Obraniak – alibi idealne

Ludovic Obraniak – doskonałe wytłumaczenie dla nieskuteczności Roberta Lewandowskiego. Jest w ogóle świetnym wytłumaczeniem na wszystkie problemy kadry narodowej. Tyle, że wytłumaczeniem wyjątkowo tanim.
Dziś zdecydowana większość dziennikarzy i kibiców domaga się odsunięcia go podstawowej jedenastki. Dlaczego? Bo chce tego Lewandowski. Bezpośrednio lub pośrednio. Bo to, że Lewandowski nie trafia to wina Obraniaka. Bo Lewandowski mówi: „Nie mamy typowej dziesiątki”.
Ale co by było gdybyśmy mieli? Kuba Błaszczykowski w meczu z Irlandią zagrał Lewandowskiemu piłkę jakby był co najmniej 10,5 (jak mawiają Włosi – za dobry na to, by nazwać go dziesiątką). Fantastyczną za plecy obrońców. Ale Lewandowski setki nie wykorzystał. Dobrych sytuacji miał w ostatnich miesiącach kilka. Nie wykorzystał żadnej. Każdy powinien patrzeć w pierwszej kolejności na siebie.
Konflikt Lewandowskiego z Obraniakiem, moim zdaniem, jest spowodowany raczej przez tego pierwszego, ale jestem daleki od sadzania Lewandowskiego na ławce (może gdyby Sobiech miał 8-10 bramek w Bundeslidze, Milik czasem trafił, a Teodorczyk 15 w naszej Ekstraklasie moglibyśmy podjąć dyskusję). Konflikt należy po prostu zażegnać. Wtedy kadra będzie grała dobrze. Wymiany ludzi, wstawiania Radka Majewskiego i Kamila Grosickiego za Obraniaka, wstrząsy czy właściwie mikrowstrząsy nic nie dadzą. To będzie jedynie uciekanie od problemu. Tak jakby każdy konflikt w małżeństwie kończyć rozwodem albo co najmniej separacją. To niepoważne.
Pojedźmy na chwilę na wycieczkę historyczną. Oczywiście z okresu mojego ulubionego Wielkiego Widzewa (książka o najlepszej polskiej drużynie w historii jest w korekcie, niedługo będzie na półkach i w necie).
Smolarek i Dziekanowski nie mogli na siebie patrzeć. Różnica osobowości była zbyt duża. Z jednej strony Dziekan, człowiek warszawki, inteligencik ze stołecznych dyskotek, maestro parkietu. Z drugiej Sołtys, prosty chłop z Aleksandrowa Łódzkiego, który zanim trafił do Widzewa dorabiał w piekarni. Miał nawet ponoć taką zabawę, że w saunie brał w rękę kamień i mówił koledze: „możesz potrzymać?”. A że jako były piekarz był odporny na wysokie temperatury, to ciąg dalszy można sobie wyobrazić. Takie były dowcipy Włodka Smolarka. Ciekawe dlaczego z Dziekanem się nie zaprzyjaźnili. Gdy pojechali na zgrupowanie kadry w Indiach, Piechniczek użył starego sposobu – umieścił ich ze sobą w pokoju. To zawsze działało. Ale nie tu. Zamienili może jedno zdanie. Przez dziesięć dni! Nienawidzili się. Potem Dziekanowski udzielił legendarnego wywiadu Jerzemu Chromikowi. A potem był ostracyzm, nie podawali mu ręki. Ale do Widzewa przyszedł Bronisław Waligóra, zwany Szczygłem. I powiedział: „Albo się dogadacie albo jeden z was nie będzie grał. Jeszcze nie wiem który”. Gdyby decydowali ludzie z Łodzi, Dziekanowski nigdy by w Widzewie nie zagrał. Ale Waligóra zapewnia, że nie było to takie proste. Szanse ocenił 50 na 50. Przemówił do rozsądku Smolarkowi, a z Dziekanowskim rozmawiał po pół godzinie przed każdym meczem. Są ludzie, którzy tego potrzebują, ciepła, dobrego słowa, zapewnienia o wielkiej klasie i wyjątkowości, poklepania po plecach. Inni wolą ostry opier… Robotą trenera jest wyczuć kto co wybiera.
Pewnie domyślacie się ciągu dalszego. Dziekanowski i Smolarek stworzyli najlepszy duet napastników w lidze, Piłka Nożna wybrała Dziekana najlepszym piłkarzem roku.
Gdyby selekcjoner zechciał porady, Bronisława Waligórę można zlokalizować w Bydgoszczy, ma się nieźle, wciąż jest zabawny. Zibi Boniek ma z pewnością numer.

Nie widzę powodu, żeby Lewandowski i Obraniak nie mieli grać razem. Owszem, nie lubią się, dogryzają sobie. Lewandowski mówi o dziesiątce, której nie ma, ale Obraniak też mówi: „Mieliśmy okazję, ale nasz napastnik znowu nie trafił. Jak to się mówi po angielsku? Po francusku Comme D’Habitude”. Od siebie dodam, że oznacza to „jak zwykle.

W rozmowie z naszym przeglądowym atakiem, czyli Ofensywnymi, Andrzej Juskowiak ciekawie to zdiagnozował.
On dla Roberta i reszty ofensywnych piłkarzy jest takim alibi na niepowodzenie w kadrze. A to słychać, że Obraniak słabo gra, że nie podaje, że nie wypracowuje sytuacji. To jest niebezpieczne. Wyraźnie brakuje chemii między Robertem i Ludo. I ta sprawa niestety się ciągnie, co doskonale widać na boisku. Dwóch piłkarzy grających blisko siebie, którzy bez wątpienia posiadają umiejętności, którzy mogliby nawet we dwójkę zdecydować czasami o losach meczu, którzy mogliby grać fajne akcje w ducie po prostu się nie zauważa. Ile razy w czasie wspólnej, reprezentacyjnej gry wymienili podań? Oni podają do siebie w momencie, kiedy już naprawdę nie mają do kogo albo robią podanie nie w pole karne, a wręcz wyrzucające kolegę z pola karnego, by przypadkiem nie strzelił bramki. Gdy Obraniak ma piłkę to Robert sprawia wrażenie, jakby wiedział, że Ludo będzie strzelał, nawet z 25 metrów, a nie poszuka go podaniem. I „Lewy” nawet – jak jest to w Dortmundzie – nie próbuje do końca znaleźć sobie dogodnego miejsca.

Ładne. A Jusko, choć jest go zawsze dużo, nigdy się nie nudzi. To facet, który czyta grę najlepiej spośród tych wszystkich polskich speców, których znam. No dobra, na pewno jest w czołówce.

Problem jest istotny, ale został jednak z nudów medialnych rozdęty do poziomu świętej wojny. Ciekawe, że Kuba Błaszczykowski też ma jakiś problem. I z Obraniakiem i Lewandowskim. Różnica jest taka, że akurat Błaszczykowski potrafi wznieść się ponad jakieś gówniarskie przepychanki i gra z jednym i drugim. Oczywiście mam swoje zastrzeżenia do niego i wyrażałem je tu aż do znudzenia. W skrócie – jest egoistą. Ale w tym konkretnym przypadku zachowuje się trochę poważniej niż tamci dwaj, zwłaszcza Lewandowski. Również powiedział o kilka słów za dużo, również w stronę Obraniaka, ale już nie ma tematu. Chyba.
Kuba potrafi być profesjonalistą. To jest właśnie kluczowe słowo. Dlaczego Lewandowski potrafi wyzbyć się personalnych zatargów w Borussii a nie potrafi w kadrze? Dlaczego jest profesjonalistą w Niemczech a w Polsce już ma z tym problem?
Myślę, że tu może leżeć problem. W niekontrolowanych ambicjach. Wszyscy chcieliby narzucać innym swoją wolę, a żaden nie ma do tego predyspozycji. W ogóle nikt w tej kadrze nie ma.
Lewandowski, nasz super napastnik ma w kadrze status szczególnej gwiazdy. To zrozumiałe. Od upadku komuny nie mieliśmy zawodnika, który miałby tak mocną pozycję w świecie futbolu. Niektórzy porównują go do Bońka, co jest moim zdaniem nietrafione. Boniek miał strzał Lewandowskiego, charakter i szybkość Błaszczykowskiego i przyspieszenie Piszczka. I grał na wszystkich pozycjach, również dość często na środku obrony jeśli była taka potrzeba. Nasze obecne gwiazdy nie mogą z nim konkurować. Faktem jednak jest, że w dzisiejszym futbolu Lewandowski jest kimś o kim się mówi. Nawet w Rosji kibice na hasło Polska mówili Lewandowski, tak jak spotkany przeze mnie Peruwiańczyk pamiętał Latę. Napastnik BVB wszedł do topowego obiegu.
Zejdźmy jednak na ziemię. Zastanówmy się czy Robert Lewandowski dał kadrze więcej niż Obraniak? Czy o tyle więcej, żeby móc ustalać kto powinien grać w zespole? Moim zdaniem, od kiedy selekcjonerem jest Fornalik, na pewno nie (zresztą wcześniej też nie)
Zawsze jakimś miernikiem jest zestawienie statystyczne. Oczywiście piłka to nie statystyka, ale w tym przypadku jest dość wyrazista.
Klasyfikacja kanadyjska z meczów eliminacyjnych wygląda tak:
Błaszczykowski 3 (bramki z karnych z Czarnogórą i Mołdawią, asysta z Mołdawią)
Obraniak 2 (asysty z Czarnogórą i Anglią)
Lewandowski 1 (wywalczony karny z Czarnogórą)
Mierzejewski 1 (bramka z Czarnogórą)
Glik 1 (bramka z Anglią)
Piszczek 1 (wywalczony karny z Mołdawią)

Ktoś powie, że Lewandowski ma takie statystyki, bo nie ma dziesiątki. Tak, nie ma Reusa i Goetzego i nie będzie miał, warto się z tym pogodzić. Może mieć co najwyżej Majewskiego. Tak jakby Majewski był ekspertem od kluczowych podań. W tym sezonie zaliczył 3. W poprzednim jedną. A w jeszcze wcześniejszym również jedną. W lidze angielskiej. Żeby było jasne, w drugiej lidze angielskiej. Wszyscy cieszyli się, bo strzelił niedawno hat-tricka a potem jeszcze bramki w kolejnych dwóch meczach. A skoro strzelał w trzech meczach z rzędu to może zastąpić Obraniaka. Mam złą wiadomość. W kolejnych trzech nie strzelał. Porównanie Majewskiego z Obraniakiem, jest nie na miejscu. To nie ta liga. Ludo gra w pierwszej francuskiej. Owszem, nie jest w najlepszej formie. Spece, którzy oglądają ligę francuską regularnie mówią nawet że w słabej. Ale wciąż jest trzecim najlepszym zawodnikiem Bordeaux (wg L’Equipe ma średnią 5,43). Dla porównania Grzegorz Krychowiak, drugi najlepszy piłkarz Reims ma 5,52. Nie są od siebie tak daleko, żeby napisać że Obraniak jest słaby, a Krychowiak fantastyczny. To oczywiście tylko opinia dziennikarzy, ale ci z L’Equipe trochę się znają.
Być może po prostu Ludo nie jest tą dziesiątką, której szukamy. Grywał na tej pozycji w Bordeaux i dawał radę, ale skoro w kadrze nie daje, to może trzeba spróbować go z lewej, tak jak gra najczęściej?
To moja opcja. Na „10” Mierzejewski, z lewej Ludo, a podczas meczu i tak następuje częsta zmiana pozycji, w którą zresztą wmieszany jest też Błaszczykowski.
Pojawi się zaraz opinia, że Polska gra z kontry i potrzebujemy szybkiego lewoskrzydłowego. A może powinniśmy jednak grać tymi, których mamy? Nie mamy dziś naprawdę dobrego lewoskrzydłowego. Moja nadzieja, Sławek Peszko, nie gra w drugiej lidze angielskiej. A jak gra, też nie zachwyca. Stawiałbym może, ewentualnie, nieśmiało na Koseckiego (bardziej w przyszłości, jeśli będzie się rozwijał).
Ktoś powie, że nie należy trzymać na boisku faceta, który wykonuje jedynie stałe fragmenty gry. I jako przykład podaje się mecz z Irlandią. To niepoważne. Z Irlandią cały zespół (poza drobnymi wyjątkami typu Boruc i Szczęsny) zagrał słabo. Żenująco słabo. Oceniajmy go w meczach o punkty. Głównie w meczu z Czarnogórą zaczął kilka dobrych akcji ofensywnych. Krzysiek Kowalski z Faktu analizował grę Polaków i wypatrzył, że Ludo w mniejszym bądź większym stopniu zaangażowany był we wszystkie akcje ofensywne naszej drużyny aż do momentu wyrzucenia go z boiska. Z Czarnogórą i z Anglią zapewnił nam swoimi podaniami remisy, które trzymają nas w tych eliminacjach. Dziś mamy przeciętny zespół i dobre wykonanie rzutu wolnego czy rożnego jest na wagę złota. Gdyby Radek Majewski umiał tak dogrywać, to nie byłoby dziś dyskusji. On by grał w kadrze i pewnie w jakimś lepszym klubie. Może nawet w Bordeaux Ale nie potrafi. Mówienie, że poza wolnymi Obraniak nic nie robi to tania demagogia. Można tego typu zarzuty wystosować wobec dowolnego gracza – jeden biega bezproduktywnie, drugi się nie przykłada, a trzeci jakoś tak głupio się gapi spode łba . Przydałyby się konkrety. I to w meczach o punkty.
Nie jesteśmy Niemcami, którzy mają Ozila, najlepszego jak dla mnie ofensywnego pomocnika świata, więc mogą sobie kilku piłkarzy numer „10” z górnej posadzić na ławce. Oczywiście w wyższej kulturze futbolowej może znaleziono by dla Obraniaka jakąś nową pozycję (przykład Pirlo, już pisałem o tym 5 razy), ale my jesteśmy krajem trzeciego świata, to się nie wynajduje tylko kopiuje.
Musimy pogodzić się z tym co mamy. A mamy przede wszystkim niewielki wybór.
Kuba Wawrzyniak mówił fajnie: „Jestem zmiennikiem piłkarza, który nie istnieje”. Czyli, że szukamy idealnego lewego obrońcy (może Boenisch, to już gość). Tak samo w przypadku Obraniaka, szukamy na dziesiątkę zawodnika, którego nie ma w Polsce. Trzeba umieć wykorzystać to czym się dysponuje.
Kolejny problem to język. Leo Beenhakker mówił „Let’s be reasonable” czyli bądźmy rozsądni, ale nie powinienem tego tłumaczyć, bo przecież wszyscy mówią po angielsku. Chociaż trochę. Ja, wy, Lewandowski i Obraniak. Tłumaczenie, że nie mogą się dogadać jest głupie.
Owszem, Ludo powinien nauczyć się trochę mówić po polsku, skoro gra w kadrze. Oczywiście język trudny i tak dalej, ale nie ma tu dla niego usprawiedliwienia. Inna sprawa, że dogadać się po angielsku w dzisiejszych czasach to żaden problem.
Fornalik mówi, że dla niego to problem. Tak jest. Dla mnie problemem byłoby też, gdyby selekcjoner kadry nie mówił po angielsku. To jednak byłby lekki obciach.
W naszego selekcjonera oczywiście wierzę, na pewno się dogada. Ktoś powie, że jest u siebie i ma prawo mówić po polsku.
Przypomniała mi się scena, której byłem świadkiem. Dworzec centralny w Warszawie, kasa międzynarodowa. Taka właściwie na pół gwizdka, bo to dawno temu było. Dwóch Amerykańców pyta czy „na tym bilecie dojedzie do Zakopanego”. A baba robi: „Ym”. „Is it good? Zakopane ok?” – pytają bardzo, bardzo, powoli. A baba swoje: „Ym”.
Pomogłem chłopakom na ile potrafiłem. Bilet był w porządku. Gdy poszli, baba powiedziała: „Przyjechali do Polski, to niech się nauczą polskiego”. Dziś czasy się zmieniły, na dworcu można pogadać po angielsku. Dla pocieszenia dodam, że na dworcu kolejowym w mieście Metz, gdy chciałem zasięgnąć informacji, musieli wzywać dyrektora tamtejszego pkp, bo jako jedyny mówił po angielsku, tak więc brak umiejętności nauki języka to jakaś francuska przywara, a nie obraniakowa.
Poważniej. Na podstawowym poziomie każdy się dogada, jeśli zechce. Rozmawiałem z Ludo po angielsku i wiem, że on dogada się bez problemu. A to że selekcjoner musi rozmawiać w obecności tłumacza przysięgłego? No cóż, ze szczerą rozmową tak jest, że trzeba naprawdę umieć posługiwać się językiem. Pozostałe rzeczy można załatwić po angielsku. O tym powinien myśleć ktoś kto przyznawał obywatelstwo Obraniakowi czy Perquisowi.
Czyli w dużym skrócie: Obraniak i Lewandowski powinni grać razem. Nie stać nas na to, żeby odstawić takiego piłkarza jak Ludo.

Advertisements

7 komentarzy »

  1. dzemeuksis said

    Też bym spróbował ustawić Mierzejewskiego za Lewym a Obraniaka przesunąć na skrzydło.

  2. jc said

    ble ble i ten wpis wawrzynowskiego to jakies 12 gowno i to smierdzace !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    jesli ja bym mial taka skleroze jak ci z panstw europy zachodniej i na dodatek byl jeszcze taki nie fair znaczy palant bez porzadku to by znaczylo ze nie mozna ze mnie zrezygnowac i musze grac w reprezentacji wedlug wieszcza wawrzyna ??!
    wawrzyn chwyc widly i siekiere i do boju , za faszyzm , a hoj !

  3. jc said

    niestety wawrzyn sp. wlodzimierz smolarek juz ci nie odpowie na twoje paszkwile !
    zes cos wyssal z palca , a na dodatek smolarek to byl super napastniki ktos i nie tylko w ustawianych meczach!
    pozdrawiam,

  4. […] Wawrzyn jest jednym z wielbicieli talentów Ludovica Obraniaka i w każdym wpisie dotyczącym osoby francuskiego rozgrywającego broni go jak może. Nasza opinia jest trochę inna i wyrażaliśmy ją setki razy – Ludo do tej kadry nie bardzo pasuje i nie ma co na siłę zmuszać go do grania i innych do tego, aby się z Obraniakiem dogadali. Redaktor Przeglądu jest jednak człowiek zdecydowanie bardziej od nas doświadczonym i mądrzejszym piłkarsko. Takim, koło którego opinii przejść obojętnie po prostu nie wypada i jeśli już coś napisze, to należy to przeczytać, zrozumieć i wyciągnąć wnioski. Teraz skupił się na chorej rywalizacji Lewandowskiego z piłkarzem Bordeaux i wzajemnej niechęci,…. […]

  5. dzemeuksis said

    No i nie dowiemy się, czy „nasz” pomysł byłby drogą do sukcesu. Mam jednak wrażenie, że gorzej by nie było.

  6. mw said

    dokładnie. Gozej by nie było. Majewski ładnie wykonywał wolne, ale kontry dwie spartolił.

  7. Christel said

    I’m not sure why but this website is loading very slow for me. Is anyone else having this issue or is it a issue on my end? I’ll check back later and see if
    the problem still exists.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: