Gdzie Zieliński? Nie chcę chamskiego futbolu

Nie podobają mi się powołania Nawałki. Nie, to coś więcej. Jestem nimi bardzo rozczarowany.
W ogóle nie jestem fanem tego selekcjonera. Ok, to dobry trener ligowy, to tyle. Może zbyt wcześnie na takie ostre oceny, ale już widzę, co się święci. Oczywiście czasem masz nadzieję, że przyjdzie nowa miotła i zmieni się na lepsze, ale nie ma nic gorszego niż szybko przekonać się, że następca jest słabszy od poprzednika. To musi być bolesne. Do końca kadencji zostaje czas nieokreślony, a kolejny etap wyczekiwania zabija możliwości piłkarzy i drużyny. Jest czasem zmarnowanym. Obwinia się zazwyczaj wykonawców nie widząc, że problem leży głębiej, na przykład w nieodpowiednim ich wykorzystaniu.
Chcę się mylić. Zawsze gdy czuję, że coś jest nie tak, chcę się mylić. Tu też. Mam wrażenie, że selekcjoner nie wsłuchuje się w wołania piłkarzy, nie rozmawia z nimi albo stwarza pozory i ich nie słucha. Wie lepiej. Bill Shankly powiedział, że dobry trener dostosowuje taktykę do możliwości drużyny, nawet jeśli ta taktyka jemu samemu nie odpowiada. Nawałka nie rozumie tego i nie zrozumie.
Powiecie, że za wcześnie na takie wnioski (znowu to podkreślam, trochę sam jestem zdziwiony), ale już widzę, że selekcjoner w ogóle nie uczy się na błędach poprzednika. Chce popełnić te same, ale na własne konto. Tak jakby wierzył, że problem leży w mentalności a nie sposobie gry. I że on to naprawi, bo zna język, którym mówią piłkarze.
Oczywiście nie wiemy jakim ustawieniem chce grać Nawałka, ale jego powołania i doświadczenie ostatnich meczów pokazuje, że wierzy on w tradycyjny i mało odkrywczy styl gry, który był dobry 5-6 lat temu, a teraz zawadza tej drużynie i jest dla niej ciężarem.
O Waldemarze Fornaliku podczas jego kadencji pisaliśmy w „PS” wiele. O tym jakie naszym zdaniem popełniał błędy. On sam nigdy się z nami nie zgodził, poza samą końcówką kadencji gdy zagrał forsowaną przez nas formacją 4-1-4-1. Był to trochę wypadek przy pracy, ale o tym przekonaliśmy się później. Po prostu kompletnie nie szło i w drugiej połowie meczu z Danią wstawił na boisko młodego Piotra Zielińskiego. Nagle okazało się, że Polska potrafi grać. I to na wysokim europejskim poziomie.
Zieliński, za nim Mateusz Klich, świetna ósemka, z prawej strony Kuba Błaszczykowski a z lewej będący w optymalnej formie Waldemar Sobota. I z przodu Robert Lewandowski. Nagle przestała działać niewidzialna blokada.
Nagle fantastycznie grał Kuba Błaszczykowski. Zawsze szarpał, próbował, wbijał się między obrońców, ale zawsze był strasznie nieskuteczny. Nawet jeśli strzelił albo asystował to zespół, moim zdaniem, bardziej tracił na jego występach niż zyskiwał. Już to opisywałem wcześniej. Nasza gra stawała się przewidywalna, zbyt przewidywalna, inni piłkarze stali i patrzyli się na tańce Kuby.
I nagle teraz, na te 45 minut, wszystko się zmieniło.
Gazety następnego dnia urządziły konkurs na to kto był najlepszym zawodnikiem meczu – Kuba czy Waldek Sobota. Moim zdaniem to był mecz Kuby. Tak jak mnie zawsze irytował, tego dnia byłem jego występem oczarowany.
Ale kluczem tak naprawdę było wejście młodego Piotra Zielińskiego. W tym jednym momencie Błaszczykowski zobaczył, że ma kilku partnerów do gry. Że najzwyczajniej w świecie ma do kogo podać. Bo piłkarze lubią grać z piłkarzami. Muszą wiedzieć, że partner ich podświadomie rozumie.
Wcześniej zbyt często zdarzało się, że zawodnicy uprawiali tzw. Wishful thinking. Przykład – zagrywasz do kolegi i idziesz do przodu stwarzając okazję do kolejnego podania. Co z tego, skoro twój partner nie myśli wystarczająco szybko i najzwyczajniej w świecie nie ma umiejętności, żeby zrealizować twój plan.
Teraz z Danią zaczęło się to zazębiać. Nie, to było coś więcej. Coś znacznie więcej. Patrzyłem jak majtek na statku Kolumba, który po miesiącach beznadziejnej żeglugi zobaczył na horyzoncie lądowego ptaka. Pamiętam, że moim kolegom na trybunie prasowej świeciły się oczy. Ależ pięknie było tam być tego dnia. Obserwować narodziny zespołu.
W najważniejszym momencie, a więc z Ukrainą, Fornalik zrezygnował z tego planu i wrócił do starego 4-2-3-1, z dwoma silnymi ale mniej kreatywnymi piłkarzami w środku. Jakby sądząc, że walka rozegra się właśnie w środku. Mógł tak myśleć, bo przecież właśnie w ten sposób przegraliśmy w Warszawie – Ukraińcy mieli silne skrzydła a ich środkowi pomocnicy zdominowali naszych i to w sposób brutalny (szkoda mi biednego Łukasika. To dobry piłkarz, ale tego dnia nie miał szansy, został rzucony na pożarcie i mam wrażenie, wciąż nie może się otrząsnąć).
Moim zdaniem na tym polegał podstawowy błąd selekcjonera. Zbyt wielką wagę przykładał do gry rywala. Nie potrafił wyważyć proporcji. Bardziej interesowały go silne strony rywali niż nasze. W ten sposób paraliżował nieco zespół. A szkoda, bo to naprawdę dobry trener. Najlepszy, jakiego mieliśmy w lidze, mimo upływu czasu wciąż tak uważam.
W gazecie porównałem go do naukowca cierpiącego na śmiertelną chorobę, który przypadkowo odkrywa lek i ma możliwość przedłużenia swojego życia. Nie ma jednak gwarancji. W ostateczności boi się użyć leku ponownie, stawia na sprawdzoną kurację i umiera. Nigdy nie dowiemy się czy eksperymentalny lek mógł go uratować, ale zawsze będziemy o tym myśleć.
Dlatego też jako następcę chcieliśmy z kilkoma kolegami z „PS” selekcjonera zachodniego, nie polskiego. Takiego, który nie boi się eksperymentów. Nie obarczonego tym prostym myśleniem wywodzącym się z kraju, gdzie propaguje się grę bezmyślną, prymitywną, zabijającą kreatywność. Destrukcja, podanie do boku na 2 metry i kontra. Taki chamski futbol.
Nawałka moim zdaniem jest również zakładnikiem tego typu myślenia. Tak naprawdę, choć jego Górnik podawał więcej niż inni, to nigdy nie wymyślił nic odkrywczego, a wyniki wynikały z tego, że miał pełną kontrolę nad zespołem przez dłuższy okres. A i tak nie były to wyniki porywające tłum.
Cały ten mój wywód zmierza do tego, że brakuje mi w tym zespole kreatywnych piłkarzy operujących na małej przestrzeni. Są co prawda Obraniak i Klich, ale brakuje klasycznej szybkiej dziesiątki, właśnie Zielińskiego. To, że nie gra w Serie A, jest w tej chwili sprawą zupełnie drugorzędną. Po pierwszym meczu w roli selekcjonera Leo Beenhakker wypowiedział pamiętne: „Kadra to nie dyskoteka, do której się wchodzi i wychodzi”. Słowa te padły na konferencji prasowej w Odense. Odpowiadał na pytanie, moje zresztą, o sens powoływania do kadry rezerwowego Dudka.
Bramkarza, który zawalił mecz z Danią, szybko odstrzelił, ale miał ten komfort, że mógł postawić na Kowalewskiego a potem Boruca. Nawałka nie ma takiego komfortu.
Zieliński zadomowił się w tej kadrze i powinien w niej zostać. Wnosił wiele, zbyt wiele, żeby z niego rezygnować. Tak długo szukaliśmy dziesiątki do kadry. A gdy ją znaleźliśmy, wyrzucamy nagle do śmietnika i szukamy dalej. W momencie gdy Zieliński nie tylko wszedł na poziom reprezentacyjny, ale zyskał zaufanie kolegów i stał się pełnoprawnym członkiem drużyny. Niemal każdy jego występ był dobry, zawsze był kluczowym zawodnikiem. Może spotkania z Lichtensteinem czy San Marino nie są do końca reprezentatywne, ale faktem jest, że to on był kluczem do wygrywania ze słabeuszami. Nie inni. Moim zdaniem jest to dowód na pewne ograniczenie Nawałki. Gorsze jest to, że wróci do Zielińskiego po tym jak używając metody prób i błędów, straci zbyt wiele czasu.
Jesteśmy w tej chwili w fazie budowania drużyny i to, że Zieliński nie gra w swoim zespole, ponownie podkreślę, nie ma aż takiego znaczenia. Ważne kim jest, co potrafi. Można dość optymistycznie przyjąć, że za pół roku będzie grał, wtedy będziemy mieli stratę kilku miesięcy jeśli chodzi o ponowne wprowadzanie go do zespołu.
Miałem też cichą nadzieję, że selekcjoner wykorzysta odrodzenie Rafala Wolskiego i powoła również jego. Jeszcze zanim pojawili się Zieliński i Klich (ponownie), miałem nadzieję, że w ustawieniu 4-1-4-1 to właśnie Wolski będzie „dychą”.
Zobaczcie: Klich, Obraniak, Zieliński i Wolski. Czterech kreatywnych piłkarzy, którym nie przeszkadza piłka. Potem dojdzie Furman, mam nadzieję że Wszołek, w którego zawsze wierzę, a przecież z przodu jest Milik, Lewandowski, coraz lepszy będzie Teodorczyk. Ten zespół ma możliwości, żeby grać na równym poziomie z dobrymi europejskimi ekipami. Ale ten, który trzyma broń nie może się bać pociągnąć za spust. Musi rozpoznać jej możliwości.
Nawałka stawia jednak na zgrane karty.
Oczywiście tu musze się lekko asekurować nie należy niczego przesądzać, ale nie widzę tego w jasnych barwach. Nawałka nie szuka tylko powiela. To kopista, taki średniowieczny mnich, który przepisuje cudze dzieła. Nie ma wizji i głowy do poszukiwań. Nie pisze dzieł tylko je czyta. Wygląda na to, że wczesny Nawałka to zdaje się kopia środkowego Fornalika.

Ps. Tym którzy uważają, że przesadzam i jestem w swojej ocenie zbyt radykalny, odpowiem tyle że jestem wielkim fanem talentów Piotra Zielińskiego i Rafała Wolskiego. Brakowało nam takich piłkarzy i gdy się pojawili, trzeba (nie można ale trzeba – tak, to obowiązek) z nich korzystać. Kompletnie nie znam ich jako ludzi za to uwielbiam ich jako piłkarzy. Nie jesteśmy Niemcami, którzy mogą powiedzieć – jak nie Goetze to Oezil albo Muller, jak nie Reus czy Kross to Draxler, zawsze coś się wymyśli. My nie mamy aż takiego komfortu, żeby przebierać jak w jabłkach i odrzucać te dobre. Ci dwaj zawodnicy to nasza przyszłość.
Wychodzę więc z założenia, że piłkarze twórczy, tak samo jak trenerzy poszukiwacze, mogą zmienić oblicze futbolu. I tak jest w każdej dziedzinie życia.

moje konto na twitterze @M_Wawrzynowski

Reklamy

5 Komentarzy »

  1. „Zobaczcie: Klich, Obraniak, Zieliński i Wolski. Czterech kreatywnych piłkarzy, którym nie przeszkadza piłka. Potem dojdzie Furman, mam nadzieję że Wszołek, w którego zawsze wierzę, a przecież z przodu jest Milik, Lewandowski, coraz lepszy będzie Teodorczyk. Ten zespół ma możliwości, żeby grać na równym poziomie z dobrymi europejskimi ekipami.”

    Poza Obraniakiem to wymienieni przez Pana zawodnicy są co najwyżej przeciętni. Klich gra w średnim klubie w Eredivisie, Zieliński i Wolski niestety nie grają wcale. Dużo wody w Loarze upłynie zanim Furman wywalczy sobie pozycję w Tuluzie (zapewne będzie grał DM-przecinaka z małą swobodą). A już wymienianie graczy mających w CV grę tylko w naszej lidze (Teodorczyk) jako reprezentantów predysponowanych do gry na dobrym europejskim poziomie jest demagogia i szarlataństwem.

    Niestety muszę się z Panem zgodzić w kwestii trenera-selekcjonera. Nie rokuje. Kopia Fornalika, bo choć co do personalnych szczegółów i oceny naszego potencjału się nie zgadzamy to niezaprzeczalnym faktem jest, że system gry tej kadry trzeba zmienić.
    Tak jak Pan pisze 2x (identyczny w zadaniach) DM podcina możliwości tej drużyny. Kreatywność spada, a obrony wiele takie zestawienie nie poprawia. Życzyłbym sobie selekcjonera z „włoską” wizją gry. Takiego, który nie boi się nowych rozwiązań taktycznych, wyszukiwania zawodnikom nowych pozycji.

    Osobiście przychylałbym się do przetestowania ustawienia forsowanego przez konkurencyjny magazyn (tygodnik). Mianowicie 3-5-2. Chciałbym to zobaczyć tylko ze względu na ustawienie w bocznych sektorach Benisza i Piszczka. Wydają się mieć predyspozycje do gry na tych pozycjach. Ryzyko gry w takim ustawieniu jest ogromne (z uwagi na naszych stoperów, którym piłka zdecydowanie przeszkadza w grze), ale nasza kadra jest już tak nisko w hierarchii, że powinniśmy zacząć eksperymenty. Tracimy najlepsze lata Lewandowskiego…

  2. vegetable78 said

    Zobaczymy co wyjdzie z Furmana, jeśli chodzi o Teodorczyka to myślę, że może być solidnym piłkarzem na średnim europejskim poziomie. Oczywiście wymaga to trochę pracy.
    Nie zgadzam się natomiasto codo oceny Wolskiego, Klicha, Zielińskiego. Musimy poruszać się w naszych realiach, nie odnosimy ich do światowego topu. Z polskiego punktu widzenia to super utalentowana grupa. Wartość Wolskiego tak naprawdę poznamy w tej i kolejnej rundzie. Powoli dochodzi po kontuzji i zmianie otoczenia. Edward Kowalczuk powiedział, że Polak potrzebuje roku żeby dojść do piłkarza z Niemiec, pewnie Włoch dotyczy to w podobnym stopniu. A on był jeszcze w trakcie rehabilitacji. Zieliński już pokazał w kadrze wartość dodaną, Klich podobnie. Niestety z dnia na dzień nie rozstrzygniemy tego sporu, trzeba czekać.

  3. Tomo said

    może to czekanie coś da i zaobserwujemy jakiś postęp

  4. Olo said

    Nie no, nie ma bata żebyśmy nie wyszli z tej grupy. Ogólnie Polacy mają szczęście do losowań, gorzej już z grą. Ale jestem dobrej myśli.

  5. Iza said

    Czasami mam wrażenie, że w naszym kraju żyje 38 mln ekspertów od piłki nożnej…

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: