Archive for Transfer roku

Transfer roku

To tekst, który został wydrukowany we wrześniu 2001 roku w gazecie wyborczej (wydanie stołeczne). Jedna z moich pierwszych prób pisania reportażu. Opowiada historię Hemdana, doktoranta UW, który przyjechał tu z Egiptu  postanowił obok kariery naukowej zrobić również piłkarską. Miał 33 lata ale wierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę. Ciekawe, że po opublikowaniu tego tekstu zadzwoniła pewna pani z fundacji zajmującej się dziećmi chorymi na białaczkę z informacją, że Hemdan został uznany przez dzieci człowiekiem roku. Wyprzedził Adama Małysza, który wtedy zaczynał swój wielki marsz po seryjne triumfy. Siła oddziaływania prasy jest wielka, siła wyborczej jest ogromna. Wtedy się zorientowałem.

Hemdan, zgodnie z przypuszczeniami nie zrobił wielkiej kariery, chociaż wtedy z Falenicy był naprawdę gwiazdą.

Transfer roku

Jest szybki, przebojowy, skuteczny. Ma 33 lata, gra w szóstej lidze. Ale chce jeszcze zrobić karierę w futbolu. – Wszystko przede mną. Jeżeli naprawdę czujesz piłkę, wiek się nie liczy – twierdzi Hemdan Rabie Attir El-Metwalli

Kibice KS Falenica, zespołu grającego w klasie A, już zacierają ręce. – To będzie transfer roku – mówi jeden z nich siedzący na trybunach. I rzeczywiście. Pierwszy mecz Hemdana w nowym klubie, pierwsza minuta… i od razu pierwsza bramka. Pierwszy Arab grający w lidze polskiej zagrał jeden mecz i to wystarczyło. Już został postrachem bramkarzy. Na razie w klasie A…

Marzenia się spełniają

Pierwsze kroki stawiał w szkółce piłkarskiej znanego w Egipcie klubu Mansoura. – To bardzo dobry zespół – mówi Hemdan. – W ostatnim sezonie skończył rozgrywki tamtejszej ligi na czwartym miejscu. Aż czterech zawodników Mansoury gra w pierwszym składzie reprezentacji Egiptu.

Przez kilka lat grywał w drużynach młodzieżowych Mansoury. Już wtedy uchodził za talent. Znakomite wyszkolenie techniczne, świetna koordynacja ruchowa. Gdy skończył 17 lat, został powołany do reprezentacji młodzieżowej. – Grałem tam z zawodnikami starszymi o dwa lata. Całe swoje dotychczasowe życie poświęcałem piłce. Podobno miałem przed sobą naprawdę dużą karierę…

Wszystko wskazywało na to, że jego wielkie marzenie się spełni. W wieku 21 lat grał już w barwach pierwszoligowego Mekawelin El-Arab, trzykrotnego mistrza Afryki. Nie spodziewał się jeszcze wtedy, że już wkrótce będzie musiał dokonać najważniejszego życiowego wyboru.
To twoja przyszłość

Gdy skończył szkołę średnią, postanowił zająć się archeologią. – Było to dla mnie niezwykle ważne. Gdy okazało się, że mam znakomite wyniki w nauce, musiałem wybierać – mówi Egipcjanin. – Sam nie potrafiłem podjąć decyzji. Pytałem wielu przyjaciół. Jedni mówili „tylko piłka”, inni wskazywali na naukę. Rodzice nie chcieli za mnie wybierać. Usłyszałem od nich jedynie: „To twoja przyszłość. Sam wybierz to, czego pragniesz”. Ale wiedziałem, że zawsze marzyli, bym kiedyś został profesorem na uniwersytecie w Kairze. Właśnie dlatego zdecydowałem się na studia.

Wstawał o godz. 8 rano, wracał do domu wieczorem. Na kontynuowanie kariery piłkarza nie było żadnej szansy. Później, już bez treningu, grywał jeszcze w drugoligowym klubie Belkas. Ale pięć lat temu i z tego musiał zrezygnować. W ramach wymiany z Polską przybył do naszego kraju na studia doktoranckie. Jedna z wielkich gazet z Kairu poświęciła mu pół strony. W artykule „O piłkarzu, który chciał zostać profesorem” opowiedziała historię Hemdana.

– Gdybym miał wybierać jeszcze raz i miałbym znowu kilkanaście lat, to chciałbym jakoś pogodzić swoje studia z piłką. Być może trochę żałuję dawnej decyzji, ale tak wtedy musiałem postąpić – mówi zawodnik.

Jego opiekunką na uniwersytecie jest Joanna Pinińska. Uważa, że Hemdan postąpił słusznie: – Może twierdzę tak, gdyż sama jestem naukowcem. Dlatego myślę, że wybrał najlepiej, jak tylko mógł. To jest pasjonująca praca. Chociaż na pewno, grając zawodowo w piłkę, mógłby zarabiać znacznie lepiej.

Wspaniały kraj

Hemdan od początku polubił Polskę. Największe wrażenie zrobiło na nim nasze lato. – Do zimy nadal nie mogę się przyzwyczaić. Ale lato jest u was cudowne. Macie niesamowitą zieleń. Do tego w Polsce są naprawdę wyjątkowi ludzie. Byłem w wielu europejskich krajach i nigdzie nie spotkałem takich ludzi jak tutaj. Są bardzo życzliwi i przyjacielscy. Zresztą, mam tu wielu przyjaciół i co jakiś czas zdobywam nowych.

Mimo to, mając taką możliwość, nie zdecydowałby się na grę w polskiej reprezentacji. Jednak uważa, że przypadek Emmanuela Olisadebe jest całkowicie normalny. – Wystarczy popatrzeć na reprezentację Francji. To przecież mistrzowie świata. A ilu z nich pochodzi tak naprawdę z Francji? Nawet Zinedine Zidane jest z Algierii.

Przyjazd do Polski to dla niego wejście do całkowicie innej strefy kulturowej. – Gdy pojechałem do Egiptu i powiedziałem swoim znajomym, że w Polsce piwo pije się jak u nas wodę mineralną, nie mogli uwierzyć – opowiada. – W Egipcie za picie alkoholu, na przykład w parku, można trafić do aresztu. I jeszcze jedno. Od razu zwróciłem uwagę na to, że młodzi ludzie często całują się na ulicy w sposób, który u nas jest niedopuszczalny. W moim kraju w publicznym miejscu można jedynie pocałować się na przywitanie czy pożegnanie. Nie ma miejsca na większe czułości. Ale podoba mi się za to, że w Warszawie nie ma korków. Przynajmniej w porównaniu z Kairem.

Hemdana El-Metwalli bardzo lubią jego współpracownicy. – Jest jak każdy człowiek z południa – mówi pani Pinińska. – Bardzo towarzyski, rodzinny. Do tego widzę, że bardzo angażuje się w życie w naszym kraju. Uczy się języka czy chociażby gra w piłkę w klubie. To bardzo dobrze, że potrafi połączyć naukę z futbolem. To dobrze o nim świadczy.

Chociaż w Polsce jest już cztery lata, nauka języka idzie mu dosyć ciężko. – Mówię po polsku, tylko kiedy muszę. Rozumiem jednak, co do mnie mówią ludzie w waszym języku. Poza tym porozumiewam się po angielsku i francusku. I raczej tych języków używam. Ale muszę powiedzieć, że język polski nie jest wyjątkiem. Również języka arabskiego bardzo trudno się nauczyć – mówi Hemdan i zapisuje jednocześnie coś na kartce od prawej do lewej strony.

Jeszcze coś zdziałać

Za trzy tygodnie będzie bronił pracy doktorskiej. Być może już w listopadzie wróci do ojczyzny. Ale jeszcze tego nie przesądza. – Wszystko zależy od tego, jak potoczą się moje losy jako zawodnika. Chciałbym jeszcze coś zdziałać, grając w piłkę. Zamierzam rozpocząć karierę na nowo. Na razie będę grał w klubie z Falenicy, a później zobaczymy. Wszystko zależy od pierwszych dwóch miesięcy. Jeżeli zobaczę, że dobrze mi idzie, być może zostanę w waszym kraju. „Snajper z Egiptu” bardzo dobrze wyraża się o kolegach z drużyny. – Bardzo ich polubiłem. Oni mnie też. To dobrzy gracze. Mamy naprawdę świetnego skrzydłowego, jest też dobry zawodnik w środku pola i jeszcze kilku, którzy mogliby zaistnieć. A tak w ogóle, w której lidze my gramy? W szóstej? O mój Boże. To strasznie nisko. W Egipcie są tylko cztery ligi. Jeżeli tak, to jestem pewien, że awansujemy. Doszedł teraz do nas nowy trener. To świetny fachowiec, rozumie zawodników. Musi tylko sprawić, żeby zawodnicy rozumieli się nawzajem.

Jeszcze w poprzednim sezonie nie było możliwości, by obcokrajowiec grał poniżej IV ligi. Teraz przepisy zostały zmienione. Hemdana do klubu z Falenicy polecił jego przyjaciel z Libii. Stało się to po międzynarodowym halowym turnieju amatorów, który zorganizowany został z inicjatywy Uniwersytetu Warszawskiego. W sześciu spotkaniach egipski napastnik strzelił 27 bramek. Jego zespół oczywiście okazał się najlepszy, a on sam został wybrany na najlepszego zawodnika turnieju.

– Na razie gram w piłkę dla przyjemności. Wiem, że tylko w I albo w II lidze można zarobić jakieś pieniądze. Ale jestem przygotowany do gry na każdym poziomie. Muszę tylko trochę pobiegać i poprawić kondycję. Mam spore doświadczenie. W Egipcie nigdy nie schodziłem poniżej II ligi.

Sporo osób przychodzi na mecze do Falenicy, by zobaczyć swojego nowego ulubieńca. Już w przedsezonowych sparingach strzelał na zawołanie. W pierwszym oficjalnym meczu również nie zawiódł fanów. Mimo 33 lat uważa, że na karierę jeszcze nie jest za późno. – Spójrz na Hagiego czy Mathaeusa. Innym świetnym przykładem jest mój rodak Hossam Hassan. Oni grali, będąc znacznie starsi. Wszystko jest jeszcze przede mną. Jeżeli naprawdę czujesz piłkę, wiek się nie liczy. Chodzi właśnie o to, by czuć futbol. To jest jak z talentem w muzyce. Z tym trzeba się urodzić. Ja należę właśnie do zawodników, u których umiejętność gry jest naturalna. Tacy piłkarze mogą grać przez całe życie. Szybko kończą kariery piłkarze fizyczni zmuszeni uczyć się każdego zagrania, strzału czy innych elementów techniki.

Polska mistrzem świata?

Wieczorami ogląda mecze piłkarskie w telewizji. Spore wrażenie zrobiły na nim występy reprezentacji Polski. – Pamiętam, że kiedyś mieliście dobrą drużynę. Nagle wszystko jednak się skończyło. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Teraz znowu macie dobry zespół. Jestem pewien, że w ciągu 20 lat Polska będzie najlepsza na świecie – twierdzi z przekonaniem. – Ale Egipt też ma dobry zespół. Tyle tylko, że nasza reprezentacja ma poważny problem. Moi rodacy chcą grać ładnie, a nie skutecznie. Cały czas przetrzymują piłkę w środku pola. Zobacz, jak grał Romario. Miał tylko jeden cel – trafić do bramki. Ja staram się postępować tak samo, bo piłka nożna oznacza bramki. Wasz zespół gra co prawda bardzo fizycznie, ale też strzela sporo bramek. Jeżeli chodzi o ligę egipską, jest silniejsza od polskiej. Regularnie co roku zdobywamy puchary w Afryce. Nasz najmocniejszy zespół Ahli Kair pokonał nawet niedawno Real Madryt.

Na jednym ze spotkań w Falenicy na trybunach pojawił się przyjaciel Hemdana z Libii. Pytał o jakiś mocny drugoligowy klub w Warszawie. Stwierdził, że już niedługo sprowadzi tu młodego, bardzo zdolnego zawodnika z Egiptu.

Marek Wawrzynowski

Comments (16)