Obraniak – zrobić po ludzku

Sprawa Obraniaka to jeden z najważniejszych sprawdzianów Nawałki. Sytuacja piłkarza nie jest taka oczywista, jak wielu się wydaje. Znowu wszystko przedstawione jest zbyt jednoznacznie, że aż przez chwilę sądziłem, że to kolejna manipulacja związkowych szych. Może to szukanie spisku, ale ułożyłem sobie taki logiczny ciąg:

Ludo mówi, że zapraszał selekcjonera „na mecz z Nantes, który jest za kilka dni”. Powołania piłkarzy z klubów zagranicznych miały miejsce 30.10 a mecz z Nantes był 10.11. To nie jest kilka dni. Tym bardziej, że w międzyczasie Bordeaux grało z Nice, więc dlaczego nie zaprosił go na tamten mecz? Może dlatego, że był wyjazdowy, a może dlatego, że było po meczu.

Jeden z dziennikarzy, który ma dobry kontakt z władzami PZPN zapewnił mnie, że w tej sprawie oni nie kłamią. Jestem nawet skłonny przytaknąć, ale po akcji z Orange, gdzie przypiekano na ruszcie Lewandowskiego na podstawie płynącego ze związku jednostronnego przekazu, wychodzę z założenia, że wierzyć ślepo PZPN to jak ulokować pieniądze w Amber Gold. Są pewne rzeczy, których się nie robi.
Tamta sprawa nauczyła nas, tego co już wiedzieliśmy, choć łudziliśmy się, że to nieprawda – dla tłumu ważny jest pierwszy przekaz. Gazety prostowały sprawę, telewizja również, ale było za późno. Tak jak pierwsze wrażenie może określić obraz człowieka na lata. Nie ma czasu na wgłębianie się w temat. Żyjemy w społeczeństwie twittera. Ludzie czytają do 140 znaków.
Teraz podobna sprawa dzieje się w przypadku Obraniaka. W świat idzie przekaz – Nawałka go powołał, a ten odmówił. To, że selekcjoner nie zdradza pełnych okoliczności, pokazuje, że rozgrywa sytuację dla swoich celów. Szkoda, jestem naprawdę rozczarowany, miał to być taki dżentelmen, obyty i kulturalny. Albo nie jest i wziął udział w jakiejś tandetnej gierce (a musi zdawać sobie sprawę, że piłkarze nie zniosą zbyt długo figuranta), albo nie pomyślał, żeby o tych okolicznościach powiedzieć.
A są takie, że Obraniak, który w kadrze nie zagościł przez kilka miesięcy, spodziewał się dziecka. I chciał być przy porodzie. I ja go doskonale rozumiem. Niektórzy nie, bo uważają, że są rzeczy ważniejsze niż być przy porodzie.
Gdyby był pełnoprawnym członkiem kadry, działałoby to na jego niekorzyść. Bo mógł być na sytuację przygotowany. Ale nim nie był. Czy każdy piłkarz ma planować poród poza terminem FIFA, bo może pan selekcjoner zechce go powołać? A może nie zechce?
To, że Boruc czy Glik przyjechali na kadrę mają bliski termin porodu nie przekonuje mnie. Obaj byli mocnymi punktami drużyny, obaj grali ważne jak diabli mecze o punkty. A tu był sprawdzian, przegląd wojsk. Jak się potem okazało, jakieś piłkarskie popłuczyny. Ok, ważne, bo oficjalne. Ale są rzeczy ważniejsze. A poza tym trudno porównać mecze towarzyskie z eliminacjami Mistrzostw Świata czy tym bardziej mistrzostwami Europy.
Oczywiście, że Obraniak ponosi tu część winy, Słusznie zauważył Zbigniew Boniek, że najpierw piłkarzowi nie pasował selekcjoner, a potem cały PZPN i jego polityka. Z drugiej strony wygląda na to, że nie pasowała mu po prostu atmosfera, która się wokół niego wytworzyła. Poprzednie władze związku wraz z selekcjonerem Smudą zdecydowanie za daleko zaszły ze sprawami naturalizacji. I właśnie Obraniak jako symbol sprawy „farbowanych lisów” dostał w tej kwestii najbardziej. Dano mu do zrozumienia, że jest niechciany.
Przypomnijmy zresztą, że w tej kadrze od jakiegoś czasu jest problemem. Mam jednak wrażenie, że konfliktu szukają inni. Najpierw był to Kuba Błaszczykowski, który ostro publicznie skrytykował Obraniaka za mecz z Czarnogórą. Kuba jednak jest profesjonalny jak diabli i za chwilę zrozumiał błąd, zaczął wspierać Obraniaka i publicznie ciepło się o nim wypowiadać. Ale przyszedł cichy konflikt Ludo z Lewandowskim. Jeden mówił, że nie ma dziesiątki, drugi że napastnik miał okazje, ale wyszło jak zwykle.
Gdy się skończyło, przyszedł poważniejszy, z Fornalikiem. Selekcjoner potraktował go w sposób jaki nie traktuje się kluczowych piłkarzy. Posadził na ławkę w dwóch meczach z rzędu dając do zrozumienia, że jest tylko rezerwowym. W momencie gdy potrzebował najbardziej okazania zaufania. Fornalik nie sprawdził się jako psycholog, a teraz jego błąd powiela Nawałka. Mam nadzieję, że to pomyłka, a nie działanie z premedytacją.
Nie mam wątpliwości, że Nawałka powinien pojechać wcześniej do Obraniaka, pogadać z nim, ponegocjować, stworzyć dobry klimat dla powrotu piłkarza do kadry.. Ktoś powie, że to głaskanie primadonny. Nie zgodzę się. Raczej od dłuższego czasu stwarzano wrogą atmosferę dla tego piłkarza. A jest jeszcze aspekt sportowy. Do pewnego momentu był to nasz kluczowy zawodnik. To właśnie on zaliczał asysty w najistotniejszych momentach tych eliminacji. Z Czarnogórą i Anglią. Potem go nie było i okazało się, że nikt nie umie dobrze wrzucić piłki w pole karne. I przegraliśmy te eliminacje. Nie dlatego, że nie było Obraniaka, ale po części zabrakło jego stałych fragmentów. Rzuty wolne i rożne Obraniaka to jedna z największych wartości w tej na pół śmiesznej a na pół smutnej kadrze. A gdyby jeszcze czasem ktoś potrafił wykorzystać go jako piłkarza, byłby podwójny pożytek. Bo Ludo potrafi rozegrać, posłać świetną piłkę. Tyle, że zwalnia grę. Kręci kółka, idzie zbyt często w poprzek zamiast szybko atakować, wymienia leniwie piłkę z najbliższym kolegą, zamiast przyspieszyć. Irytuje to. Ale trudno go tak odstrzelić. Ktoś powie: „A po co on, niech nie gra!”. A no pewnie, że niech nie gra. Kto jeszcze ma nie grać – Lewandowski ogórek? Glik patałach? Piszczek bo nie przykłada się z tyłu?
To może wystawmy Śląsk Wrocław i będzie po sprawie.
Dobrych Piłkarzy po prostu się nie odstawia od tak sobie. Może więc Ludo być jako konkurencją dla Klicha na ósemkę? A może jeszcze pod jakieś inne eksperymentalne ustawienie, np. z dwoma środkowymi? Kto wie, Włosi pewnie by sobie z tym poradzili, oni wymyślają takie rzeczy.
Warto znaleźć rozwiązanie z tej sytuacji, nie przekreślać piłkarza, bo po pierwsze, wymaga tego ludzki odruch, a po drugie, może być przydatny. Tak po prostu.
Tym bardziej, że zawodnik w wywiadzie dla Polsat Sport stwierdził, że chce grać dla Polski. Więc o co chodzi?

Advertisements

3 komentarze »

  1. dzemeuksis said

    Dokładnie. Cała sytuacja z robieniem z Ludo kozła ofiarnego jest o tyle absurdalna, że na tle pozostałych „farbowanych lisów”, to akurat on wyróżniał się zaangażowaniem w staraniach o przyznanie paszportu, o czym wiem z pierwszej ręki. Pozostali z reguły robili wielką łaskę i trzeba było za nimi i za nich chodzić i wszystko załatwiać. Obraniak nie robił z siebie gwiazdy – jak trzeba było przyjechać do Polski, żeby złożyć osobiście jakiś głupi papier, to nie wydziwiał, tylko to robił.

  2. vegetable78 said

    ale komuś nie pasował… lepiej przerzuć się na drugi adres, bo ten powoli zaczyna robić za archiwum tekstów.

  3. Sylwia said

    Gość nie jest odludkiem. Zresztą jego imię na to wskazuje. odLudo…

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: