdolny do szybkich wymian podań, chyba, że z kimś kto akurat jest obok i to na zasadzie „podaję ci, ale ty mi oddaj”. Jest to ogromny problem drużyny, bo gdy Błaszczykowski ma piłkę, nie ma sensu wychodzić do przodu. I tak wiadomo, że większość zawodników zostanie zdegradowanych do roli widza.
Żeby to zrozumieć, trzeba być człowiekiem otwartym i piłkarzem inteligentnym. Moim zdaniem Błaszczykowski nie jest jako człowiek otwarty i nie jest jako zawodnik inteligentny.
O pierwszy świadczy choćby absurdalna awantura z dziennikarzem o to czy powiedział, że chce być kapitanem. Pewnie pamiętacie, że upierał się iż nigdy tak nie powiedział. Oczywiście na nagraniu było widać, że jednak powiedział. Co ciekawe, na tym sprawa się nie skończyła. Wieczorem Błaszczykowski i dziennikarz Tomasz Włodarczyk spotkali się, ten drugi puścił mu taśmę. Sytuacja była jednoznaczna. Błaszczykowski powiedział, że chce być kapitanem.
Potem słyszałem, jak w Tallinnie tłumaczył dziennikarzowi Faktu, że on to oglądał i wcale tak nie powiedział. Trudno wymyślić jakiś wyraz na postawę Błaszczykowskiego. Sam miałem z nim taką sytuację. Robiłem z nim rozmowę przed EURO 2008. Gdy spotkałem go ponownie dzień później był wkurzony: „Czemu napisałeś, że ja powiedziałem, że wygramy to EURO?”. Trochę się zdziwiłem, choć nie pamiętałem dokładnie przebiegu rozmowy.
Okazało się, że rozmowę robiłem ja, a potem kolega z innej gazety. I to u niego był ten wątek. Powiedziałem więc Błaszczykowskiemu: „W moim tekście nie ma takiego zdania, mam gazetę przy sobie”. Na co on odpowiedział: „Nie chcę tego oglądać, wiem, że to napisałeś”.
Mamy do czynienia z człowiekiem, który nie umie przyznać się do błędu, jest bezgranicznie przekonany o swojej racji, nie dokonuje autoanalizy. Gdyby był to Johan Cruyff, wielki myśliciel futbolu, Polska mogłaby zrobić wielki krok do przodu. Ale w związku z tym, że mamy do czynienia z klasycznym koniem pociągowym, jest to dla naszego zespołu wielkim ciężarem. To dlatego, że zawodnik takiej klasy w drużynie grać musi.
Pracą Waldemara Fornalika powinno być znalezieniem dla niego odpowiedniego miejsca na boisku i odpowiedniej roli w drużynie. Wątpię, żeby to się udało. Dlatego przez Kubę Błaszczykowskiego nigdy nie przekroczymy pewnego progu, zawsze będziemy kadra przeciętną. Może od czasu do czasu wywalczymy awans do jakiejś imprezy, ale nigdy na niej nic nie zdziałamy.
Jest to prosta zasada gry drużynowej według Phila Jacksona. Tłumaczyłem to we wpisie o przegranym EURO 2012, więc nie chcę się powtarzać. W skrócie chodzi o to, że mając zdecydowanego lidera, który nie uznaje kolegów z drużyny, zespół nie zdobędzie trofeów. We współczesnym futbolu trofea zdobywa tylko i wyłącznie zgrana grupa ludzi.
Jestem za to pewien, że Robert Lewandowski jest zdolny do poświęcenia dla drużyny. Mam nadzieję, że Cezary Kucharski jako jego menedżer i człowiek mający na niego duży wpływ, jest w stanie mu to wytłumaczyć. Błaszczykowskiemu nikt nic nie wytłumaczy. Co zrobiłbym na miejscu Waldemara Fornalika? Postawiłbym ultimatum – „my way or highway”. Albo jesteś członkiem drużyny, albo przygotowuj się do kolejnych Igrzysk Olimpijskich, jest wiele sportów indywidualnych. Oczywiście powodzenia, bez złośliwości.

Reklamy

14 Komentarzy »

  1. dzemeuksis said

    Nie przesadzasz trochę z tą samolubnością Błaszczykowskiego? Wiele razy na Euro było tak, że Kuba pięknie przedzierał się przez szyki rywali, chciał odegrać i… w najlepszym razie miał tylko Lewandowskiego krytego przez dwóch, albo i więcej rywali. Ręce opadały, jak pięknie zapowiadające się akcje były marnowane, bo nikomu nie chciało się ruszyć w sukurs.

    • vegetable78 said

      ja wiem, że on się przedzierał, ale moim zdaniem sam się przedzierał, koledzy nie idą za nim, bo i tak im nie poda. To oczywiści tylko subiekywna opinia poparta obserwacją, jak mówił Leo Beenhakker: „W piłce chodzi o poglądy” 🙂

      • dzemeuksis said

        Kwestia czy im poda, czy nie poda, w żaden sposób nie usprawiedliwia stania i patrzenia. Pomijając tych, którzy ubezpieczają tyły, reszta powinna iść za akcją, choćby po to, żeby absorbować broniących się rywali.

      • vegetable78 said

        Dzemeuksis, oczywiście że masz rację, tylko że biegniesz raz, drugi, trzeci, a potem machasz ręką.

  2. Lubię pierdzieć said

    O co tu chodzi?? „Sam oczywiście byłem przeciw tak zwanym farbowanym lisom, ale skoro ich wzięliśmy, to trzeba tę decyzję uszanować. Tak, oczywiście, naprawiać błędy, ale nie kosztem żywych ludzi. Powoływać więc najlepszych, którzy są. Inne postępowanie wobec ludzi byłoby po prostu draństwem, wyrzuceniem zabawki do śmieci, a my stalibyśmy się krajem niższej cywilizacji. Dlatego nawoływanie do stworzenia kadry jedynie polskiej uważam za niepoważne i prymitywne”. Mogłby Pan jaśniej, bo to jakiś wyższy poziom absurdu? To jak z byłym ministrem środowiska Janem Szyszko (nieważne z jakiej partii, nie o to chodzi), który w 2007 zarządził, że normy hałasu wokół dróg mają być jednymi z najniższych w UE i teraz wydajemy miliony na ekrany akustyczne.Każdy wie, że złe prawo, ale wciąż je stosujemy. Przecież to wielki pierd!

    • vegetable78 said

      Tu nie złamano prawa, jest to debata o tym czy Farbowane Lisy powinny grać czy nie. Moim zdaniem, skoro PZPN ich dopuścił, to nie można ot tak wyrzucić tych piłkarzy na śmietnik, bo akurat jakiemuś trenerowi się nie podobają. Ludzie, chciałbym zauważyć, różnią się od ekranów akustycznych choćby tym, że posiadają wrażliwość. No i nikt tu nie złamał prawa.

      • Lubię pierdzieć said

        Ale mi nie chodzi o złamanie prawa i jakieś głupie ekrany, to tylko przykład. Chodzi o trzymanie się jakiejś chorej idei tylko dlatego, że ktoś kiedyś ją ustanowił i ktoś się na nią zgodził. Czyli co – załóżmy (załóżmy!), że przyszedłby jakiś trener, zrobił z reprezentacji Polski mieszankę osiemnastu Niemców, Francuzów i Brazylijczyków (załóżmy że to świetni Niemcy, Francuzi i Brazylijczycy, lepsi od jakichkolwiek Polaków) i następny selekcjoner wciąż ma ich powoływać tylko dlatego, że są najlepsi? To po kiego grzyba [pierd…] takie coś jak „reprezentacja kraju”? Zróbmy sobie Argentynę B, po co męczyć się z Glikami? Pisze Pan o wrażliwości… Co to za argument? Trener ma kierować się tym, co sobie pan piłkarz pomyśl, jak to przyjmie? „Damienku kochany, przykro mi, ale jesteś Francuzem, nie możesz u mnie grać. Smuda cię ściągnął, ale ja mam kurwa mać inne zasady, sam je ustanawiam, bo to moja drużyna, ale spokojnie, nie denerwuj się. Nie będziesz płakał? Chodź, przytulę cię, już dobrze…”. A może Wawrzyniak jest bardziej wrażliwy od Boenischa, jest bardziej kruchej konstrukcji psychicznej i bardziej przeżywał to, że Smuda go olewał? Zmienia się koncepcja, nie jesteś potrzebny, proste. Każdy z tych farbowanych lisów wiedział na co się decyduje, wiedział, jak jest postrzegany w Polsce, każdy miał w tym swój interes, aby grać w reprezentacji Polski przed Euro 2012 i żaden z nich nie mieściłby się w składzie swojej „rodzimej” reprezentacji”.

      • Lubię pierdzieć said

        No, jeszcze tylko dwa zdania [pierd, pierd]… Właśnie tworzenie reprezentacji kraju z zawodników innych krajów jest w swojej istocie niepoważne, prymitywne i zalatuje azersko-arabsko wiochą.

      • vegetable78 said

        Masz rację jeśli chodzi o naturalizowanie piłkarzy, jestem jego przeciwnikiem.
        Ale zmierzam właśnie do tego – bierzesz gościa, on przyjmuje polskie obywatelstwo, w jakiś sposób oddaje się nowej ojczyźnie, a potem zmienia się trener i wywala się faceta na śmietnik. To jest człowiek i nie można z nim tak postępować. Tak samo jak nie powinno się postępować z Wawrzyniakiem, w sposób w jaki zrobił to Smuda. Cywilizowane postawy powinny obowiązywać obie strony sporu.

      • Piotrek said

        Marek, nie wolno tak postępować tylko dlatego, że jest naturalizowany – też jestem zdania, że jeśli zawarto z nim umowę, to należy sie z niej teraz wywiązać. Jeśli jednak rezygnuje sie z niego z tej przyczyny, że nie pasuje do składu, albo że ktos pasuje do niego bardziej, to nie jest to już zerwanie umowy, tylko ryzyko, które podejmuje każdy zawodnik przyjmujący powołanie.
        Jeśli jutro zabraknie miejsca w składzie dla Lewandowskiego i upomni się o niego inna reprezentacja, to … „sorry Gregory”.

      • Piotrek said

        … jeszcze tylko dodam, że Ludo zagrał kilka meczy w reprezentacji Polski, a to więcej, niż mógł liczyć ze strony FFF, więc w sumie i tak powinien być zadowolony.
        Z reprezentacją tak to jest, że ilość (liczba) miejsc jest ograniczona i nawet ci, którzy grali na Euro musza się liczyć z tym, że kiedyś i dla nich miejsca zabraknie … i najczęściej to nie oni decydują kiedy to nastąpi.

      • Marek W. said

        Jeśli nastąpi to ze względów sportowych, to normalna sprawa, tak jest w przypadku Rogera. Ale nawoływanie do tego, żeby ich odstrzelić ze względu na narodowość, to moim zdaniem arbarzyństwo. PS. Odpowiedź na zagadkę, co leży i nie dycha brzmi: „Stawka na Pay Per View”

  3. […] za rzadko na nim pisze i dlatego nie było go jeszcze w naszych przeglądach. Tym razem Wawrzyn zdecydował się po całości pojechać z Jakubem Błaszczykowskim i nie sposób nie zwrócić uwagi na ten tekst. Podobnie, jak Rafał Stec twierdzi, że skrzydłowy […]

  4. Piotrek said

    Pamiętam, jak kiedys mówili, że wszystkie mecze polskiej reprezentacji będa za free w TVP … a wyszło jak wyszło.
    Zazdroszczę (i nie zazdroszczę zarazem) wszystkim, którzy sobie ten mecz z obejrzeli (i obejrzą następny). Ja 20 złociszy za to na pewno nie dam.

    …co to jest: leży w trawie i nie dycha? 😉

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: