Zmiany w kadrze zacznijmy od powrotu Peszki

Dobrze, że mamy 4 punkty w dwóch meczach, ale z taką grą daleko nie zajedziemy. Jeśli selekcjoner nie zmieni spojrzenia na kadrę narodową i nie zrezygnuje ze swojego prymitywnego i anachronicznego ustawienia 4-4-2 z dwoma defensywnymi pomocnikami (które sprawdza się w destrukcyjnej polskiej lidze pełnej Grzegorzów Baranów ale nie na poziomie europejskiego futbolu), szybko zejdziemy do poziomu pariasów współczesnego futbolu i zaczniemy cieszyć się z każdego punktu. Na szczęście znany jest z tego, że potrafi analizować i wyciągać odpowiednie wnioski. Oby szybko.
Inna sprawa, że w tym meczu ze słabym rywalem było widać kilka dobrych zmian.
Mecz z Mołdawią był idealną okazją, żeby ustrzelić trochę bramek, ale też popracować nad stylem. Początkowo wyglądało to dobrze, szybkie wymiany podań głównie za sprawą gry Adriana Mierzejewskiego, który na szczęście wyszedł w końcu w podstawowym składzie. Tyle tylko, że dość szybko wszedł chaos – znak rozpoznawczy naszej drużyny. Zanim jednak nadszedł, mieliśmy właśnie grę Mierzejewskiego, nieznaczną zmianę roli Błaszczykowskiego i dobre wykorzystanie Piszczka. Ten ostatni zagrał chyba swój najlepszy mecz w kadrze od kiedy pamiętam. W drugiej połowie też były dobre momenty. Błaszczykowski częściej schodziło do środka, gdzie rozgrywał z Mierzejewskim a Piszczek miał miejsce na skrzydle. Właśnie w meczu z kelnerami z Mołdawii najlepiej taki system wypróbować, a potem utrzymać.
To by było na tyle, niestety te dobre sytuacje, które właśnie wymieniłem, to był margines. Widać było po tym meczu, że nie jesteśmy jeszcze na poziomie San Marino, ale też nie idziemy w górę, choć mamy ku temu personalne możliwości.
I niech nie rozśmieszają mnie wszyscy co, którzy mówią, że nie ma kelnerów, z którymi wygrywa się 5:0 na zawołanie. Bo nie do tego zmierzam. Dlatego tez nerwowo zareagowałem na tłumaczenia Jakuba Wawrzyniaka w prasie, który mówił, że Holandia wygrała z Mołdawią dwukrotnie tylko 1:0. Tyle, że Holandia nawet przez chwilę nie toczyła z Mołdawią wyrównanej walki. Zresztą takim zespołom jak Mołdawia zdarza się stawić opór komuś bardziej utytułowanemu, ale dlaczego zawsze tymi frajerami mamy być my. A mi właśnie nie chodzi o wynik, chodzi o to, żeby umieć grać w piłkę. Wszystkie pozytywy jakie wymieniłem zdarzały się sporadycznie. Chodzi więc o to, żeby mieć przewagę, utrzymywać się przy piłce, tworzyć akcje, wymieniać się podaniami, oddać 15-30 strzałów na bramkę rywala, w większości celnych. Tak, właśnie tyle, bo graliśmy z zespołem, którego gwiazdą jest rezerwowy piłkarz polskiego pierwszoligowca. Nie chodzi o to czy jest 2:0 czy 5:0, chodzi o grę.
Ludzie widzą tę żałość i wciąż odwracają się od tej drużyny. A przecież na mecz z Belgią decydujący o awansie do EURO 2008 było 250 tysięcy chętnych.
Myślę, że sporo powinno dać do myślenia Fornalikowi to, że dotychczas zawsze gdy wystawiał Mierzejewskiego w środku pomocy, gra wyglądała lepiej. Fornalik forsuje swoje ustawienie z dwoma defensywnymi pomocnikami, ale póki jednym z nich jest Ariel Borysiuk, gramy w dziesiątkę. A że był na boisku jeszcze Saganowski, to graliśmy w dziewiątkę. Zaraz okaże się więc, że to nie taki zły wynik.
Chodzi mi jednak o to, że dziś Polska ma kilku dobrych ofensywnie grających pomocników i jest to atut, który warto wykorzystywać. Moje idealne ustawienie jest z jednym defensywnym pomocnikiem, którym jest Eugen Polański, i dwoma ofensywnie grającymi wybranymi spośród trzech: Adrian Mierzejewski, Ludovic Obraniak, Rafał Wolski. W związku z tym, że z dwóch ostatnich nie da się skorzystać, to powinno się zastosować jakiś wariant zastępczy.
Wiadomo, że na jednym skrzydle gra Błaszczykowski, a na drugim musi grać Peszko. Wszystkie poszukiwania lewoskrzydłowego przez Fornalika zakończyły się katastrofą. Ani Rybus ani Grosicki nie są zawodnikami klasy Peszki, wystawianie na jego pozycji Soboty to byłby marny dowcip. Sobota zaliczył z Mołdawią kilka dobrych rajdów, ale niemal wszystkie kończyły się wraz z napotkaniem pierwszej przeszkody. Od kiedy Peszki nie ma w kadrze nie mamy lewej pomocy. Piłkarz Wolverhampton jest dobrym zawodnikiem na poziomie The Championship, idealnym do szybkiego ataku, czy kontry. Upominam się o niego, gdyż wyrzucenie tak dobrego zawodnika, to jeden z najcięższych grzechów Franciszka Smudy.
Chłopak zasługuje na szansę, w kadrze grają ludzie ze znacznie cięższymi przewinieniami niż wyrwanie taksometru i wylądowanie na izbie wytrzeźwień. Sporo osób krytykuje go za zapędy autodestrukcyjne, pociąg do alkoholu, zabawy. Bądźmy jednak poważni, to zupełnie normalne wśród piłkarzy, po prostu nie wszyscy dali się jeszcze złapać. Nie istnieje zasada według której piłkarze wybitni czy bardzo dobrzy mieli dobre stopnie w szkole. Piłkarze dobrzy są różni – są pijakami, są porządni, mają rodziny, są kawalerami. Nikt nie wymyślił jeszcze perfekcyjnego przepisu na to jak ma wyglądać dobry piłkarz poza boiskiem.
Wykorzystanie większej ilości kreatywnych lub szybkich (jak Peszko i Błaszczykowski) piłkarzy zupełnie zmieni oblicze kadry. Przykład jest prosty – z Estonią graliśmy połowę z dwoma defensywnymi pomocnikami i była to najbardziej żałosna połowa od lat. Styl Ruchu Chorzów nie przyjął się w kadrze. Gdy wchodzi na boisko Mierzejewski gra idzie do przodu. Gdy jest razem z Obraniakiem, zupełnie zmienia się rola Błaszczykowskiego, który może być wtedy znacznie lepiej wykorzystany.
Wracam do tematu naszego kapitana, bo Jerzy Brzęczek, wujek zawodnika i były reprezentant Polski mówi w rozmowie z Onetem: „Bez względu na to, co piszą media, Kuba zawsze w reprezentacji daje z siebie wszystko. Niektórzy może docenią go dopiero za kilkanaście lat, gdy zabraknie w reprezentacji takiego piłkarza – ostrzega były kapitan reprezentacji.”
Rozumiem, że Brzęczek broni swojego siostrzeńca, tyle tylko że robi to bez głowy i niemerytorycznie. Nikt nigdy nie zarzucił Błaszczykowskiemu, że jest słabym piłkarzem, albo że nie poświęca się w spotkaniu reprezentacji. Zarzut dotyczy bardziej wykorzystania go jako zawodnika i jego pozycji w zespole. Drużyna, którą zarządzał będzie koń pociągowy zawsze będzie przeciętna. Koń pociągowy świetnie prowadzi zaprzęg, ale ktoś, również na boisku, musi używać bata. Problem naszej kadry polega na tym, że koń pociągowy chce być woźnicą a trener mu na to pozwala. I pozwala mu się wypowiadać i krytykować kolegę. Wczoraj dowiedziałem się od Bońka i Koseckiego, że jako kapitan miał prawo zabrać głos. Ok, miał, tyle tylko że kolega z Faktu obejrzał spotkanie trzy razy (tak! są tacy fanatycy!) i wyliczył, że do czasu czerwonej kartki Obraniak brał udział we wszystkich groźnych akcjach Polaków, a Błaszczykowski w żadnej. Maczał za to paluchy w obu straconych przez nas bramkach). Wiem jednak, że wykorzystany odpowiednio może być największą gwiazdą tej drużyny, strzelać bramki nie tylko z karnych i zamiast strat zaliczać pełno asyst.
Dlatego mając kilku kreatywnych zawodników, będziemy w stanie wykorzystać idealnie konie pociągowe, mam nadzieję, że Fornalik na to wpadnie.
Ten dwumecz był dla Fornalika też lekcją „international level”.
Pierwsza sprawa to poziom Marka Saganowskiego. Mówienie dziś o tym, że prezentuje życiową formę to nieporozumienie. Nie będę się rozwodził, bo nie zrobiłem tego przed meczem. Podzielę jedynie jego mecze na te z trudniejszymi przeciwnikami i łatwiejszymi. Celowo mówię o trudniejszych a nie o trudnych, gdyż trudnych faktycznie nie miał.
Trudniejsi:
Rosenborg Trondheim, SV Ried
Bilans: 4 mecze – 1 bramka, 0 asyst
Łatwiejsi:
OKS Brzesko, Metalurg Lipawa, Korona Kielce, GKS Bełchatów, Podbeskidzie
Bilans: 6 meczów, 4 bramki, 3 asysty, w tym 3 bramki z Lipawą
Nie wiem do której grupy zaliczyć Mołdawię, w każdym razie 1,0,0
Nie byłem żadnym wielkim przeciwnikiem jego gry z Mołdawią. Grał w 34 meczach kadry, strzelał Azerbejdżanowi, Wyspom Owczym, San Marino a nawet Irlandii Północnej, to na pewno nada się i na Mołdawię. Tym bardziej, że to piłkarz, który robi świetną atmosferę w drużynie. Tak mówił o nim Leo Beenhakker. Akurat na Mołdawię się nie nadał. Na Anglię chyba też nie. I chyba już w ogóle nie.
Wiadomo też, że zupełnym nieporozumieniem było postawienie na Ariela Borysiuka. Rozumiałem, że trener liczył na niego w Czarnogórze, że powalczy z ostrymi rywalami. Ale się przeliczył. Borysiuk może kiedyś będzie dobrym piłkarzem, niech trochę na razie złapie zachodu.
Czasami widzisz gołym okiem kto ma papiery, żeby być na tym słynnym international level, a kto musi popracować.
Gołym okiem widać, że na przykład Michał Żyro czy Rafał Wolski mają papiery, a na przykład Waldek Sobota musi popracować. Podobnie jak Jakub Wawrzyniak, ale niestety nie mamy nikogo na razie na jego pozycję, więc grać musi. Zresztą czuję, że ta linia defensywna sprawi nam sporo problemów. Z trio Wasilewski – Glik – Wawrzyniak, w miarę pewnym jest tylko ten pierwszy. Zobaczycie to gdy zagramy z kimś poważnym i Fornalik będzie potem szukał w pośpiechu rozwiązania (osobiście stawiam na telefon do rumuńskiego Vaslui)
Oczywiście nie jestem za tym, żeby ciągle narzekać. W związku z tym, że sytuacja jest gorąca, sądzę że sprawa wyjściowego składu ukształtuje się po 5,6 kolejce, kiedy wciąż będziemy mieli realne szanse na awans, mimo żenującego kalendarza, który sprezentowali nam Grzegorz Lato i Franz Smuda (wtajemniczeni mówią, że też pan Zdzisiek i to nie ten z kotłowni). Wygląda na to, że o dwa miejsca rywalizuje cztery drużyny bardzo zbliżone poziomem, albo co najmniej potencjałem.

Advertisements

4 komentarze »

  1. […] się Marek Wawrzynowski, który znowu dodał coś na swojego bloga. Bardzo fajnie, bo nie ma tu miejsca na słodkie pierdzenie, tylko na rzeczowe argumenty. Takie […]

    • dzemeuksis said

      „Ani Rybus ani Grosicki nie są zawodnikami klasy Peszki”.

      Można by się pokłócić, ale Rybus i tak ma sezon z głowy, więc dla Peszki robi się miejsce. Oby dostał szansę i udowodnił, że masz rację.

      • vegetable78 said

        liczę na to, mam nadzieję, że do czasu meczu z Anglią zaliczy jeszcze kilka dobrych meczów w Wolverhampton, wszystko zależy od niego samego.

  2. Dezet said

    Bardzo dobra i ciekawa analiza. jestem także zwolennikiem prowadzenia gry eliminującej chaos i hurra akcje ala Kuba. Adrian i Ludo to jest to, trzeba dać im się zgrać. Peszko też jeż OK.
    Darek Z

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: