Liga wróciła, a wraz z nią objawy choroby

W normalnych okolicznościach należałoby spodziewać się procesu. Nawet jeśli nie o zamordowanie, to przynajmniej o zniesławienie futbolu. Dotyczy to większości drużyn, które grały w pierwszej wiosennej kolejce, również Legii Warszawa, której gra przypominała piłowanie drewna w tartaku. Zardzewiałą piłką.
Pierwsza wiosenna kolejka i zaskakująca obserwacja. Otóż ledwie dwie bramki w pierwszych 6 spotkaniach były wynikiem kreatywności, podania, dryblingu. Poza tym mieliśmy wrzutkę albo wolny bezpośredni albo jakąś żenującą pomyłkę jak w przypadku Witkowskiego (właściwie jedną żenującą i jedną poważną). Znowu wygląda na to, że najciekawsze w naszej piłce będą pojedynki trenerów.
Nie jest jednak tak, że mówimy o tej kolejce albo o poprzedniej albo o najbliższej. Takiej piłki w polskiej lidze będzie z każdym miesiącem więcej i więcej. Policzcie ilu kreatywnych jest piłkarzy w polskiej lidze. Gdy spytaliśmy trenera Ruchu Jana Kociana o polskich piłkarzy na tyle dobrych by mogli zaistnieć za granicą, zastanawiał się długo po czym powiedział Marco Paixao i zaczął się śmiać.
Ilu mamy ludzi w lidze, którzy nie boją się piłki? Którzy są w stanie wziąć odpowiedzialność za losy meczu. Którzy, jak to się mówi, robią różnice?
Brak myślących, technicznych piłkarzy, którzy potrafią dokładnie zagrać, mają podniesioną głowę, potrafią grać jeden na jednego i nie boją się tej broni użyć to straszna choroba naszego futbolu.
Szkoda, że nie ma w naszym kraju bardziej ożywionej debaty na temat poszukiwania lekarstwa na tę chorobę.
Ostatnio czytałem tekst naszego zastępcy naczelnego, Przemka Rudzkiego i z każdym wersem coraz szerzej otwierałem oczy. Pod koniec były otwarte tak szeroko, że gdyby ktoś zrobił mi zdjęcie, mogłoby ono trafić na nowe wydanie Mechanicznej Pomarańczy Anthony’ego Burgessa.
Otóż okazało się, że nasze dyskusje dotyczące reformy skautingu i szkolenia to jedynie strzały z kapiszona, a PZPN jest fajny, bo pracują tam mili ludzie, zaś sekretarzowi Sawickiemu można by powierzyć dziecko.
Otóż ja znałem jednego fajnego kloszarda, a Sawickiemu nie powierzyłbym nawet psa. I nie dlatego, żeby się nad nim znęcał. Wprost przeciwnie. Sawicki byłby dla psa miły, sympatyczny, bawił się z nim, rzucał mu patyk i piłkę. Tyle, że pies zdechłby z głodu. Co oczywiście PZPN przedstawiłby jako swój sukces.
Miałem w ogóle zignorować już tematy związane z PZPN bo to walenie głową w mur. I zająć się czymś bardziej pożytecznym, na przykład czytaniem książki. Ale sytuacja zmusza do zabrania głosu więc zabieram. I obiecuję już was tym zbyt często nie zanudzać. Pisać o czymś innym.

Dyskusja o reformie szkolenia nie jest strzałem z kapiszona, jest najważniejszym tematem jaki należy poruszać w kontekście całej naszej piłki. Powinien mieć świadomość tego każdy kto ogląda naszą ligę i naszą kadrę. Każdy kto widział żałosne męczarnie polskich zespołów w pucharach.
W tych sześciu meczach kolejki mieliśmy nie więcej niż 10 akcji, które byłyby warte powtórki. Tak jest co kolejkę. Gra naszej kadry powoduje ból zębów. Najlepszy moment za kadencji Fornalika nastąpił w drugiej połowie meczu z Danią, gdy nagle na boisku pojawiło się w ofensywie 5 ludzi poszukujących nowych rozwiązań. To i obserwacja trendów w światowym futbolu powinny dać jasną odpowiedź na to, w którym kierunku powinna iść piłka.
Gdy ostatnio obserwowałem dyskusję Bońka z kilkoma dziennikarzami o tym dlaczego frekwencja w Ekstraklasie jest taka niska, zastanawiałem się kiedy padnie najważniejszy argument – bo nasze kluby grają słabo i brzydko. Ale nie padł.
Wyobraźcie sobie, że właściciel stadniny sadza przeciętnego dżokeja na kulawego konia i zastanawia się, dlaczego nie może wygrać wyścigu. Może stajnia brudna. A może koniuszy zaspał. A może to, a może tamto.
Dzisiejszy obraz polskiej piłki to efekt lat zaniedbań w systemach szkolenia i skautingu. Najpierw należy wybrać odpowiednich ludzi, a potem przyjąć jakiś klucz.
Podawaliśmy wielokrotnie na naszych łamach przykłady Belgii. Tam przedstawiciele federacji potrafili przekonać kluby, że należy grac jednym, najbardziej uniwersalnym i ofensywnym systemem (4-3-3) i że należy stawiać w szkoleniu na myślenie, kombinację, spryt i technikę. Można to osiągnąć różnym systemem nagród.
Oczywiście nie ma jednego doskonałego systemu. Belgowie są o tyle ważni, że w swoim szkoleniu postawili właśnie na te elementy, które za ileś lat miały przynieść zawodników dobrych technicznie i uniwersalnych. Tak jak mówił Steve Jobs: „Gracze A chcą lubią pracować tylko z innymi graczami A, co oznacza, że nie wolno tolerować graczy B”.
Od siebie dodam, że jeśli gracze A wchodzą w środowisko, w którym dowodzą albo kluczowe funkcje pełnią gracze C, to cały projekt jest skazany na niepowodzenie, a to jest w naszym futbolu pewien standard. Dlatego większość bramek pada po tym, że ktoś wrzuci, ktoś się przepchnie, ktoś się wywróci i piłka wpadnie.
To nie wina PZPN, tylko systemu. PZPN może go zmienić, ale tego nie robi. Jedynym wyjściem jest rozwiązanie całościowe. Właśnie jak w Belgii, albo jak w Niemczech. Niemcy mieli niezwykle żyzną glebę, ale nie było takiej sytuacji, żeby w tym samym czasie mieli 4 piłkarzy mających w ciągu roku 45-55 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (Goetze, Reus, Muller, Oezil). Tam gracze A wyparli graczy B, wypchnęli ich tam gdzie jest ich miejsce, do słabych klubów z końca tabeli albo drugiej ligi.
W PZPN zwykli mówić, że jesteśmy śmieszni, skoro chcemy żeby Polska była tak jak Hiszpania. Bo przecież Hiszpania ma… i tu wstawcie sobie 20 różnych cech, które mają Hiszpanie i Hiszpania typu słońce przez ponad 300 dni w roku, tradycję, wielkie kluby i tak dalej.
Polska nie ma. Ale Hiszpania przez lata nie miała też regularnie wielkiej piłki, co najwyżej dużą ze zrywami. To co ją zmieniło to właśni system. Konkretnie holenderski system zaszczepiony na katalońskiej ziemi. My też na pewno mamy jakąś ziemię, na której można by posiać. Skoro mieli ją Belgowie, Szwajcarzy, Austriacy. Co więcej, nawet Luksemburg postawił kilka lat temu na szkolenie. Gdy odwiedziłem tam Wiesława Chodakowskiego w ramach wywiadów do książki „Wielki Widzew” (ok. 4 lat temu), mówił, że wkrótce przyjdą efekty reform. I w ciągu ostatnich 3 lat Luksemburg awansował w rankingu lig europejskich UEFA z 51 na 44 pozycję.
W Polsce tego nie ma i nie będzie, bo nie ma wielkiej, średniej ani nawet małej wizji tylko grupa chętnych do stołków. Tak długo jak ludzie będą wierzyli w to, że dyskusja o systemie to strzał z kapiszona, tak długo będziemy w tym tkwili. I oglądali ten siermiężny ligowy futbol, tę łupankę, tę Legię z Koroną. I skażemy na to również nasze dzieci, jeśli zamiast zafundować im porządną edukację, powierzymy je Sawickiemu.

moje konto na twitterze. @M_Wawrzynowski

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: