Archive for Louis van Gaal

Wyspa doktora Van Gaala

Zamiast patrzeć na boisko, Louis Van Gaal rysuje w swoim notatniku trójkąty i kółka. To szyfr, który tylko on sam potrafi rozgryźć. Szarlatan, matematyk czy zwykły nauczyciel wychowania fizycznego ze skłonnością do eksperymentów… Holenderski trener po kilku latach potępienia wraca na szczyt. Już raz tu był, ale przegrał swoją szansę. Teraz dostanie drugą i prawdopodobnie ostatnią. W Bayernie Monachium. Może zostać zapamiętany jako wielki piłkarski rewolucjonista albo odejść w zapomnienie jak setki pięciominutowych bohaterów przed nim.

Alkmaar to 100-tysięczne miasto, popularne wśród turystów, położone gdzieś wśród pól. Nic nadzwyczajnego. Miejscowy milioner, były policjant a obecnie właściciel banku i firmy ubezpieczeniowej DSB, Dirk Scheringa zbudował tu jednak jeden z najciekawszych zespołów Europy. W każdej firmie podstawą jest dobry menedżer, dlatego Scheringa sięgnął po najlepszego, który akurat był na rynku. Louis Van Gaal już raz został cudotwórcą, gdy sięgnął z Ajaksem po mistrzostwo Europy w 1995 roku. Dlaczego nie miałby zostać po raz drugi? Scheringa nie mylił się. Mistrzostwo Holandii dla Alkmaaru to triumf wiecznie żywej szkoły Rinusa Michelsa, być może najlepszego trenera w historii piłki nożnej, którą Van Gaal doprowadził do ekstremalnej formy.

Piłkarze to numery

– W Holandii mamy dwie szkoły, pierwsza to szkoła Ajaksu, którą reprezentują Michels, Cruyff, Van Gaal czy Van Basten, druga to szkoła federacji, którą reprezentują choćby Adriansee, Advocaat, Hiddink. Sa też trenerzy, którzy korzystają z obu szkół, jak choćby Beenhakker – tłumaczy nam Frans Hoek, który przez ponad 10 lat współpracował z Van Gaalem.
Szkołą Ajaksu jest prosta, oczywiście tylko na papierze – dominacja, posiadanie piki, nieustający atak. Gdyby było to tak proste, ale i wewnątrz szkoły Ajaksu są różni trenerzy.
Angielski dziennikarz David Winner, autor książki „Brillant Orange” pisze: „O ile Rinus Michels stwierdził, że na boisku piłkarze są numerami a nie ludźmi, o tyle Cruyff dla kontrastu zawsze traktował piłkarzy jak ludzi. Van Gaal udoskonalił wersję Michelsa, jest jak dotychczas najbardziej ekstremalnym trenerem, który widzi piłkę niemal wyłącznie jako grę zespołową”.
– Nie przywiązywałbym aż tak wielkiej wagi do tych słów, to chyba nierozumienie problemu. W Holandii wielu trenerów mówi o numerach, robił to Michels, robi to Van Gaal, ale robi to również Beenhakker. Chodzi jednak nie o ludzi a o pozycje. Na przykład Beenhakker mówi do Lewandowskiego: Grasz na szóstce. Oznacza to, że szóstka ma pewne konkretne zadania do wypełnienia i Lewandowski słysząc taką komendę dokładnie wie co ma robić. Jeśli chodzi o podstawowe założenia Louisa, można powiedzieć, że w ataku daje sporo luzu, w obronie wymaga bardzo ścisłego wykonywania poleceń – mówi Frans Hoek.
Faktem jest jednak, że Van Gaal ma znacznie lepsze wyniki z mało znanymi piłkarzami. Przecież wielki Ajax tworzył od podstaw, powoli wprowadzał tam swoich zawodników.
Może właśnie dlatego zespół Ajaksu, z którym zdobył mistrzostwo Europy w 1995 roku nie funkcjonował już tak dobrze jako reprezentacja Holandii w latach 2000-2001, gdy Van Gaal był selekcjonerem, a reprezentacja narodowa w eliminacjach do mistrzostw świata w 2002 roku przegrała rywalizację z Portugalią i… Irlandią.
– W Ajaksie to wszystko byli młodzi chłopcy, później byli zawodnikami Barcelony, Juventusu, Milanu, Interu… samych wielkich klubów. Nie chcieli słuchać Van Gaala tak jak we wcześniejszym okresie. Van Gaal jest nauczycielem i dlatego czasem można odnieść wrażenie, że podchodzi do swoich zawodników jak do uczniów. Potrafi wałkować do znudzenia te same ćwiczenia. Starsi zawodnicy, z uznanymi nazwiskami często burzą się przeciw temu, ale na młodych to skutkuje – mówi Marcel Van der Kraan z dziennika „Algemeen Dagblad”.
Louis Van Gaal skomentował w wywiadzie dla magazynu FIFA: „Zrezygnowałem, bo niektórzy zawodnicy nie akceptowali moich metod. Jestem kim jestem, mam swoją własną drogę, którą podążam się nie zmienię, nie mam takiego zamiaru’.
– Faktem jest, że Louis jest bardzo konsekwentny i zdecydowany. Dokładnie wie czego chce – przyznaje Frans Hoek.
A chce bezwzględnego posłuszeństwa, chociaż jak twierdzi Hoek, dopuszcza argumenty innych osób, lubi dyskusje i czasem, jeśli da się przekonać, jest w stanie coś zmienić.
Generalnie, jeśli chodzi o mentalność, wciąż pozostaje jednak nauczycielem WF-u. W poprzednim roku jego zamiłowanie do lekcji doprowadziło do poważnego wypadku. Van Gaal na zjeździe absolwentów swojej szkoły stwierdził, że wciąż mógłby uczyć WF-u i że bez problemu jest w stanie skoczyć o tyczce tak jak Siergiej Bubka.
Koledzy nie dowierzali, więc Van Gaal złapał za tyczkę i skoczył. Nie wiadomo czy zaliczył wysokość, wiadomo natomiast, że skończyło się złamaną nogą.

Byli jak Barcelona dzisiaj

Van Gaal zaczynał zresztą poważną karierę jako trener młodzieży w Ajaksie. Tym, który dał mu szansę zaistnieć, był Leo Beenhakker.
– Louis prowadził wtedy zespół do lat 19. Widziałem, że to inteligentny facet, że jest bardzo dobry w tym co robi, że ma szansę być dobrym trenerem. Dlatego na niego postawiłem – mówi dzisiaj Leo Beenhakker.
Po powrocie Beenhakkera do Realu, Van Gaal zaczął realizować swoje wizje. Szybko wprowadził do zespołu młodych zawodników, zaczął nawet od wygranej w Pucharze UEFA w 1992, pierwszy krajowy tytuł przyszedł jednak dopiero po ponad dwóch sezonach, w 1994 roku.
Wymienił praktycznie wszystkich piłkarzy, ale obyło się bez narzekania, bo szybko zdobył Puchar UEFA i to zamknęło usta krytykom.
W połowie lat 90-tych Ajax był już najciekawiej grająca drużyną Europy, która nie poddawała się defensywnym trendom.
Jorge Valdano, dyrektor Realu Madryt powiedział wtedy: „To nie jest najlepszy futbol lat 90-tych, to niemal piłkarska utopia. Do wyśmienitego pomysłu na grę dochodzi kapitalne przygotowanie fizyczne, lepsze niż u rywali. Ta drużyna to piękna i bestia zarazem”.
Józef Wandzik, którego Panathinaikos grał w 1996 roku w półfinale Ligi Mistrzów z Ajaksem, tak charakteryzuje zespół Van Gaala: – Oni grali zupełnie inną piłkę niż reszta świata. Można ich porównać do dzisiejszej Barcelony. Szybka, kombinacyjna gra, piękna dla oka, długo przetrzymywali piłkę, mieli ciekawe nowatorskie pomysły.
Van Gaal na konferencji prasowej powiedział, że spodziewa się iż najlepsi piłkarze odejdą. Takie prawo rynku. Ajax jako zespół słabej ligi holenderskiej nie miał szansy rywalizować z europejskimi potęgami. Po dwóch sezonach, wpodczas których Ajax zdobył tytułi doszedł do finału, zespół się rozsypał.
Odeszli wszyscy najlepsi piłkarze, odszedł też sam Van Gaal, który wkrótce stał się jednym z najlepiej opłacanych trenerów w Europie. Za rok pracy w Barcelonie zarabiał prawie 5 milionów euro.

Ta taktyka to brednie

– Z Louisem jest tak, że ma kontakt dobry albo nie ma go w ogóle – mówi Frans Hoek. To pierwszy powód, dla którego Barcelona okazała się zbyt dużym wyzwaniem.
Drugi to styl pracy. Van Gaal mówi: „To raczej filozofia niż układ na boisku. System należy dopasować do konkretnych graczy. Bez względu na system, filozofia jest ta sama. Musi być wzajemne zrozumienie trenera, który jest centralnym punktem zespołu i graczy. Najważniejsze jest przygotowanie odpowiedniej taktyki, każdy zawodnik musi dokładnie wiedzieć na czym polegają jego zadania. Dlatego potrzebne jest wzajemne zrozumienie, bo do mojego stylu potrzeba absolutnej dyscypliny. Na boisku gra 22 zawodników, jest 11 rywali po drugiej stronie, dlatego każdy zawodnik indywidualnie powinien wiedzieć kogo musi pokonać i jak wspomagać swoich kolegów z zespołu”.
Mówiąc w skrócie – jeśli nie będziesz wykonywał dokładnie poleceń i nie podporządkujesz się systemowi, nie ma dla ciebie tu miejsca.
Dlatego Van Gaalowi, mimo początkowych sukcesów, nie udało się w Barcelonie. Paparazzi z góry starali się zrobić zdjęcia jego karteczek, na których bezustannie kreślił trójkąty i inne figury geometryczne. Rivaldo wprost stwierdził, że ta współpraca jest męcząca, a prasa stanęła po stronie piłkarzy. Ciekawe, że Rivaldo właśnie u Van Gaala osiągnął szczytową formę.
Wkrótce doszło do otwartej wojny. Hiszpańskie media sportowe, które w tym kraju mają ogromną władzę irytował dodatkowo fakt, że w zespole było 9 Holendrów. Zespół był nawet nazywany „Oranje Barcelona” lub bardziej dosadnie… „Ajax Barcelona”. To zdecydowanie za dużo jak na możliwości tutejszych kibiców. Johan Cruyff, który nie przepada za Van Gaalem, stwierdził że jego koncepcja wynika z braku koncepcji, a książkę, w której Van Gaal mówił o swojej filozofii nazwał „stekiem bredni”.
– Przyjaciele prasy, odchodzę. Gratuluję wam – powiedział 20. maja Van Gaal, zwany przez wrogów „Bufonem stulecia”. To była jego pożegnalna konferencja prasowa. Ciekawe, że zrezygnował z wielomilionowej odprawy. Po prostu odszedł.
– Niezależnie od tego co o mnie sądzicie, jestem człowiekiem z zasadami. Przyjechałem tutaj, choć miałem o wiele bardziej intratne oferty – powiedział. Faktem jest, że miał ofertę z Realu Madryt.
– Jestem pewien, że dzisiaj Louis bardzo chciałby pracować w Realu. Pewne jest, że do Barcelony nie ma powrotu. Chyba, że chodzi o drużynę B. Ok, miał niezłe wyniki, ale to nie jest człowiek dla Barcelony, tak uważają tu wszyscy – mówi Moises Llorens, dziennikarz hiszpańskiego dziennika „As”.
Kolejne doświadczenie również okazało się niewypałem. Van Gaal przejął reprezentację po Rijkaardzie i jak się później okazało, była to jak najgorsza wiadomość do kibiców Oranje. Van Gaal wprowadził swój reżim, co nie spodobało się jego gwiazdom. Ciekawe, że kręcili nosami jego ukochani byli juniorzy z Ajaksu.
Piłkarze mówili wprost, że chcą by zajęcia były luźniejsze, preferowali relaks zamiast zamordystycznego reżimu. Dlatego Van Gaal w końcu nie dał rady z Holandią, zespołem który tak charakteryzował w rozmowie z „Magazynem Sportowym” Hans Van Breukelen: „Holandia to taka specyficzna drużyna, w której każdy ma własne zdanie. Jeśli w innym kraju trener mówi, że będziemy wykonywać konkretne ćwiczenie, po prostu się je wykonuje. W Holandii piłkarze zaczynają dociekać – po co to ćwiczenie i czy nie lepsze byłoby inne. U nas każdy na swoje zdanie”.
A w takich warunkach Van Gaal pracować nie będzie!
Frans Hoek, były asystent Van Gaala mówi: – Pracuję często z wieloma trenerami z absolutnego topu: z Benitezem, Wengerem, Mourinho. Louis jest w jednym do nich podobny. Każdy z nich jest oczywiście innym człowiekiem, każdy ma swój pomysł na prowadzenie zespołu, każdy dochodzi inną drogą do sukcesu. Wspólne jest to, że każdy z nich doskonale wie do czego dąży, ma cel, ma swoją wizję. Taki jest właśnie Louis.

Cud z Alkmaar

Powrót do Holandii potwierdził, że Holender jest idealnym trenerem do zespołu, w którym to on jest największą gwiazdą.
Marcel Van der Kraan: – To co zdziałał Van Gaal w Holandii jest postrzegane w kategoriach cudu. Gdyby AZ zajął na koniec 5. Miejsce, nikt nie miałby pretensji, takie są możliwości zespołu. AZ ma budżet w wysokości 27 milionów euro, Ajax ma 70 milionów, PSV około 60, a Feyenoord prawie 50. Alkmaar zdystansował jednak rywali, co w trakcie sezonu miało ogromne konsekwencje. Pracę stracili wszyscy trenerzy wielkiej trójki: Van Basten, Verbeek i Stevens.
Hoek: – W 2007 roku Alkmaar przegrał mistrzostwo w ostatniej kolejce ligowej, grając naprawdę dobry futbol. W poprzednim sezonie udoskonalili system, grali bardzo dobrze, stwarzali sobie dużo sytuacji, jednak odznaczali się fatalną skutecznością. W tym sezonie grają podobną piłkę jak w poprzednim, tyle tylko, że w końcu są bardzo skuteczni.
– Drużyna potrzebuje zdobyć tytuł, bo to daje jej potwierdzenie postępu jaki zrobiła. Strata tytułu w ostatniej kolejce była ogromnym rozczarowaniem. Później oddaliśmy Szotę Arweładze i Danny’ego Koovermansa, którzy mieli udział przy 55 golach, ale nikim ich nie zastąpiliśmy – opowiadał Van Gaal na początku 2008 roku. Żalił się, że właściciel Alkmaar to, choć bardzo porządny, jednak dość skąpy człowiek. Czymże bowiem było 16 milionów euro rocznie, którymi dysponował klub z Alkmaar w stosunku do budżetów wielkiej trójki? Scheringa dorzucił więc nieco ponad 10 milionów i to wystarczyło by zdystansować rywali. Van Gaal myśli o powrocie do wielkiej piłki, w jednym w wywiadów przyznał: – Odejdę jeśli zgłosi się po mnie jedna z czołowych reprezentacji, Holandia, Niemcy, Anglia lub Brazylia, ale nie wykluczam też klubu, jak Real czy Bayern.
Każdy normalny obywatel musiałby zapłacić spore pieniądze za zareklamowanie swoich usług we wszystkich największych mediach świata. Van Gaal dostał to za darmo. Zaraz zgłosił się Bayern i to tam Holender rozpocznie nowy sezon.
Van Gaal, inżynier futbolowy, wydaje się być kimś stworzonym do pracy w kraju swojego większego sąsiada, w którym króluje zasada „Ordnung muss sein”.
– Wydaje się, że może to być dla niego ostatnia szansa na pracę z wielkim klubem, poza tym z Alkmaar osiągnął chyba maksimum tego co da się osiągnąć – mówi Jeroen Kapteijns, dziennikarz „De Telegraaf”.
Ale coś po sobie zostawił, choćby zespół w Lidze Mistrzów i nadzieję na to, że dzięki zespołowi z Alkmaar w Holandii będzie się mówiło o wielkiej czwórce, co od wielu lat bezskutecznie próbuje osiągnąć wiele zespołów. Ale to właśnie Alkmaar jako pierwszy od 28 lat zespół spoza wielkiej trójki zdobył mistrzostwo Holandii. Ciekawe, że wcześniej, w 1981 roku, również był to Alkmaar, wtedy kierowany przez Niemca Georga Kesslera. W tym samym roku klub dotarł też do finału Pucharu UEFA, gdzie przegrał dopiero z Ipswich Town Bobby’ego Robsona. Niestety klub nie potrafił pójść za ciosem. Teraz Scheringa już teraz zapowiada, że do 2010 roku w Alkmaar powstanie stadion na 40 tysięcy widzów. O ile oczywiście właściciel nie będzie chciał w krótkim czasie odzyskać inwestycji. A jest na kim zarabiać. Najlepsui pilkarze, którym teraz wróży się wielką karierę, a więc: bramkarz Sergio Romero, pomocnicy: Demy De Zeeuw i Stijn Schaars oraz napastnicy Mounir El Hamdaoui i Moussa Dembele, są warci dzisiaj 25,5 miliona euro wg. fachowego niemieckiego portalu transfermarkt.de. Stworzył ich szalony nauczyciel od WF-u.
Czy Van Gaal jest jeszcze w stanie poprowadzić z sukcesami któryś z najlepszych europejskich zespołów, to zależy tylko od niego, od tego czy będzie potrafił współpracować z gwiazdami. Może to być ciężkie, bo jest trenerem ekstremalnym. Holendrzy mówią też, że jest człowiekiem ekstremalnym. Gdy kiedyś poproszono go o wpłatę na fundację charytatywną zajmującą się leczeniem zaniku mięśni u dzieci, powiedział, że 20 tysięcy euro niewiele zmieni. Podzwonił po znajomych biznesmenach i zebrał 2 miliony.
Marek Wawrzynowski

Reklamy

Dodaj komentarz