Prezes roku kupuje na wyprzedaży

Przyszedł nowy prezes, niejaki Leśnodorski, i Legia zrobiła zakupy. Król wszystkich królów, Brawo! Na razie w sklepie osiedlowym, z niewielkim asortymentem, za to z przeceną i okazją. Produkty krajowe najlepszej jakości pojechały na eksport, ale są jakieś spady, lekko poobijane, podgniłe i trochę przebranej chińszczyzny. Obecnie mamy więc przy Łazienkowskiej zespół na miarę fazy grupowej Ligi Europy. Tylko tyle i aż tyle. To już coś.

Polskie marzenia o Lidze Mistrzów spełnią się być może, ale to tylko dzięki polityce Michela Platiniego, który w końcu otworzy drzwi tak szeroko, że wstydem będzie nie awansować. Zostaniemy tam wepchnięci razem z jakimiś patałachami z Estonii i Łotwy. Legia sama z siebie nie awansuje, bo nie ma takich możliwości. Jest za słaba. Skład jest przeciętny, a teraz, wzmocniony kilkoma czołowymi piłkarzami z polskiej ligi, jest lepszy, ale wciąż przeciętny. To skład na polską ligę, nie na Europę. A kluby takie jak Legia powinny kompletować skład na miarę pucharów, nie na miarę wygrania naszej ligi. Mistrzostwo w podrzędnej lidze może być celem dla Śląska Wrocław, ale dla klubów takich jak Legia, Lech czy Wisła, musi być jedynie środkiem.

Wracam po ponad dwumiesięcznej nieobecności. Byłem zaangażowany w inny projekt, dokładne wyjaśnienie niedługo. Przejdźmy do rzeczy.

Legia wywalczy więc pewnie mistrzostwo Polski, które i tak by wywalczyła. Polskie środowisko piłkarskie podnieca się mimo to przebiegłością nowego prezesa Bogusława Leśnodorskiego. Młody, piękny, bogaty, ze złotym kajdanem. A dodatkowo kupił tanio. Ale co takiego kupił? A to już inna sprawa.

Zgadzam się, ze Legia osłabiła znacząco Polonię – Brzyski (założę się, że w dalszej perspektywie wyląduje na ławce), Dwaliszwili (to będzie dobry transfer); myślała, że osłabiła Lecha (transfer Bereszyńskiego to niepoważny żart albo przejaw wizjonerstwa Urbana); uszczupliła Śląsk (Jodłowiec to solidny ligowy piłkarz). Zadała ciosy konkurencji. Poza tym, że zabrała z trędowatej Polonii, to w sumie nic to wielkiego, chyba że chodziło o demonstrację lokalnej potęgi. Jak grubas klasowy przerastający wszystkich w sąsiednich ławkach o głowę gnębi kolegów w okularach.
Z kolei do Fiorentiny Legia oddała Rafała Wolskiego, który o ile zdrowie dopisuje, sam jest wart więcej niż ci wszyscy piłkarze razem wzięci. Piłkarza, który może jakimś magicznym zagraniem zmienić losy meczu. Biznes ma swoje prawa, rozumiem to. Z zazdrością jednak czytam informacje o tym, że Galatasaray Stambuł kupiło Wesleya Sneijdera czy Didiera Drogbę.

Gdy robione są wybory prezesa w Realu Madryt przychodzi facet i przekonuje: „Ściągnę Ronaldo, ściągnę Zidane’a, obiecuję ściągnąć Mourinho”. Oddalibyście głos na gościa, który mówi: „Ściągnę Bereszyńskiego, Jodłowca i Brzyskiego! Oto mój program Galacticos”?

Jeśli chcemy wskoczyć na trwałe do poważnej piłki, potrzebny jest skok w nadprzestrzeń i mądre zarządzanie.

Co do pierwszego – oczywiście nie ma sensu marudzić, że Legia nie kupiła Sneijdera, takie marudzenie byłoby bezproduktywne. Jesteśmy za niscy by sięgnąć na taką półkę. Ale też nie ma sensu podniecać się Jodłowcem. Niestety, żeby wejść do Europy potrzebni są piłkarze z doświadczeniem i klasą europejską. Mogą być uzupełnieni przez młodych chłopaków z Legii. A w ostatnich latach Legia nie kupiła pół piłkarza europejskiego formatu (może Ljuboja to pół, bo choc bez sukcesów, to przecież był we Francji i w Niemczech). I nic się nie zmienia. Gdzie przepadają te wielkie pieniądze z wielkiego budżetu?

Co do tego drugiego, czyli zarządzania, mam wątpliwości. Nabrałem ich podczas czytania wywiadów z nowym prezesem. W zalewie banałów, które powtarza każdy kolejny w miarę wykształcony prezes dowolnego klubu, znalazłem takie stwierdzenie w rozmowie z Rzeczpospolitą: „Nie będę odnosił się do Jóźwiaka. Każdy zawodnik w Polsce chciałby grać w Legii, nie trzeba ich szukać. Ci, którzy nie czują się emocjonalnie związani ze swoimi klubami, marzą, by trafić na Łazienkowską. Trzeba tylko usiąść, porozmawiać i podpisać umowę. Ofert jest cała masa, codziennie dostajemy propozycje od menedżerów, właściwie dotyczą one wszystkich zawodników naszej ligi.”

Oczywiście zwolnienie Marka Jóźwiaka, skauta telewizyjnego, nie interesuje mnie. Sam bym go zwolnił. Chodzi o kontekst wypowiedzi. Nie wiem czy to buta tak zwanej warszawki czy zwykła ignorancja. W Legii nie jest to nic nowego. Przez lata Legia przegrywała, bo na kluczowych stanowiskach zatrudniała ignorantów (choć jestem daleki od tego, żeby nazwać tak Leśnodorskiego, żeby było jasne). Nihil novi. Wszyscy mieli piękne garnitury, świetnie wychodzili na zdjęciu i wciskali głodne kawałki. Ale tego nie widziałem: „Nie szukamy, bo sami się zgłoszą”. Co przepraszam? Gdy przecierałem oczy, przeczytałem fragment tekstu w Newsweeku, który rozwiał moje wątpliwości (te z akapitu powyżej)

Zagraniczne kluby piłkarskie utrzymują wieloosobowe siatki łowców talentów. Latami obserwują rozwój dobrze rokujących zawodników w poszczególnych dzielnicach Londynu czy Lizbony. Mam uwierzyć, że wyślę swojego człowieka na Zachód, a on ściągnie mi piłkarski diament za pół ceny? To jakiś żart? – kpi Leśnodorski. – Już lepiej zagrać na Foreksie – dodaje.

Z kontekstu wnioskuję, że znowu była to odpowiedź na pytanie o Jóźwiaka.

Facet, który jest prezesem klubu podważył właśnie instytucję skautingu. Dlatego obstawiam, że kadencja Leśnodorskiego nie będzie wiązała się z żadnym znaczącym sukcesem. Budowanie siatek łowców talentów to podstawa budowy każdego poważnego klubu w Europie. Poważnego. W przypadku Legii wyobrażam to sobie tak, że zatrudnia jakieś 8 osób w kraju na stałe (na tyle regionów podzieliłem piłkarską Polskę), były trenerów, specjalistów od młodzieży etc., każdemu łowcy płaci kilka tysięcy (w zależności od zamożności klubu) i jakiś bonus za znalezienie talentu oraz kasę na wydatki. To zdecydowanie bardziej korzystne niż 100 tysięcy złotych miesięcznie dla Michała Żewłakowa, który mógłby brać udział w wyścigu ślimaków. Zawodnik złowiony przez skauta może przynieść spore zyski na boisku i spowodować dopływ gotówki. To tak oczywiste, że wie to facet stojący w kolejce do budki z piwem. O ile interesuje się piłką. Powinien wiedzieć też prezes klubu.

Tradycyjnie sięgnę do Ludwika Sobolewskiego. Ten największy wizjoner w historii polskiego futbolu, warszawiak i były prezes łódzkiego Widzewa, znał się na piłce fantastycznie, ściągał piłkarzy najlepszych, ale też stawiał na piłkarzy, którzy nigdy nie marzyli nawet o karierze. A ci grali. I wygrywali. Z Liverpoolem, nie z Bełchatowem. Krzysztof Kamiński, którego nie widzieli u siebie poprzednicy Leśnodorskiego z Legii; Marek Filipczak, który nie łapał się w trzecioligowej Polonii, Piotr Romke, który chciał poświęcić się pracy w warsztacie samochodowym, bo na karierę było za późno, Jerzy Leszczyk, który pogodził się z tym, że futbol będzie tylko przygodą – popołudniowym dodatkiem do pracy.

Więcej o tym poczytacie w książce o historii Wielkiego Widzewa, którą wkrótce wypuszczam na rynek.

Odwołuję się do Sobolewskiego często, bo to człowiek który pokazał, jak należy budować klub sukcesu, bez względu na czasy i rzeczywistość. Miał grupę zaufanych speców, sam znał się znakomicie i był w stanie stwierdzić kto się nadaje kto nie.

Ale to było dawno, dawno temu.

Zresztą nie jest to żadne epokowe odkrycie. Już tu kiedyś pisałem o Matcie Busbym, który wraz ze swoim asystentem Jimmym Murphym, przemieścił Anglię i okolice, spał często w samochodzie, ale pozbierał zdolnych chłopaków i stworzył ekipę, która podbijała świat. Gdyby nie katastrofa w Monachium, pewnie by go podbiła pod koniec lat 50-tych, ale w związku z tragedią, zrobiła to dopiero dekadę później. Podstawą sukcesu Dzieci Busby’ego był skauting. Współcześnie wciąż jest podstawą. Oczywiście dziś wielkie kluby rozwinęły się do tego stopnia, że skautów mają nawet w krajach trzeciego świata piłkarskiego, na przykład w Polsce. Taki Manchester wyłowi może kogoś raz na pięć lat. Ma też Chelsea, miał Bayer Leverkusen, ma Borussia Dortmund, Arsenal i wiele innych.
W Polsce najlepsze siatki powinny mieć najlepsze kluby. To właśnie szperacz Legii powinien zapukać do domu pani Peszkowej w Jedliczach i zaprosić ją na kawkę. To szperacz Legii powinien podjechać na jakąś wioskę, zapukać do drzwi i porozmawiać z rodzicami nowego Błaszczykowskiego czy Jelenia.
Właśnie przez to, że w Legii przez lata nie zbudowano poważnej siatki skautów, fachowców najwyższej jakości, przez palce miejscowych specjalistów z koziej wólki przeszły perełki jak Lewandowski czy Peszko. Dziś Legia ma farta, że zatrudniła Jacka Mazurka, który wyszukuje uzdolnione dzieci. Trafił się złoty chłopiec w korporacji. Dzięki niemu Legia będzie utrzymywać się w czołówce. Niepozorny Mazurek to najważniejszy człowiek w polskiej piłce od lat. Teraz ta karuzela rozkręca się w coraz większym tempie i dlatego na jego wiedzy i wizji będą tuczyli się kolejni prezesi warszawskiej Legii, będą wygadywali swoje mądrości.
Gdyby nie akademia, właśnie ze znakomitym skautingiem (a potem oczywiście szkoleniem), Legia marzyła by dziś o europejskich pucharach, lub wydawała koszmarne pieniądze na pensje (i tak wydaje spore). Albo wchodziła by w kolejną fazę kryzysu, jak Wisła Kraków. A może grała koszmarną piłkę w stylu Lecha Poznań. Tak przypuszczam. Akademia to alibi dla wszelkiej maści ignorantów. Ale z talentami po pierwsze jest tak, że może trafić się słabsza grupa, a po drugie że za chwilę konkurencja nadgoni straty. I co dalej?
Dalej jest skauting nieco starszych piłkarzy i seniorów z niższych lig. To podstawa. Stalowa rezerwa od lat. Na każdym poziomie. Leśnodorski tego nie wie, bo widocznie w polskim biznesie nie funkcjonuje na wysokim poziomie instytucja head huntera. A jest to kolejny mistrz z wielkiego świata biznesu i dobrych drinków mówiący o piłce językiem niepiłkarskim. Znak czasów. Etap przejściowy transformacji.

Ktoś powie, że przyczepiłem się do jednej wypowiedzi. Tak, bo jest to wypowiedź kluczowa.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Mam wrażenie, że kilka przeciętnych transferów rozdętych do rozmiarów wielkich hitów uśpiło czujność ludzi futbolu. Znowu ładna marynarka i elegancki but odgrywa większą rolę od fachowej wiedzy.

ps. założyłem konto na tłiterze, nie komentuję tego, zapraszam: @M_Wawrzynowski

Advertisements

11 komentarzy »

  1. dzemeuksis said

    Przywalił, jak chory w kubeł. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać.

  2. Marek said

    ale kto?

    • dzemeuksis said

      No ten prezes, przecież nie Ty. Jakbym miał coś do Ciebie, to bym napisał co konkretnie a nie poprzestał na eksklamacji. 😉

      • Marek said

        spoko, przecież i tak bym się nie gniewał. Ile osób tyle opinii :)) prezes wygląda dobrze, ładnie się wypowiada, robi świetne wrażenie jako człowiek. Ale jakie to ma przełożenie na klub, to nie wiem…

  3. jc said

    kurna mac ,ani to madre ani na temat , normalnie jakies teksty w stylu janka tomaszewskiego.
    legia i tak by mistrzostwo zdobyla ( m. wawrzynowski cyt.),, kolego marku , juz w sezonie porzednim mial byc mistrz i nic , nie ma mistrza .dalej , co takiego kupila legia , a to juz inna sprawa .)(m. wawrzynowski , cyt,),jesli wedlug ciebie jedyny dobry transfer to dwaliszwili , to przpraszam .jodlowiec i brzyski to solidni zawodnicy ,wiecej smiem twierdzi , ze real madryt nie ma lepszych pilkarzy na ich pozycje!
    sprawa prosze kolegi m. zewlakowa i jego ztrudnienie jako menadzera ,twiwrdzisz , ze jest jak slimak ,no to poczekamy i zobaczymy , ale jesli pan zewlakow poza boiskiem bedzie taki jak na to bedzie super i dobrze.
    odnosnie relau i osoby ktora zrobia jego prezesem , bo on obieca ze sprowadzi ;ronaldo ,zidana ,mourinio.nazwiska glosne , ale nazwiska nie graja , zreszta niedaleko od madrytu , w barcelonie pozbyli sie ibrahimowica i to bez zalu , a mieli ze szwedem tylko klopty.
    zreszta jak ktos sciagnie np.rasiaka , grzelczaka i bieniuka , to ma trojke w klubie )( lechia gdansk,) jak wyzej w madrycie .
    ps ,zdrowia zycze i obiektywizmu,

  4. Sopo said

    Tekst roku ?

  5. eryk said

    masz rację wawrzyn. kiedyś janusz wójcik powiedział, że jak robi się zakupy w biedronce to wykwintnej kolacji za wafla nie da się zrobić. A mówienie, że bereszyński to wielkie osłabienie lecha… tak, tak… jak real wyciągnął figo z barcy to było osłabienie…
    pzdr

  6. Marek said

    Eryk, właśnie, właśnie, i daj jeszcze coś z pułkownika Rżewskiego!!

  7. eryk said

    to akurat napisałem poważnie, a rżewski swoją drogą znienacka zaatakuje. bardzo interesujący tekst, powaga

    • Marek said

      wiem, że poważnie, ale w post scriptum mogłoby być coś z Rżewskiego. Ciekaw jestem tego Leśnodorskiego, ale z tego co piszą w gazetach i internecie, to jeszcze załatwi Legii miejsce w tegorocznym finale Ligi Mistrzów, taki jest zajebisty.

  8. Marteinn said

    Bardzo mądry tekst! w końcu ktoś wygarnął tym pseudo-działaczom polskich klubów ekstraklasy ich niekompetencję, bicie piany i zero korzyści płynących z ich działaności.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: