Tekst na zamówienie: Zibi naprawi futbol, uzdrowi chorych a także przejdzie po wodzie

Pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda cuda ogłaszają. On już tu jest. Przywitajmy go słowami publicysty onetu: „Przyzwoitość dziennikarska wymaga, by w każdej sprawie przedstawiać różne punkty widzenia. Oddać głos zwolennikom i krytykom. W przypadku kandydatury Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN był z tym problem. Wszyscy są „za”. „
Nie ma więc wątpliwości, że gdyby napisać biografię Zibiego i gdyby miała być ona obiektywna, musiałaby być zatytułowana: „Hagiografia. Żywot człowieka, który zbawił świat poprzez futbol”. Mamy tu bowiem do czynienia nie z jakimś tam kandydatem, ale człowiekiem czystym niczym niebo i przejrzystym niczym tafla Bajkału, mesjaszem i Siddharthą futbolu.
Zbigniew Boniek miałby być prezesem PZPN, bo… Najlepszą odpowiedź dał w wywiadzie z serwisem weszlo Janusz Panasewicz.

Otóż powiedział on, że: „Boniek jest odważny. Był taki jako piłkarz i jest odważny jako facet. Myślę, że on mógłby sobie z nimi poradzić, bo zwyczajnie by się go bali. Jest bezkompromisowy i uważam, że w nim jest jakaś nadzieja.”
Dlaczego ta niemerytoryczna odpowiedź jest najlepsza? Bo najlepiej wyraża wiedzę tłumu. Utarło się, że Boniek byłby najlepszy, bo jest niezależny, że ktoś by się go bał. Wyrabia się więc w ten sposób w społeczeństwie kibicowskim przeświadczenie, że Boniek na pewno zrobiłby coś takiego, że wstrząsnęłoby to całą piłkarską Polską, wprowadziłby wielkie zmiany, dał polskiej piłce kopa, a nawet trzy kopy, że oto nagle stanęlibyśmy w szranki z potęgami światowej piłki.
Tu zacytuję Janka Tomaszewskiego, który w swych zachwytach odpłynął kompletnie w tygodniku Wprost:
– Informacja o starcie Zbyszka z jednej strony niezwykle cieszy, bo bardzo chciałbym, żeby to on był prezesem. To jedyny człowiek, który może wyprowadzić polską piłkę z bagna – marzy pan Janek.
-Jestem przekonany, że Boniek zmieniłby wiele rzeczy (Proszę zwrócić uwagę na zwrot klucz: „Wiele rzeczy”. Ale też może być „dużo”, „wszystko” etc, bez konkretów – mw). Gdyby Zbyszek został prezesem, to gwarantuje – mimo iż mamy inne poglądy – że jestem do jego dyspozycji i pomogę mu oczyścić to bagno.
Pewnie za symboliczną opłatą, co panie Janku? Niedawno jeszcze znalazłem wywiad z salonu 24, w którym pan Janek mówi:
„Wydaje mi się, że Boniek jest bardziej rozpoznawalny w Europie, co jest bardzo ważne. Poza tym, Boniek ma szerokie kontakty w UEFA, a to – w przypadku wyboru Bońka – dawałoby nadzieje na to, że więcej naszych rodaków znalazłoby się w strukturach europejskiej i światowej piłki. Właśnie to przemawia za prezesurą Zbyszka.”
i w tym samym tonie dziś dla TVN 24.
– Jestem przekonany, że jeśli Zbyszek zostałby prezesem to od razu wielu polskich działaczy znalazłoby się w strukturach FIFA, a nasi sędziowie wróciliby na salony – mówi pan Janek.
Zejdźmy na ziemię. Będę bronił prawa pana Janka do publicznego zabierania głosu (50 tysięcy odszkodowania dla Smudy uważam za skandal), bo dla polskiej piłki zrobił sporo dobrego – wybronił kilka strzałów. Ale proszę też, panie Panie Janku, niech pan mówi z sensem. Czy pan myśli, że Boniek zadzwoni do Platiniego, a ten „umieści ludzi w strukturach”? Przecież to jest jakieś myślenie życzeniowe, argumenty z piaskownicy, na zasadzie „mój wujek jest policjantem i mógłby cię załatwić”.
Kto w ogóle powiedział, że Platini czyli w tym przypadku wujek policjant, popiera Bońka. Kto poza samym Bońkiem i jego wyznawcami? Nikt. Dlaczego ktoś uważa, że Platini jest tak spaczony moralnie, że miałby popierać Bońka tylko dlatego, że ten jest jego przyjacielem?
Boniek mówi w rozmowie z futbolnet.pl: „Poprosiłem Platiniego, żeby trzymał się z daleka”.
Czyżby? To polskie myślenie, gdzie rządzi nepotyzm i kolesiostwo, myślenie rodem jeszcze z czasów PSL-u (przyjmuję, że to ugrupowanie już się skończyło). Prosiłbym zwolenników Zibiego o przytoczenie słów Platiniego, w których ten otwarcie mówi, że popiera starania Zbigniewa Bońka o to by zostać prezesem PZPN. Bo rozumiem, że takie wypowiedział, zanim Zibi poprosił go by się nie wtrącał?
Dlaczego ludzie tacy jak Janek Tomaszewski mówią o moralnej odnowie i jednocześnie powołują się na najbardziej zgniłe standardy.
Niezwykłe jest to niepoparte faktami złudzenie, że Zibi zbawi polską piłkę, bo wszystko zmieni, ale nie wiadomo czy go wybiorą, bo się boją, bo on tupnie nogą i zrobi porządek. A w ogóle to ma znajomości, jest rozpoznawalny (a Lato to nie był?) i właśnie zbawi polską piłkę.
Wygląda mi na robotę speców od pr-u w putinowskim stylu. Czyli nie prowadzimy rozmów merytorycznych, nie wdajemy się w dyskusje (Boniek odmówił wzięcia udziału w debacie) tylko uśmiechamy się ze zdjęcia. Przedstawiamy hasła i słowa klucze, robimy dobre wrażenie.
Tu przytoczę fragment wywiadu Michała Listkiewicza dla serwisu futbolnet:
– To przecież jedna z najwybitniejszych postaci polskiej piłki. Barwność, celność wypowiedzi, ale i umiejętności menedżerskie – tego na pewno nie wolno mu odmówić. Był wiceprezesem związku ds. marketingowych i sportowych za mojej prezesury, w latach 1999-2001. Można powiedzieć, że zastaliśmy Polskę drewnianą, a zostawiliśmy murowaną. Zaczynaliśmy praktycznie w tej materii od zera – nie było mowy o umowach sponsorskich czy kasie od stacji telewizyjnych. Działo się wręcz odwrotnie, bo to telewizja żądała pieniędzy od nas. Udało się to wszystko właściwie poukładać, a głównym architektem tego był właśnie Boniek.
I nie kończy na tym, jedzie dalej:
Co ciekawe, w wyborczym wyścigu weźmie także udział inny z moich wiceprezesów – Stefan Antkowiak. Okazuje się, że ludzie z tej tak bardzo opluwanej epoki Listkiewicza, jednak nie są tacy słabi. Coś potrafią i wciąż wiele znaczą.

Tu niestety należy przerwać sielankę. Myślę, że nieprzypadkowo w superlatywach o Bońku mówi właśnie Listkiewicz, który chce być wiceprezesem do spraw zagranicznych, a więc „koniak, cygaro i palmy”. Panowie, wykorzystując sytuację i fakt, że Lato stał się symbolem upadku i futbolu i intelektu, proponują powrót starego, o którym dziś wyrażają się z nostalgią licząc na to, że ludzie mają wyjątkowo krótką pamięć.
Oczywiście sam Boniek uważa, że tylko on może dać sygnał do krytykowania swojej własnej osoby.
Dziś w wywiadzie z futbolnet przyznaje, że ma wrażenie, iż teksty przeciw niemu powstają na zamówienie. Ja szczerze mówiąc długo zastanawiałem się czy ten napisać, ale przekonała mnie właśnie ta wypowiedź. Piszę więc ten tekst na zamówienie Zibiego. Zamówił go swoją pogardą, swoim słownictwem, tym, że jego przeciwnicy nie przedstawiają argumentów ale ujadają. Zamówili go ci wszyscy, którzy klepią go po plecach, bezpodstawnie zapewniając, że byłby świetnym prezesem, choć w rzeczywistości od zakończenia przepięknej kariery piłkarskiej nigdy nic dla polskiego futbolu nie zrobił. Nie mówię, że to najgorszy kandydat z możliwych, ale nie mówcie mi, że najlepszy. Gdyby ktoś powiedział: „Wybieramy go na zasadzie mniejszego zła” nie protestowałbym, bo taka argumentacja do mnie trafia. Tegoroczne wybory to będzie to podwórkowy wyścig na rowerach trójkołowych chłopców w krótkich gaciach, którym wydaje się, że to już prawie Tour de France. Ale jeśli mówimy, że wybieramy go bo jest jest świetny, bo zrobi porządek, bo coś zmieni, to przeciw temu protestuję.

I niech mnie pan panie Zibi nie rozczula swoim tanim emocjonalnym szantażem. Każdy ma prawo do negowania działań osoby publicznej, tym bardziej, jeśli mamy do czynienia z osobą tak moralnie niejednoznaczną, nawet jeśli pan Kazimierz Greń twierdzi zupełnie odwrotnie. Spokojnie, jeśli nie dostanie stołka zmieni zdanie. A Boniek problemy z moralnością miewał od dawna.
– Przecież jeszcze jako piłkarz mataczył przy śledztwie dotyczącym spowodowania śmierci (sprawa Stanisława Burzyńskiego, bo czym innym jest chwalebna obrona kolegi w Aferze na Okęciu, a czym innym krycie kolegi w sytuacji gdy zginął człowiek), według wielu świadków brał udział w ustawianiu meczów (słynne 2:4 Widzewa z Ruchem Chorzów).
– Gdy był wiceprezesem PZPN jego firma go and goal brała udział w rozmowach ze związkiem na temat kontraktów telewizyjnych. Czy do czegoś to doprowadziło czy nie, nie ma znaczenia, liczy się sam fakt spowodowania konfliktu interesów.
Zresztą działający wówczas w firmie Go&Goal Robert Kaczyński mówił w wywiadzie z Gazetą Wyborczą, że faworytem „konkursu” (o tzw. kontrakt stulecia) była Wizja TV. Również przedstawiciel Wizja TV, Marcin Kubacki, twierdził, że jego stacja oferowała warunki lepsze niż Canal Plus. Boniek zrobił nagły zwrot w stronę Canal Plus z powodów niewiadomych. Pozostały wątpliwości. Również co do samego kontraktu, który był tajny. Według umowy zawartej w 2000 roku, po upływie terminu umowy Canal Plus miał mieć dostęp do warunków oferowanych przez innych oferentów. Oczywiście nie mogło to zostać podane do wiadomości publicznej, gdyż taka informacja kompletnie dyskredytuje Bońka i Listkiewicza jako ludzi wiarygodnych. Tym bardziej, że dziś Listkiewicz twierdzi, że Lacie zaszkodził brak przejrzystości. Na te prymitywne sztuczki nie dał się nabrać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który nałożył na Canal Plus karę w wysokości 7,37 miliona złotych a na PZPN ponad 440 tysięcy (potem zredukowano o ok. 50 procent).
Tu link, który wielu otworzy oczy na tzw kontrakt stulecia:

– To właśnie w czasach, gdy działał w Polsce doszło do apogeum afery korupcyjnej. Oczywiście nie spowodował jej, ale też jej nie zapobiegł. Nie będę robił z niego ojca zła w naszym futbolu, bo z pewnością nim nie jest. Po prostu nie wykorzystał swoich możliwości, by cokolwiek zmienić (choć rzucił kilka propozycji, to na tym skończył), ale teraz to wszystko idzie w niepamięć. On sam chwali się, że to on uznał Fryzjera czyli Ryszarda Forbricha za tzw. „Personę non grata” w związku i raczej jest to zgodne z prawdą, częściowo potwierdza to w swojej autobiografii sam Forbrich. Tyle, że Listkiewicz zepchnął podobno Fryzjera ze schodów, Lato wyrzucił go z szatni w Poznaniu, ktoś tam jeszcze nie wpuścił go do samochodu, a ktoś inny zabrał mu zabawki i przegonił z piaskownicy. Dziś do przegonienia Fryzjera przyznają się wszyscy, tyle, że on był tak przegoniony, że działał sobie bez problemu i wszystkim tym Wyattom Earpom ściskał ręce. Prawda jest taka, że za czasów Listkiewicza i Bońka nie zrobiono nic z korupcją w piłce (Listkiewicz dziś mówi, że to jedyna afera za jego kadencji, gratuluję poczucia humoru).
Piotr Dziurowicz, który opowiedział o korupcji w słynnym wywiadzie z Gazetą Wyborczą, został przez Bońka zdeprecjonowany i wdeptany w ziemię. Nie wiem czy to właściwy sposób na walkę z korupcją.
– I jest jeszcze sprawa Widzewa za czasów Bońka. Klub ma trochę przewinień na koncie. Za okres, gdy Boniek był współwłaścicielem klubu, Widzew został zrzucony karnie do II ligi, czyż nie?
Rozśmiesza mnie tu Jan Tomaszewski, który przyznał na czasie weszlo.pl, że „Zbyszek był jednak czysty”. Aha, czyli był i nie wiedział. Nie przeszkodziło to jednak panu Jankowi wysuwać oskarżeń wobec Franciszka Smudy, który przecież musiał wiedzieć, że Zagłębie kupuje od Cracovii. Nie sugeruję, że Boniek ma brudne ręce, chodzi o zwykłą przyzwoitość. Pan Janek za ten logiczny wielbłąd, powinien zostać z debaty o futbolu na jakiś nie tyle wyrzucony co „wypierdolony dyscyplinarnie”.
– Wiadomo było, że od początku lat 90-tych polska piłka staczała się i należało wprowadzać rewolucje w szkoleniu młodzieży. Do dziś nic z tego nie wynikło. Listkiewicz i Boniek oczywiście pochwalą się, że za ich kadencji Polska wygrała mistrzostwa Europy w Finlandii, tyle że to raczej efekt pracy poprzednich zarządów.
Efektem pracy grupy Listkiewicza jest raczej ostatnich dziesięć lat w piłce młodzieżowej, a ta ma, jak wiadomo, przełożenie na piłkę seniorską.
Polska wystąpiła ledwie w pięciu turniejach rangi mistrzowskiej w kategoriach do lat 17, 19, 21 w mistrzostwach Europy oraz do lat 17 i 20 w mistrzostwach świata.
Zrobiłem małą symulację (którą przedstawię w jednym z kolejnych wpisów) według której wyszło, że Polska zajmuje w młodzieżowej klasyfikacji 20. miejsce w Europie, co jest wynikiem katastrofalnym. Pod tym względem czas Bońka (również Listkiewicza, Antkowiaka i Kolatora) w PZPN był czasem całkowicie straconym.
Również za to, że postępował wielki kryzys polskiej piłki klubowej, ale tu już trudno go winić, więc obędzie się bez propozycji dodatkowej kary.
– Boniek w końcu dokonał „przestępstwa” podwójnego za jednym ruchem.
Wybrał samego siebie na selekcjonera reprezentacji Polski (oczywiście oficjalnie wybrał Listkiewicz). A jest to chyba gorsze niże kolesiostwo czy nepotyzm.
I wybrał na selekcjonera najgorszego trenera w historii polskiej piłki. Tego, który spieprzył niemal wszystko, do czego się dotknął, spadał z Serie A – dwukrotnie, i z Serie B – raz. Raz też awansował, ale zaraz po awansie do Serie B klub Avellino spisywał się na tyle słabo, że ów trener pożegnał się z posadą. We Włoszech jego warsztat i znajomość futbolu wzbudza uśmiech politowania. To „Bello di Note” – na trenerce najlepiej zna się w nocy, zwłaszcza kiedy śpi i ma piękne sny o sukcesach. Wiceprezesowi PZPN nie przeszkodziło to jednak w tym, by przyklepać wybór tego kogoś na selekcjonera.
W końcu jako trener zawalił eliminacje do 2004 roku i zwolnił się faksem. ŻE-NA-DA

– Poważnym przewinieniem był brak zaangażowania w EURO 2012.
Cytat z Piłki Nożnej:
Nie wierzę, bo na zdrowy rozum powinni ten turniej dostać Włosi, którzy mają wszystko do przeprowadzenia tak wielkiej imprezy. (…) To prawda, że w Italii też zdarzają się afery futbolowe, ale reakcja władz i sądów jest natychmiastowa. Czy ktoś w Polsce jest w stanie sobie wyobrazić, że wielki klub przyłapany na przestępstwie jest degradowany do drugiej ligi?
i reakcja Michała Nykowskiego (cytat z Faktu), który z ramienia rządu walczył o EURO 2012:
Pan Boniek już dawno zadeklarował, że… nie poprze naszej kandydatury. Odmówił jako jedyna z polskich gwiazd” – zdradza Michał Nykowski, szef sztabu projektu Euro 2012. – „Nie wiem, co nim kierowało. Kiedy zgłosiliśmy się do niego, odpowiedział, że nie mamy szans na Euro i dlatego jest za Włochami.
Sam Boniek tłumaczył wszystko dość pokrętnie. Najpierw powiedział, że zgłoszono się do niego „za pięć dwunasta”, a po wyborze naszej kandydatury, że nie chciał wchodzić w ostatniej chwili i spijać śmietanki, bo inni pracowali ciężko od miesięcy.
Szkoda, bo był potrzebny, ale to po prostu zignorował. Potem oczywiście ambasadorem EURO 2012 został i ciągnął kasę z reklam podczas turnieju, ale nie mam mu tego za złe. Każdy ma prawo zarabiać.
Występował też jako niezależny ekspert w portalu interia (jest jego felietonistą) w obronie firm bukmacherskich i jednocześnie występował w reklamach tych firm. Nie mam nic przeciwko bukmacherom, tak jak i narkotykom miękkim, sam mógłbym wystąpić w obronie bukmacherki. Ale ja nie dostaję od nich kasy. .To tylko kwestia moralności.

Te wszystkie zarzuty będą podnoszone w związku z kandydatura Bońka niezależnie od tego czy on tego chce, czy nie, przez jego kontrkandydatów i zwykłych przeciwników. Może sobie gadać, że ludzi ujadają, ale mnie to nie przekonuje. Uważam, że przy okazji wyborów do PZPN mamy prawo znać wszelkie za i przeciw.
Czy to znaczy, że wolę Antkowiaka, Potoka, Kręcinę czy Koseckiego? Nie. Żadnego z nich nie uważam za dobrego kandydata. Trzej pierwsi są kandydatami żenującymi. Kosecki jest leniem i co ważne sposób w jaki PO obsadza głosy jest żałosny. Przykład Bełchatowa. Jakiś posioł będzie głosował z ramienia klubu, a klub dostał jednak dotacje od państwa. Niesmaczne i prymitywne. Sprzeciwiam się jednak robieniu z Zibiego jakiegoś zbawcy polskiego futbolu, bo nim nie jest. Jest byłym fantastycznym piłkarzem, który po zakończeniu kariery piłkarskiej nie wykazał się niczym pozytywnym i ważnym. Jest taki sam jak Lato, tyle że bardziej inteligentny, bo to akurat nie problem.

Gdyby więc PZPN był instytucją państwową, Zibi pewnie do tej pory odsiadywałby wieloletni wyrok za różne wykroczenia i działania niemoralne. Ale PZPN jest instytucją niezależną od państwa, więc nawet za wzięcie w łapę jesteś tu bezkarny. Dlatego proponuję umowne kary – za konkretne wykroczenie liczbę kilometrów z dala od polskiej piłki.

Za nieetyczny kontrakt stulecia – 400 kilometrów. Napisałbym 800, bo jest to wyjątkowo poważna sprawa, która powinna go ostatecznie zdyskredytować, ale jednak scentralizowanie praw telewizyjnych jest warte odjęcia mu połowy kary.
Za stworzenie konfliktu interesów, czyli sytuacji niemoralnych – 50 kilometrów
Za brak zaangażowania czy markowanie walki z korupcją (nie tylko jego, ale całej ekipy Listkiewicza) – 100 kilometrów.
Za cofnięcie się w rozwoju polskiej piłki młodzieżowej – 150 kilometrów.
to najważniejsze moim zdaniem zadanie człowieka PZPN, ale Zibi nie musiał brać za to pełnej odpowiedzialności, a dążę do tego, żeby wyrok był sprawiedliwy i aby nie było to polowanie na czarownice
Za wybranie samego siebie na selekcjonera – 450 kilometrów
Za wybór największego patałacha wśród trenerów na selekcjonera – 350 kilometrów.
Za zwolnienie się faksem w trudnym momencie – 150 kilometrów.
Tę kompromitację traktuję ulgowo, bo przecież Zibi pozbył się dzięki temu selekcjonera- nieudacznika, którego zatrudnił i który zawalił nam eliminacje EURO 2004. warto uwzględnić tę okoliczność łagodzącą, choć nie ukrywam, że właśnie epizod Bońka jako selekcjonera w moich oczach kompromituje go najbardziej i obawiam się, że mógłby się powtórzyć.
Za jego rolę przy naszych staraniach o EURO 2012 – 100 kilometrów.
Tylko, bo przecież nie miał obowiązku tego robić, większym problemem są jego pokrętne tłumaczenia.
Za grzeszki z kariery piłkarskiej – 5 kilometrów
bo chyba bliskie przedawnienia.
Za rolę ślepca w aferze korupcyjnej z udziałem Widzewa – 50 kilometrów.
Za obronę lobby bukmacherskiego w roli niezależnego eksperta i jednoczesne pobieranie za to opłaty, co jest niemoralne – 40 kilometrów.
Niewiele, wiem, ale też dlatego, że w jednym z felietonów na kilka które napisał na ten temat, zaznaczył, że jest tzw. ambasadorem firmy bukmacherskiej, co jest dla niego okolicznością łagodzącą.

Razem daje to 1795 kilometrów. A więc zupełnie przypadkiem odległość samochodem z Warszawy do Rzymu. Może więc Zibi powinien siedzieć w Rzymie i dalej wymądrzać się na temat polskiej piłki. Ma do tego absolutne prawo, jako wybitny piłkarz znacznie większe niż inni. Jeśli jednak sądzicie, że wspaniała kariera piłkarska neutralizuje wszystkie błędy, to jest to wasza sprawa. Jakoś strasznie mi to nie przeszkadza. Dla mnie te wybory i tak nie mają żadnego znaczenia. Nie wierzę w żadnego z pięciu kandydatów.

Reklamy

14 Komentarzy »

  1. Brawo Marek! Tym wpisem rozbiłeś bank i mam nadzieję, że uruchomiłeś lawinę. Cieszę się, że wreszcie ktoś publicznie wylał kubeł zimnej wody na ten ciemny lud, który nadal wierzy, że Zibi to zbawca. Cieszę się, że ktoś oprócz mnie potrafi trzeźwo spojrzeć na rzeczywistość. Osobiście nigdy nie należałem do grona klęczących przed Zibim dziennikarzy. Jeszcze raz gratuluję kapitalnego wpisu! Tak trzymaj

  2. piniadz said

    więc kto?

  3. […] jako wisienka na torcie maratonowy wpis Marka Wawrzynowskiegoo Zbigniewie Bońku, jego matactwach, kombinatorstwie, koneksjach w UEFA, a także wywiadzie dla Futbolnetu. Jest tak wiele akapitów wartych przytoczeniach, że z […]

  4. vegetable78 said

    @Konrad, nic nie uruchomi, Jacek Kurski mówiąc, że „Ciemny lud to kupi” miał rację. Zibi jest faworytem ludzi na wszystkich portalach, tak jak wcześniej Smuda był wymarzonym selekcjonerem. Tyle, że Zibi jest bardziej niebezpieczny, bo jest znacznie bardziej przebiegły.
    @Piniadz, nie wiem, to nie ma znaczenia, nie szykuj się na zmiany 🙂

  5. dzemeuksis said

    Lubię gościa, ale jeśli chodzi o jego predyspozycje i kompetencje (w szerokim rozumieniu tych słów) do pełnienia funkcji prezesa PZPN, to podzielam Twoje wątpliwości.

  6. Karol said

    Czytałem to Twoje „coś” i sam nie wiem o co kaman. Cytujac klasyka : ” to takie typowo polskie”. Kojarza mi sie to tylko z jednym. Sposób tuska na poprawienie sondaży i wygranie wyborów – straszenie ludzi Kaczyńskim i PiS-em. Bleeeee niedobrze az mi sie zrobiło.Skąd w Tobie tyle jadu w stosunku do Bońka?Aż boję sie mysleć jakby wyglądał Twój tekst o Kręcinie na ten przykład. 289 stron podaniowego i 999 w przygotowaniu na to,co bedzie później. W końcu o czym Ty bedziesz pisać jak wszystko bedzie poukładane…? No tak, zostaniesz bezrobotny,albo „Przyjaciółka” czeka i porady na tłuste garnki i plamy z tuszu… Proponuje trochę lodu na głowę,spojrzenia „normalnością” i trzeźwego umysłu dnia dzisiejszego. Znasz takie cos jak : kto jest bez winy(grzechu) niech pierwszy rzuci( w nią) kamieniem ? Wypisz,wymaluj – Ty tez tam sie łapiesz.

    • dzemeuksis said

      Za to Twoja riposta wybitnie na poziomie. Może wytkniesz konkretnie jakieś przekłamania lub nieścisłości, bo jak na razie zrobiłeś dokładnie to, co zarzucasz autorowi tekstu.

      Poza tym to wszystko nie ma żadnego znaczenia, bo leśne dziady nie dopuszczą do koryta przypała, który deklaruje, że będzie pracował za darmo. Jeszcze by bęcwał kurek z kasą wszystkim przykręcił, albo coś równie głupiego.

      • vegetable78 said

        @Dzemeuksis,
        ja tez go lubię, w mojej książce o Wielkim Widzewie (w fazie końcowej pisania) jest głównym bohaterem, niejednoznacznym ale pozytywnym. Tyle, że Lato też był świetnym piłkarzem. I Deyna i Gadocha i Janek Tomaszewski. Stąd jeszcze daleko do mesjasza.
        @Karol
        chciałbym coś Ci odpowiedzieć, ale przyznaję się – nie wiem od czego zacząć…

  7. Tak, najlepiej napisać, że u dziennikarza pełno jadu. A nie pomyślałeś Karol, że Marek może trochę więcej od Ciebie wiedzieć i dlatego wypada mu coś takiego napisać? MW jest dziennikarzem, czyli z reguły powinien pisać. Nie tylko suche fakty, ale też swoje opinie. One nigdy nie pokryją się ze zdaniem wszystkich czytelników, ale ważne, żeby były rzetelnie podparte faktami. Cos się w powyższym tekscie mija z prawdą? Nie sądzę…

  8. star. said

    zajrzalem tu, bo znalazlem link na blogu P.Rudzkiego. jestesmy własnie po wyborach, a mimo to, ze trzymalem kciuki za wyborem Bońka, przeczytalem tekst z rozdziawioną japą. znakomita synteza. i chwilami bardzo przekonujaca. nie mam potrzeby słodzic, ale zrobilem sobie link do Panskiego blogo w pasku przegladarki chrome, obok cavernablaugrana 🙂 moje zaskoczenie jest tym wieksze, ze PS nie czytam, tzn. nie kupuje, bo gdy wpada mi w rece przypadkiem, to naturalnie pochlaniam go w całości. Jednak nie zapamietuje autorów tekstów.
    pisze to gosc, ktory nascie lat pisal w dobrej regionalnej gazecie, ktory zdązyl poznać zecerów i ktorego zycie toczy sie w takt muzy The Cure, Dezertera, Paradise Lost i kilku innych, wiec zakladam, ze jestem choc odrobine wiarygodny. ide czytac dalej. pzdr.

    • vegetable78 said

      @Star, skoro The Cure, to bardzo wiarygodny 🙂

  9. Karol said

    Mareczku zrób coś z ta stronką,bo moje posty się nie pojawiają.czyzby jakaś cenzura??? 🙂 No dobra koniec żartów.Wracając do tego co było wczoraj – SUPER, wygrał Zibi ,który może i mam nadzieję,ze coś zmieni.
    @dzemeuksis – to nie była riposta tylko mojae zdanie,jak widzisz wiele mozna, jak sie tylko chce oczywiscie. Leśne dziady juz zostały(te najwazniejsze) odsuniete od koryta, a i z reszta ekipa Zibiego zrobi porzadek poprzez zmiany które beda. podejrzewam,że czesc z tych betonów sama sie wykruszy lub przyroda ich zje tak po prostu
    @Kamil Szendera – czytając to co Wawrzyn napisał odnosze wrazenie iż jest to nagonka na na Bońka.Jest to cos takiego,ze niewazne kto by to był to trzeba go zjebać.Mysle iz na ziemi i w kosmosie także dla Wawrzyna nie ma kondydata który by mu pasował. to jest w mysl zasady tuskowej- daj mi człowieka a znajdę na niego paragraf. Wawrzyn przedstawia Bońka jako cwaniaka który ma wiele za uszami.Tak naprawde nie ma kogos kto jest bez winy.jak sie chce to kazdemu można wytknąc jakies tam ale. Ale moim zdaniem Marunio zrobił to troszke nie tak I zaśmierdziało mi tu ubecją…… I najgorsze jest to ,ze tak naprawde nikt i nawet on sam podejrzewam nie wie co go do tego zmusiło: może chce zrobić na złośc kolegom po fachu,może chce byc na jakimś tam topie,może i jego przyroda zjadła… Pytań jest wiele jak widac. A Bonio będzie robił swoje i zrobi to dobrze.Bo jest facetem który wie czego chce,a do tego nawet jak robi coś nie tak to wychodzi wszystko po Bożemu(to dla tych co pisza że Boniek ma coś za „uchami”. Zbyszek był zdecydowanie najlepszym kandydatem i dlatego wygrał, a raczej rozgromił swoich przeciwników.Jak za najlepszych czasów na boisku.Jakaś analogia też tu jest.Moim zdaniem jesli z tych ludzi którzy byli ktos nie potrafił wskazac najlepszego jest dla mnie idiota. Dla polaków kazdy jest zły,niedobry i umoczony – to przeciez „takie polskie”. A czy tak trudno jest zawierzyć i poczekac co zrobi Zibi??? W gruncie rzeczy nie ma innej opcji.czekać trzeba. A bedzie to czas dobry za panowania Bońka.

  10. Karol said

    A aaaaaaaa i jeszcze @Kamil Szendera pisałeś o faktach i opiniach. fakt to cos co jest(było,będzie) prawdą a opinia moze być fałszywa i nierzetelna. Do każdego z tych Wawrzyna „faktów i opinii” kazdy może sie odnieść na swój sposób. A wiesz o tym dobrze ,że kazdy fakt można troszke przeinaczyć i wtedy tez będzie „faktem” tylko troszkę „spedalonym”. Dlatego te odbierane na Wawrzyna sposób zarzuty wobec Bońka każdy może sie odnieść na swoją korzyść.

  11. MW said

    @Karol, nie wiem o co chodzi z tymi komentarzami, przeglądam wszystkie i czytam i nie widziałem, żeby leżał jakiś zaległy do zaakceptowania. Jeszcze przeszukam.
    Co do Twoich wątpliwości – dlaczego to napisałem? Ano dlatego, że byłem zażenowany kreowaniem na mesjasza faceta, który w piłce działał, działał i nigdy nic nie zdziałał. Ale motłoch nie ma pamięci, więc trochę przypomniałem. Tak jak zaznaczyłem – nie mam nic przeciwko Bońkowi, wybierajcie go sobie, w mojej książce o Wielkim Widzewie jest bohaterem pozytywnym. Ale nie róbmy z niego zbawcy, bo po zbiorowej halucynacji będzie zbiorowe rozczarowanie. Pzdr.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: