Archive for Tonny Bruins Slot

Tonny Bruins Slot

Ten tekst napisałem dlatego, że Slot nie chce rozmawiać z gazetami. Ciekawe bo Holendrzy mówią, że jest bardzo medialny. On sam mówi, że nie jest pracownikiem Polonii i to dlatego. Moim zdaniem to kwestia angielskiego, nie bardzo mu idzie. Chyba trzeba nauczyć się niderlandzkiego. Z Holandii dostałem całą masę materiałów ale właśnie po niderlandzku, masakra. Wrzuciłem na elektronicznego tłumacza ale wyszedł jakiś absurd nad absurdami. Na szczęście pomógł mi Daniel Olkowicz, który kiedyś pracował w „PS” i zna kilka narzeczy. Ok, miłej lektury.

Człowiek z cienia
Józef Wojciechowski, właściciel Polonii Warszawa wyznaje zasadę, że liczy się tylko pierwsze miejsce. Dlatego zatrudnił Tonny’ego Bruinsa Slota, najlepszego holenderskiego specjalistę od rozpracowywania rywali.
– Jeśli masz go po swojej stronie, twoje szanse na wygraną są znacznie większe – uważa Leo Beenhakker, selekcjoner reprezentacji Polski.

Spróbuj wyobrazić sobie swojego najgorszego przeciwnika – człowieka, który cię śledzi, rozkłada na czynniki pierwsze, inwigiluje, stara się poznać twój tok myślenia.
– Tony czyta wywiady z trenerem rywali, żeby poznać jego sposób myślenia, zgłębić jego psychikę – mówi „PS” Leo Beenhakker.
To właśnie Slot – szpieg z Amsterdamu, futbolowy maniak, dla którego nie istnieje świat poza piłką nożną. Wojciechowskiemu tłumaczy o co chodzi w piłce nożnej, opisuje mu zawodników.
– Sprawia, że nie jestem zdany tylko na opinię trenera Zielińskiego. Mam fachowca, który ma pełne rozeznanie, co dzieje się w zespole i mi o tym mówi – tłumaczył w wywiadzie dla „PS” Wojciechowski.
To znaczy mniej więcej tyle, że ocenia dla Wojciechowskiego pracę trenera Jacka Zielińskiego, chociaż sam trener powiedział nam, że nie czuje z tego powodu dyskomfortu. Kibice Polonii wciąż czekają na jakieś widzialne oznaki pracy Slota. Na razie jego sukcesikiem była trafna sugestia, że Krzysztof Bąk nieźle nadaje się na obrońcę. Wojciechowski usprawiedliwia Slota mówiąc, że nie jest od tego by działać pod publiczkę.

Rozmowa dziennikarza z Ronaldem Koemanem:
NRC Handesblatt: Czy nie denerwuje pana, że Tony Slot non stop gada o piłce?
Koeman: Denerwuje. Wtedy mówię mu „Tony, bądź cicho, idź stąd!”
NRC Handesblatt: I co on na to?
Koeman: Odchodzi, widać, że jest załamany. Ale po kilku godzinach wraca i dalej nawija.
Slot, piękny umysł futbolu, może gadać godzinami, ale nie dowiesz się od niego niczego na temat polityki albo przewadze napędów hybrydowych nad standardowymi. Temat jest tylko jeden – piłka nożna.
Dziennikarz, który przeprowadził te rozmowę z Koemanem, Eric Oudshoorn opowiada: – Kiedyś byliśmy w Barcelonie, okazało się, że jesteśmy w tej samej restauracji co Tonny. Pogadaliśmy chwilę, ustaliliśmy, że siądziemy razem. I do późnych godziny nocnych Tony wyjaśniał nam taktykę, omawiał ze szczegółami wszystkich możliwych piłkarzy. Ma gigantyczną wiedzę o piłkarzach, dlatego w Holandii często nazywamy go „masterscout” – mistrz skautów.
– Zna chyba wszystkich piłkarzy w Polsce. W ekstraklasie, I lidze i młodej ekstraklasie. Poza tym myślę, że jest najlepszym specjalistą od rozpracowywania rywali w Europie. Jeśli masz go u siebie w drużynie, twoje szanse na wygraną znacznie się zwiększają. To człowiek, który oddycha futbolem – reklamuje swojego rodaka Leo Beenhakker, który zresztą polecił go Józefowi Wojciechowskiemu, właścicielowi Polonii.

Przykład pracy Slota? W sezonie 2005/06 prowadzona przez Koemana Benfica wyeliminowała Manchester United i Liverpool. Najważniejsze laury zgarnął Koeman, ale prasa holenderska pisała, że architektem wygranej był właśnie jego asystent analityk.
– Anglicy mają pewien określony styl gry. Nie mówię, że jesteśmy od nich lepsi taktycznie, ale może po prostu czasem bywamy mądrzejsi – rozkłada ręce się Slot.
W 1972 roku został zatrudniony na stanowisku skauta w założonym właśnie małym klubie FC Amsterdam (powstałym po złączeniu jego dwóch poprzednich klubów: DWS i Blau Witt), stanowisku, które w większość polskich klubów wciąż nie funkcjonuje lub jest uważane za nieistotne. Miał być też
odpowiedzialny za stworzenie banku informacji na temat rywali. Jego praca była wysoko ceniona w Holandii, zresztą w ogóle FC Amsterdam sprawiał spore niespodzianki i w 1974 roku zakwalifikował się do Pucharu UEFA. Wtedy Slot dostał naprawdę spektakularną robotę – w II rundzie FC Amsterdam trafił na Inter Mediolan.
„Leciałem samolotem i analizowałem wielkich piłkarzy – Facchettiego, Bonisegnę czy Mazzolę. To był coś” – wspominał później Slot w wywiadzie dla Het Parool.
Swoje zadanie wykonał idealnie. FC Amsterdam wygrał 2:1 na San Siro, a w holenderskiej prasie pojawiły się pierwsze poważne wzmianki o początkującym skaucie. Tym badziej, że FC Amsterdam w tym sezonie zaszedł do ćwierćfinału – o jedną rundę dalej niż Ajax – największy holenderski klub, mający na koncie dopiero co zdobyte 3 tytuły mistrza Europy.
W połowie lat 70-tych wyjechał do Kijowa, gdzie przyglądał się z bliska pracy samego Walery’ego Łobanowskiego, prawdopodobnie najwybitniejszego trenera w historii Europy wschodniej.
Do dzisiaj Slot uchodzi za najlepszego w Holandii specjalistę od Europy wschodniej. Może szczegółowo opowiedzieć o większości zawodników, o których większość ludzi w życiu nie słyszała. Może właśnie stąd pomysł zaangażowania go w Polonii.
– Jestem dość dobry w scoutingu, ale moje główne zadanie i specjalność to jednak analiza rywali – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Slot.
Na początku lat 80-tych przeniósł się do Ajaxu. Jegoi były pracodawca wkrótce przestał istnieć, bo w Amsterdamie nie ma miejsca dla żadnego poważnego klubu poza Ajaksem. W 1985 roku przejął na 6 tygodni posadę trenera Ajaxu po Aadzie de Mosie. Wygrał tytuł, ale to była jego ostatnia praca na stanowisku pierwszego szkoleniowca.
– Ok, zdobyłem mistrzostwo, ale to nie dla mnie. To okropna praca, jestem analitykiem i niech tak zostanie – opowiada „PS”.

– To mistrzostwo nigdy nie przełożyło się to na jakieś korzyści finansowe. Powinienem robić tak jak inni trenerzy de Moss czy Beenhakker. Oni wiedzą jak negocjować kontrakt. Ja nigdy nie miałem
wygórowanych żądań finansowych – powiedział w wywiadzie dla „Het Parool”.
Co ciekawe, w najpopularniejszej piłkarskiej grze komputerowej świata – Football Managerze – właśnie Slot jest jednym z najdroższych skautów.
– Pierwszy trener musi mieć określone cechy charakteru. Tonny nie pasowałby do tej funkcji. On jest człowiekiem z cienia – uważa Beenhakker.
W świecie realnym prawdziwy przełom dla Slota nastąpił właśnie w 1985 roku, gdy na stanowisku pierwszego trenera Ajaxu został zatrudniony Johan Cruyff, jedyny prawdziwy Bóg w ateistycznym, holenderskim społeczeństwie.
– Jestem wielkim fanem Cruyffa i tak zostanie, nikt nigdy mi w tym nie przeszkodzi – mówi Slot, który był na służbie swego idola przez 11 lat.
– Był genialnym piłkarzem, a później znakomitym trenerem. Nauczyłem się od niego szczegółów profesjonalnej piłki – mówi „PS”.
Zaczęło się przeciętnie, bo Ajax przegrał rywalizację z PSV. Klub z Amsterdamu odbił sobie w Pucharze Zdobywców Pucharów, w finale pokonując Lokomotiv Lipsk.
Najlepiej wspomina okres spędzony z Cruyffem w Barcelonie. Sięgnął po tytuł mistrza Europy, 4 razy po mistrzostwo Hiszpanii, wygrał Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy.
– Były też porażki, jak ta z Milanem 0:4, gdy nasi piłkarze byli bardzo łatwo ogrywani przez rywali. Nie poznawałem ich. Ale wszystko wynagrodziła mi wygrana z Sampdorią w finale Pucharu Mistrzów w 1992 roku – opowiadał Slot.
Holendrzy wyliczyli, że tylko w europejskich pucharach przygotowywał swoje drużyny do niemal 150 meczów. Jego drużyny 6-krotnie dochodziły do finałów europejskich pucharów.
Po 8 latach w Barcelonie wrócił do Holandii. Prezydent „Barcy”, Jose Luis Nunez proponował mu pozostanie, ale Slot chciał być lojalny wobec zwolnionego właśnie Cruyffa.
– Postanowiłem, że razem wygrywamy i przegrywamy. Moja żona była tego samego zdania. Wróciliśmy do Holandii. Johan został w Katalonii, bo tu było jego życie. Ja tęskniłem za ojczyzną – powiedział w holenderskiej prasie.
Został zatrudniony na stanowisku głównego szperacza w PSV. Zaczął też tworzyć szkółkę młodzieżową. Ale ten okres kariery uważany jest za jego porażkę. Na osłodę miała przyjść praca z reprezentacją Holandii, dla której rozpracowywał rywali w 2000 roku. Drużyna prowadzona wtedy przez Franka Rijkaarda szła jak burza i odpadła dopiero w półfinale, po karnych, z Włochami.
Po trzech latach wrócił do Ajaxu, gdzie przez 7 lat był asystentem kolejnych trenerów. Na dłużej związał się z Ronaldem Koemanem, któremu towarzyszył 2002 roku, również w PSV, Benfice i Valencii, aż do czasu jego zwolnienia z tego ostatniego klubu w poprzednim sezonie.
Od tego czasu Slot jest kimś w rodzaju wolnego strzelca. Czas wolny spędza w samolocie, oczywiście analizując rywali. Podobno nie robi nic innego. To właśnie dlatego Leo Beenhakker polecił go Józefowi Wojciechowskiemu.
– Jestem non stop związany z piłką. W Polonii jestem doradcą technicznym, ale nie jestem pracownikiem klubu. Przyjeżdżam raz na jakiś czas, pomagam na ile mogę, staram się podpowiedzieć w kilku kwestiach. Ale to jest tylko jedno z moich zajęć. Właśnie wylądowałem w Amsterdamie, przebiorę się i już lecę na Maltę i do Albanii. Erwin Koeman (selekcjoner reprezentacji Węgier – red.) poprosił mnie, żebym przeanalizował dla niego mocne i słabe strony piłkarzy z tych krajów – mówi Slot.
Właściciel Polonii nie owija w bawełnę: – Sam nie znam się na piłce, więc chciałem mieć kogoś kto się zna. I to najlepiej.

W tekście wykorzystałem wypowiedzi z wywiadu Piotrka Żelaznego z Józefem Wojciechowskim. Oczywiście za zgodą autora.

Dodaj komentarz