Legia po tytuł, Żewłakow po emeryturę

Gdyby ktoś był w komorze hibernacyjnej przez ostatnie 20 lat, albo po prostu nie oglądał europejskiego futbolu, miałby poważnym problem ze sklasyfikowaniem tego piłkarza. Przecież przez lata przyzwyczailiśmy się, że defensywny pomocnik to taki gość, który musi zaatakować kogoś po chamsku, na pograniczu urwania nogi i zagrać na pięć metrów, najlepiej w bok.
Polski defensywny pomocnik kojarzy mi się z Grzegorzem Baranem, kołkiem futbolu, człowiekiem, które na zachodzie można spotkać w niższych ligach.
Najważniejsza jest powtarzalność, więc na razie wstrzymajmy się z podnietami na temat Dominika Furmana. Chociaż może troszkę… bo jeśli on ma tak grać, to być może w końcu doczekaliśmy się polskiego defensywnego pomocnika na europejskim poziomie.
W Polsce nowoczesny defensywny pomocnik to na razie biały kruk. Na zachodzie już dawno zorientowali się, że zespół nie może tracić zawodnika ofensywnego, zawodnik który zajmuje się jedynie przerywaniem akcji jest coraz mniej przydatny. A najgorzej jest, jeśli z dwóch defensywnych obaj są tylko przerywaczami.
Niemcy na przykład poszli krok dalej i w reprezentacji podstawowa dwójka, Schweinsteiger – Khedira, może zarówno bronić jak i rozgrywać.
U nas oczywiście pojawiali się tacy zawodnicy, choćby Łukasz Trałka czy Janusz Gol, ale wciąż są to jedynie wyróżniający się ligowcy. Zgadzam się, że na miarę kadry, ale raczej z braku konkurencji. Liczyłem na to, że Gol rozwinie się lepiej, ale od lat jest w tym samym miejscu. Dostosował się do Legii, ale nie poszedł do przodu w stosunku do tego, co grał w Bełchatowie.
Jedynym, który naprawdę rokował na gracza dużego formatu, był Rafał Murawski (nazywam go defensywnym pomocnikiem trochę na siłę, gdyż ten podział dziś się zaciera), ale jak już pisałem, jest moim wielkim rozczarowaniem. Owszem, odzyskał formę, mam na myśli raczej to, że przez ostatnie trzy lata nie przejął w piłce poważniejszej roli. To jednak nieistotne. Jeśli Furman potwierdzi w kolejnych meczach taką klasę, to może odstawić pozostałych defensywnych pomocników do lamusa.
Oczywiście o tym, że jest poważnym graczem, będzie można mówić, gdy zagra jakieś 10 meczów w tym sezonie na tak wysokim poziomie.
Asekuruję się, gdyż Polska pełna jest jednomeczowych gwiazd. Gdyby potrafili grać regularnie, mielibyśmy dziś na pewno ze dwie polskie drużyny w Lidze Mistrzów i kadrę w półfinale EURO 2012.
Legia zagrała fantastyczny mecz w ataku i pewnie zrobiła poważny krok w kierunku zasłużonego tytułu (choć po cichu liczę na Polonię i wizję futbolu Piotra Stokowca, która jest zbieżna z moją), ale też trzeba zwrócić uwagę na to, że dziś ma ogromny problem z obroną. I w takim składzie personalnym zostanie z Europy wymieciona. Ludzie podniecając się, że wygrała z Lechem, nie zwracają uwagi na katastrofalne błędy które popełniali zawodnicy z tylnych formacji.
Oczywiście wiem, że jeśli drużyna gra ofensywnie, to zawsze odpuści z tyłu, jednak błędy legionistów wynikały nie z tego, że gra ofensywnie, ale z doboru zawodników.
Wiadomo, że bohaterem meczu jest Wawrzyniak, który ustawił to spotkanie bramką i asystą. Absolutnie popieram to, niech ma swoje pięć minut. Tyle, że może on takich meczów zagrać jeszcze ze dwa w sezonie. Natomiast to, co wyczyniał w obronie to był koszmar. Facet, który mówi, że poprawił się w bronieniu, z Lechem zagrał z tyłu na poziomie 3. ligi. Lovrencsics i Tonew zrobili z niego miazgę, wkręcali go w ziemię jak dziecko, przy bramce dla Lecha Linetty zabawił się jego kosztem. Niestety, Wawrzyniak nie nadąża za szybkim skrzydłowym, jest słaby fizycznie, co dyskwalifikuje go jako obrońcę i Legia za to zapłaci. Jego szczęściem jest brak konkurencji na tym poziome.
W grze Wawrzyniaka jest więcej plusów niż minusów, dlatego zasługuje na to, żeby grać, ale też na to, żeby mieć asekurację ze strony dobrego środkowego obrońcy. Jeśli masz na stronie obrońcę, który ma problem z tyłu, musi pomagać mu środkowy obrońca sprinter, co już przerabialiśmy w poprzednim wpisie.
I tu pojawia się Michał Żewłakow, jakby nie patrzeć, jakaś ikona naszego futbolu. Wiem, że miał ostatnio trudny czas z powodów rodzinnych, konkretnie poważnej choroby ojca, ale to nie zmienia faktu, że nie był to jego pierwszy słaby mecz. Za każdym razem gdy wychodził na boisko dawał gwarancję błędu. Jest wolny, nie ma siły, Ślusarski przestawiał go jak manekina. Żewłakow przez swoje opóźnienia stworzył Lechowi trzy szanse. Powinien jeszcze w tym tygodniu zakończyć karierę i swoje męczarnie. Zasłużył oczywiście na piękny mecz na pożegnanie, miał przepiękną karierę.
Wiele, wiele lat temu zapytałem Dariusza Dziekanowskiego, dlaczego nie przyjął oferty z czwartoligowego klubu. Powiedział, że nie chce, żeby jakiś pijaczek go obrażał, żeby upaść tak nisko, by stać się tematem żartów lokalnej loży szyderców. Żewłakow powinien porozmawiać z Dziekanowskim.
Jeśli więc Urban mówi, że pierwszą perfekcyjnie, to jest to moim zdaniem dalekie od prawdy. Bo do tej statystyki można dorzucić jeszcze wtopę Jędrzejczyka, którego wysoko sobie cenię. To nie Legia zagrała perfekcyjnie, to Lech miał Ślusarskiego. Europejska drużyna z poważnym napastnikiem nie będzie miała takich problemów.
Cieszę się, że Lech przegrał, nie dlatego że mieszkam w Warszawie, ale dlatego, że ofensywny i szybki futbol wygrał z zabójcami futbolu. Inna sprawa, że Lech dawno nie stworzył tylu sytuacji ile w tym meczu, druga połowę miał imponującą, ale przed oczami wciąż mam te mecze z Wisłą i z Widzewem. Jestem przekonany, że ten szaleńczy pościg w drugiej połowie wymusił wynik.
Ze Ślusarskim poważne rozmowy powinien odbyć psycholog. Mógł zagrać mecz życia, a okazał się największym partaczem. Dobrze, że umie wyjść na pozycję, wywalczyć sobie okazję, to klucz do sukcesu. Jeśli jednak ktoś jest ślepy i nie wiem, w którą dziurę włożyć który klucz, powinien pójść w odstawkę.
Lech wygląda dziś tak, że gdyby dopasować do drużyny dobrego środkowego obrońcę, takiego drugiego Arboledę, to linia defensywna będzie najlepsza w lidze. Brakuje więc dziesiątki. Może będzie to Linetty, jestem za tym. Gratuluję Rumakowi, że wpuścił tego chłopaka, to był naprawdę akt odwagi, o którą go nie podejrzewałem.
Wyjątkowo nie podobała mi się jednak wypowiedź Rumaka w piątkowym Przeglądzie Sportowym na temat możliwego odejścia Linetty’ego.
„Jeśli powie, że chce odejść, to będzie oznaczało, że straciliśmy czas i niepotrzebnie zawracaliśmy sobie nim głowę, że błędem było wpuszczanie go na boisko”.
Oczywiście, że z punktu widzenia klubu jest to prawda i moim zdaniem z punktu widzenia zawodnika też lepiej byłoby zostać w Poznaniu. Ale po przeczytaniu takiej wypowiedzi na jego miejscu zastanowiłbym się dwa razy czy w Poznaniu zostać. Rumak tą wypowiedzią przekazał mu bowiem: „Nie jesteś dla nas partnerem do rozmów, jesteś naszą własnością szczeniaku”.
Tak więc uzupełnienie Lecha o trzech piłkarzy (środkowy obrońca, ofensywny pomocnik i napastnik, ale niekoniecznie kloc pokroju Edgara Caniego), sprawi, że Lech będzie miał drużynę na mistrzostwo Polski.
W meczu Polonii z Górnikiem doszło do dość zabawnej sytuacji. W 89. minucie gdy na tablicy trzymanej przez technicznego wyświetlił się numer 99, połowa skautów wstała i wyszła. Wyglądało to naprawdę śmiesznie, nagle jakieś 20 osób podniosło się z miejsc.
Czy Milik zrobił na nich dobre wrażenie? Na pewno żaden profesjonalny klub nie kupuje zawodnika na podstawie jednego meczu, facet z Milanu, z którym rozmawiałem powiedział, że Milik, Teodorczyk i Wszołek prezentowali się nieźle, a mecz stał na bardzo dobrym poziomie.
Łukasz „Ja, ja, ja” Teodorczyk, który niedawno wbił się do kadry narodowej, jak najbardziej zasłużenie, teraz wyszedł na zwykłego niedojrzałego gówniarza, dla którego ważniejszy był jego własny interes, niż interes drużyny.
Grzegorz Mielcarski, którego lubię słuchać (poza tym, że jest go czasem za dużo) wyjrzał z lodówki i powiedział, że Teodorczyk nadużył autorytetu trenera, dlatego powinien ponieść karę finansową. Dla Mielcarskiego cytat z Louisa Van Gaala: „kara finansowa to ostateczność. .Trener który stosuje karę finansową przyznaje się do tego, że nie radzi sobie z piłkarzem. Kara finansowa to porażka trenera”.
Kara finansowa to prymitywny przekaz, traktowanie człowieka jak psa. Masz kość albo masz skórzanym pasem. Panie Grzegorz, ludzie od zwierząt różnią się tym, że mogą usiąść i porozmawiać. Dobry trener doprowadzi do tego, że zawodnik przed następnym treningiem powie całej drużynie: „Sorry chłopaki, wygłupiłem się, zawaliłem”. Słaby trener da kare finansową.
Teodorczyk to piłkarz z dużą przyszłością, kilka zagrać miał w tym meczu znakomitych, przez pierwsze 15 minut był świetny, potrafi odnajdywać się w sytuacjach podbramkowych z niesamowitą łatwością, ma umiejętność przyspieszenia gry. Prześledźcie tę sytuację z karnym, przecież to on podał do Brzyskiego i zrobił to znakomicie. A potem po spartaczonym karny z miejsca uderzył przewrotka. To było szalone i świetne. Tyle, że jest zbuntowanym gówniarzem. Może to jest kwestia wieku, może jakiś innych czynników. Zostawiłbym tu raczej wolną rękę Stokowcowi, który na razie pokazuje, że wie jak postępować z piłkarzami. Mówienie, że z tak błahego powodu traci autorytet facet, który wziął zespół w rozsypce i walczy z nim dziś o tytuł, zresztą jak najbardziej zasłużenie, jest sporym nadużyciem.

Advertisements

7 komentarzy »

  1. dzemeuksis said

    „Jeśli więc Urban mówi, że pierwszą perfekcyjnie, to jest to moim zdaniem dalekie od prawdy.” Zgaduję, że miało być „pierwszą połowę zagrali”, albo coś w tym rodzaju.

    A poza tym dobry tekst, jak zwykle. 😉

  2. Bardzo fajny wpis, jak zwykle zresztą. Na pewno znajdzie się w dzisiejszym przeglądzie blogów, który regularnie zamieszczamy na Pod Pressingiem 🙂
    Pozdrawiam

  3. […] O Legii i całej ostatniej kolejce pisze Marek Wawrzynowski. Ponownie świetnie, rzeczowo, prędko uciekając od mdłej banalności. Ironią losu jest, że takie pióro współtworzy „najnudniejszą gazetę świata” (posługując się słowami Janusza Basałaja). Niemniej wpis kapitalny i w związku z tym bezceremonialnie zmuszamy do czytania. Warto. […]

  4. Marek W. said

    thx, jest u nas sporo dobrych autorów, czytałem też wiele nudniejszych gazet 🙂

  5. MZ said

    Jedna różnica, odnośnie słów Rumaka o możliwym odejściu Linetty’ego – Arsene Wenger jakiś czas temu powiedział, że nawet mimo odejścia tak wielu utalentowanych piłkarzy z jego klubu (mówił to w kontekście RVP) jest dumny z tego jak się rozwinęli i że – generalnie – było warto na nich stawiać, inwestować.

    Wiem, wiem. Gdzie Rumak, gdzie Wenger? Ale niech to obrazuje podejście zachodnie i to nasze polskie do młodzieży. Jeśli na wstępie planu o promowaniu produktów akademii i efektów skautingu menedżer klubu (Rumak aspiruje do takiej roli, nieprawdaż?) mówi wprost, że trzeba się zniewolić na, przykładowo, lat 10 by dostać szansę to… podcina gałąź na której siedzi.

    • zzny said

      A Stokowiec wlepił Teo karę finansową…

      • Marek said

        @zzny,
        widocznie taka była konieczność. Stokowiec jest punktem odniesienia w dzisiejszym futbolu. Jego symbol to trójkąt z okiem w środku.
        PS. A w ogóle to mam wrażenie, że wysłuchał tych wszystkich głosów i nie podjął samodzielnej decyzji. Rozczarował mnie… mam nadzieję, że potrafi to jakoś wytłumaczyć, ale mam obecnie wrażenie, że puściły mu zwieracze. Mięczak. Ma krechę.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: