Są tylko przegrani

Pamiętacie sprawę upośledzonego Radka z Koszalina, który za kradzież dwóch rowerów trafił do więzienia, choć jak zapewnia jego matka, nie umie czytać, pisać, nie rozumie podstawowych rzeczy.
To w kontekście sprawy warszawskiej Legii, która jeszcze dwa tygodnie temu chciała być traktowana jako sprawny, przebojowy biznesmen w dobrym garniturze, a dziś jak niepotrafiący czytać biedny chłopak nieświadomy popełnionego czynu.
Ta sprawa nie jest aż tak prosta, jest wielowymiarowa. Oczywiście są ludzie, którzy krzyczą: „Pieprzyć UEFA”, „Celtis klub bez honoru”. Emocje, tak bywa, wszyscy jesteśmy rozczarowani, a ktoś na tym zrobi interes.
Zacznijmy od UEFA. Sama federacja zachowała się tak jak nakazywał jej własny regulamin. Zastosowała konkretny punkt i konkretny artykuł – jeśli zagra zawodnik zawieszony, wtedy jest walkower.
Jest to prawo złe i nie mam tu wątpliwości.
Nie uwzględniało takiej sytuacji, próbę oszustwa traktuje tak jak zwykłą pomyłkę. Jest niedostosowane do rzeczywistości, do tego, że pod jeden paragraf można podciągnąć dwa przewinienia o zupełnie skrajnej motywacji.
Chciałbym, żeby UEFA nagięła ten zapis, jeszcze dziś przestała go przestrzegać. Niesprawiedliwe prawo trzeba zmieniać przed wykonaniem egzekucji, nie po. Co chwila cały świat apeluje do krajów wschodnich o wstrzymanie jakiejś egzekucji, gdzie wyrok zapadł z powodów religijnych – uważamy to, słusznie, za prymitywne. Oczywiście sytuacja jest odmienna, tam chodzi o życie, to o wygraną lub przegraną w piłce. Tam sprawa jest nieodwracalna, tu klub wróci do gry za rok, dwa, trzy. Niby nieporównywalne, ale chyba jeszcze nie podchodzące, mam nadzieję, pod populizm – niesprawiedliwe prawo trzeba zmieniać, to tyle.
UEFA nie zachowała się w porządku nakazując stać prezesowi Leśnodorskiemu pod drzwiami. To trochę żenujące i niepoważne. Jednak każdy ma prawo do obrony, nawet najwięksi zbrodniarze mieli możliwość wyłożenia swoich racji (zawsze w przypadku jednostronnych procesów przywołuję Trybunał W Norymberdze, to drastyczne, ale tam właśnie była pokusa łamania tego podstawowego prawa, ale jednak nie wygrała). My tu mówimy o ludziach, którzy niedopilnowani jakiegoś zapisu.
To też pokazuje, ze UEFA, choć chcąca być tak światową, mentalnie jest daleko za cywilizacją zachodnioeuropejską, nie nadąża za zmianami.
Ale cóż, to by było na tyle, egzekucja została wykonana. Trucizna wstrzyknięta, na odtrutkę nie ma co liczyć, za chwilę przestanie działać. Mam żal, ale UEFA, jeśli chodzi o winę, jest na drugim miejscu. Jeśli w ogóle o winie można mówić.
Podobnie trudno mówić o winie Celticu. Próbuje się zrzucić odpowiedzialność na ten klub za to co zrobiła Legia.
Nie można powiedzieć, że Celtic zachował się nie fair. Można jedynie powiedzieć, że nie zachował się fair.
Tak, jestem bardzo rozczarowany, bo ta sytuacja wpłynęła na moje postrzeganie tego klubu. Nigdy specjalnie nie kibicowałem Celtikowi, ale lubiłem ten klub. Czasem nawet chodziłem w ładnej białej koszulce z zielonym herbem Celticu, lubiłem klimat pubów z Gallowgate w Glasgow, Bairds Bar, to coś niezwykłego. Byłem w tym mieście, gdy zmarł Tommy Burns, a obrazki z tego dnia spod stadionu Celticu zawsze przedstawiałem jako wzór. Te tysiące koszulek leżących na ziemi w hołdzie – to robiło wrażenie piorunujące, na całe życie. Nie będę już tego wspominał z taką nostalgią. Celtic przestał być dla mnie wyjątkowym klubem.
Ale też mam świadomość, że jest trochę jak opisany przez Herodota Aristodemos, jeden z dwóch ocalałych wojowników z wąwozu w Termopilach. Oczekujemy od niego honorowej śmierci, honor ważniejszy niż życie.
Ale on nie jest winny. Jest beneficjentem cudzego błędu. Zachował się tak jak zachowałby się każdy klub, który na gwałt potrzebuje pieniędzy. Bo liga szkocka dziś jest coraz niżej w hierarchii, jest coraz słabsza, nie ma siły przebicia, kwoty za transmisje są śmieszne w stosunku do wydatków. Liga szkocka umiera i wiedzieliśmy to w dwumeczu z Legią. Ten wielki niegdyś klub dziś ma śmieszną drużynę, która, o ile klub nie wejdzie do struktur angielskiej Premier League, nigdy nie wróci na szczyt, będzie coraz bardziej prowincjonalna. Oni maja tego świadomość, dlatego chwycili się szansy od losu. Nie stać ich, finansowo, na piękne gesty. Tak jak też, jestem pewien, nie byłoby stać na to Legii, mimo zapewnień właścicieli. Tego jednak nie wiemy.
Chciałbym, żeby ci z Glasgow postąpili inaczej, ale nie postąpili. Nie zgadzam się z ich argumentacją, że Dariusz Mioduski ich obraził, podważając ich honor i wartości. To tylko ich reakcja obronna. Oni wiedzą, muszą wiedzieć, że Mioduski miał rację. I gdyby chodziło o kwoty rzędu miliona euro, to załatwiłoby się to jakimś transferem między klubami. Zawodnik za 2 miliony euro poszedłby za milion. Ale Evening Times oszacował możliwe zyski na 15 milionów funtów. I to tyle. Cena fair play.
W 2004 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach, Brazylijczyk Vanderlei Lima prowadził w Maratonie i nie było możliwości, by nie zdobył medalu. Nagle z tłumu wybiegł irlandzki ksiądz Neil Horan, zaatakował zawodnika. Ten stracił przewagę, siłę woli i ostatecznie zajął 3. miejsce. Wszyscy chcielibyśmy, żeby Stefano Baldini oddał mu swój złoty medal (a Amerykanin Kaflezighi swój srebrny Baldiniemu). Ja też chciałem, ale trudno było oczekiwać od Baldieniego takiego gestu. Tak, niesprawiedliwość. Gorsza, bo Brazylijczyk nie złamał żadnego przepisu. Tych sytuacji, gestów fair play, których nie było, znajdziemy pełno. Niewiele tych, które były, tych wielkich.
Ale czy odwoływanie się do honoru to błąd? Tak pisze Rafał Stec. Nie, moim zdaniem nie ma racji. Nie jest to błąd, a na pewno nie Dariusza Mioduskiego. To jego ostatnia szansa, jego chwycenie się brzytwy. Apel do sumień, próba wywarcia nacisku na społeczność kibicowską na całym świecie, szantaż emocjonalny. To akt desperacji. I nie ma w tym nic złego. To tylko taktyka. Taktyka która przegrała, nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że nie miała szans powodzenia.
Ale czy kibice mogą mówić o upadłych wartościach klubu z Glasgow? Naprawdę? Znacie historie własnego klubu? Tych argumentów przeciwko Legii będzie sporo, przymusowe transfery i tak dalej. Tak jak przeciw każdemu klubowi. Kibice nie przyjmują tych argumentów, bo uderzają w ich klub, nie potrafią stanąć z boku. Filozofia tłumu. Ale może dam taki. Historia Czarnych Żagań. Pamiętacie? Doszli do finału Pucharu Polski gdzie przegrali z Górnikiem Zabrze 0:4. Ale że Górnik był też mistrzem, to właśnie Czarni mieli zagrać w Pucharze Zdobywców Pucharów. PZPN uznał jednak, że krajowi grozi kompromitacja i wysłał do pucharów warszawską Legię. Myślicie, że Legia protestowała? A skąd, po prostu wzięła miejsce. Tyle, że zablokowała to UEFA i w sezonie 1965/66 Polaków w PZP nie reprezentował nikt. Dawno temu, historia, ale jednak – mówienie o honorze w futbolu jest dość ryzykowne, zawsze można narazić się na kontrę (i tak będziemy o tym mówili i argumentowali, że tym razem sytuacja jest wyjątkowa). Nie odwołujmy się do Celtiku, który już umierał, ale dostał drugą szansę i nie chce honorowo popełnić samobójstwa. Celtic jest ostatnim do którego można mieć pretensje. Jeśli mówimy o niesprawiedliwości, to niesprawiedliwe jest prawo UEFA, jego jednowymiarowość. I to z nim trzeba walczyć.
Ale przede wszystkim winna jest Legia. Błąd, błędem każdy może go popełnić. W pośpiechu, w tym kraju gdzie jest wieczne niedofinansowanie, gdzie jedna osoba pracuje na trzech etatach, jest to po prostu możliwe. Ale też mówimy o sytuacji z przepisem dla większości nieznanym, ale takim, który dla ludzi w klubie piłkarskim powinien należeć do wiedzy absolutnie podstawowej.
W tym przypadku nie zadziałał system alarmowy. Gdy pani kierownik drużyny, Marta Ostrowska, opowiadała w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, że nie ma pojęcia o piłce, było tylko haha hihi. I teraz chałupa się spaliła.
Wojciech Kowalczyk w wywiadzie dla Polsatu Sport mówi ciekawą rzecz.

Dziennikarz (Sebastian Staszewski): Leśnodorski przepraszał już wielokrotnie. Nie zrzuca winy na innych.
Kowalczyk: On nie, robią to za niego dziennikarze. Kiedy Legia kupuje Dudę to chwalimy prezesa. Kiedy przychodzi Orlando Sa – krytykujemy Żewłakowa. Legia zdobywa mistrzostwo? Sukces Leśnego. Kiedy odpada w Pucharze Polski – to winny Jan Urban. Propaganda sukcesu sprawia, że prezes rozliczany jest tylko z sukcesów. A to on zatrudnia ludzi i jest odpowiedzialny za tę sprawę.

Niestety, jest w tym sporo prawdy. Cały czas słyszymy jak to fantastyczny klub zorganizował prezes, jak wszystko doskonale idzie pod jego rządami. Nie ma zadawania pytań, dyskusji, są jedynie opisy, które dziś, z perspektywy tego strasznego błędu, czyta się jak Pieśń o Rolandzie.
Jednocześnie wciąż jest ogromna niechęć do tych, którzy naprawdę to wszystko zbudowali, do były właścicieli koncernu ITI. Zbudowali, ale popełnili zbyt wiele błędów. Zbyt wiele osób nie przyjmuje racjonalnych argumentów. Na szczęście Leśnodorski i Dariusz Mioduski, większościowy udziałowiec klubu, są zbyt inteligentni, by myśleć jak tłum. Oni stracili najwięcej. Mam nadzieję, że ta sytuacja doprowadzi do profesjonalizacji w klubie, że zacznie zatrudniać się specjalistów a nie kolegę kolegi. Że może przed zatrudnieniem kogokolwiek zrobi dokładną analizę jego możliwości, przeprowadzi szkolenia w zakresie przepisów i tak dalej, i tak dalej.
Furtka w tym roku była otwarta wyjątkowo szeroko, dlatego tak szkoda tej szansy. Ale klub żyje, nie umiera, ma wszelkie podstawy do tego być się rozwijać, stadion, akademię, która powinna wciąż przynosić zyski. Furtka z roku na rok powinna być otwarta coraz szerzej, bo UEFA jednak stara się wyjść na nowe rynki, taką prowadzi politykę. I za rok będzie ponowna szansa na awans.
Mam nadzieję, inaczej będzie legenda, jak z Górnikiem Zabrze, który w sezonie 1968/69 roku z całą pewnością wygrałby Puchar Zdbywców Pucharów, gdyby z powodów politycznych nie wycofały się wszystkie kluby Europy wschodniej.

Advertisements

3 komentarze »

  1. Wzw said

    „UEFA nie zachowała się w porządku nakazując stać prezesowi Leśnodorskiemu pod drzwiami. To trochę żenujące i niepoważne. Jednak każdy ma prawo do obrony, nawet najwięksi zbrodniarze mieli możliwość wyłożenia swoich racji (zawsze w przypadku jednostronnych procesów przywołuję Trybunał W Norymberdze, to drastyczne, ale tam właśnie była pokusa łamania tego podstawowego prawa, ale jednak nie wygrała). My tu mówimy o ludziach, którzy niedopilnowani jakiegoś zapisu.”

    No dobra, ale czy Leśnodorski był o coś oskarżony, że miał się bronić? To było zwykłe postępowanie administracyjne, nie wiem więc po co tam miał być Leśnodorski? Ze strony Celticu też nikogo nie wezwano dlatego jakoś nie jestem w stanie zrozumieć tego argumentu… Bereszyński nie mógł grać a zagrał, przepis jest jasny taką sytuację kara się walkowerem i nie ma w tym przypadku przewidzianej innej kary. Nie dziwne, że ustawodawca nie wziął pod uwagę „przypadkowego” wpuszczenia nieuprawnionego zawodnika, bo niby dlaczego miał coś takiego zakładać? W końcu w LM nie występują kluby z A czy B klasy tylko zdawałoby się „poważne” drużyny, to że tam nie czytają regulaminów nie jest wg mnie żadnym usprawiedliwieniem. Może by jeszcze zagrali w 12 przeciw 11 bo nie doczytali, że tak też nie można… Dlaczego tak rzadko czytamy o takich przypadkach? Może dlatego, że wśród tysięcy rozgrywanych meczów po prostu po obydwu stronach znajdują się ludzie którzy znają i przestrzegają przepisów zarówno gdy jak i samych rozgrywek.

    • Jantarek said

      Zgadzam się w stu procentach z powyższym komentarzem! Idealnie trafia w sedno sprawy!

  2. W ,,sprawie,, Legii, obok słowa HONOR, równie często padał termin DUCH SPORTU; w tym duchu nie ważne było, że Bereszyński nie miał prawa pojawić się na boisku, liczyło się to, że grał TYLKO trzy minuty, a wynik dwumeczu był 6-1 dla Legii. Gdyby legioniści mieli rację, trzeba by było wyrzucić wszystkie przepisy i regulaminy; przed każdym meczem kierownicy drużyn (zwłaszcza gdyby były nimi kobiety) ustalaliby, podług jakich reguł dzisiaj gramy, a po boisku biegaliby ci piłkarze, którzy akurat byliby na miejscu i mieli taką ochotę. Czyli – powrót do czasów z XIX wieku, kiedy rodził się futbol! Równie kuriozalny był list włodarzy Legii do Celticu – co oni oczekiwali od Szkotów? Że popełnią zbiorowe harakiri, bo kilka osób – w tym sekretarka – w polskim klubie nie potrafi czytać po angielsku ze zrozumieniem, albo nie potrafi zliczyć do trzech? I jeszcze jedno; Ta sama Legia, od dwudziestu lat domaga się od PZPN-u zwrotu mistrzostwa A. D. 1993…

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: