Archive for Joachim Low

Joachim Low

To wywiad z Jogim Lowem  (lub Loewem jak kto woli). Exclusiv nie dało się załatwić. Harald Stenger, szef biura prasowego powiedział, że miał kilkaset próśb o wywiad z Jogim. Był więc tzw. okrągły stół – ja, Daniel Olkowicz, Marcin Gabor, kilku dziennikarzy z gazet regionalnych z Niemiec, ale też ze Szwajcarii Austrii i Szwecji. I oczywiście TVP. Chłopaki z TVP pomogli mi później w tłumaczeniu za co im dziękuję. Okazało się bowiem, że angielski Jogiego nie jest zły ale nie jest dobry a przy systemie okrągłego stołu nie ma czasu na dogadywanie. To coś między exclusiv a konferencją prasową…

Oto materiał, który ukazał się w przeglądzie sportowym.

– To będą najlepsze mistrzostwa Europy w historii. Jeśli wszystko będzie wykonane perfekcyjnie, możemy wygrać ten turniej – mówi Joachim Low, selekcjoner reprezentacji Niemiec, którzy w swoim pierwszym meczu w grupie B zmierzą się z Polską.

– Od października zeszłego roku dostajemy tygodniowo po 80 próśb o wywiad z Joachimem Lowem – przyznał Harald Stenger, szef biura prasowego DFB. Przegląd Sportowy znalazł się wśród „wybrańców”. Jesteśmy jedyną polską gazetą codzienną, której „Jogi” udzielił wywiadu. Oprócz nas przyjechali jeszcze dziennikarze tygodników,  TVP, gazet ze Szwecji, Chorwacji, Austrii, Szwajcarii oraz regionalnych dzienników niemieckich. Low, jak zawsze elegancki, po kolei przedstawia się wszystkim. Niemcy są z niego dumni. Mówią, że to prawdziwy dżentelmen. Magazyn „Vanity Fair” uznał go nawet za najlepiej ubranego trenera w Niemczech.

– To akurat nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ubieram się normalnie, tak jak i pan – zapewnia Low i poprawia wartą kilkaset euro koszulę.

Przegląd Sportowy: Leo Beenhakker, selekcjoner reprezentacji Polski, powiedział, że dzisiaj nie ma już czegoś takiego jak niemiecki styl gry. Co pan na to?

Joachim Low: Nie wierzę, że mógł tak powiedzieć. Pan chyba żartuje. Uważam, że przez ostatnie 3 lata nasz zespół się poprawił.

Ale tak właśnie powiedział. Nie miał nic złego na myśli. Po prostu stwierdził, że od kiedy drużynę przejął Jurgen Klinsmann, z panem jako asystentem, zespół gra bardziej po europejsku. Nie ma już tego czołgu…

– Staraliśmy się stworzyć własny styl. Nie oglądaliśmy się za siebie. Chcemy grać piłkę techniczną, przyjemną dla oka. Myślę, że możemy być zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy.

Dzisiejszy trener musi być bardziej psychologiem czy nauczycielem piłki?

– Na pewno proporcje się zmieniają. Ale szkoleniowiec musi znaleźć balans. Muszę wiedzieć, jak porozumiewać się z mediami itd. Psychologia to rozmowy z piłkarzami, nastawianiu ich do gry. Ważne, żeby dokładnie znali oczekiwania trenera. więcej takie chwile, gdy drużynie nie idzie, gdy wszystko układa się inaczej niż sobie wymyśliłeś. Wtedy ważna jest siła psychiczna. Dzisiaj więcej osiąga się, gdy zawodnikom potrafi się wytłumaczyć spokojnie i rzeczowo, niż jeśli jest się dyktatorem, który hce wywrzeć nacisk na piłkarzy. Trzeba mieć duże wyczucie, żeby wiedzieć jak trafić do zawodnika. To w dzisiejszych czasach niezwykle ważne dla trenera. Zresztą mamy psychologa, pana Hammana, który jest z nami od kilku lat. Obserwuje trenerów, mnie szczególnie. Jest dobrym partnerem do rozmów, daje cenne uwagi. Pomaga mi komunikować się z zawodnikami. Bardzo dużo się od niego uczę.

Proszę opowiedzieć o efekcie Kilimandżaro, to podobno pana autorski termin?

– Zgadza się. Zawsze marzyłem o tym, żeby wejść na Kilimandżaro. Przed kilkoma laty wybrałem się n Kilimandżaro, zdaje się w 2002 roku. Po drodze pojawia się jednak sporo przeszkód. Gdy już byłem na kilku tysiącach metrów, dopadło mnie niesamowite zmęczenie. Byłem krańcowo wyczerpany. Wtedy następuje taki moment, że musisz zdecydować – idziesz dalej, poświęcasz ostatni oddech, albo rezygnujesz i masz spokój. To jest właśnie mój efekt Kilimandżaro. Staram się przekazać zawodnikom, że gdy już opadają z sił, warto poświęcić jeszcze chwilę i odpocząć na szczycie.

Niemcy mają obecnie poważny problem z bramkarzami. Podstawowy, Jens Lehman, nie gra w piłkę. Jak ma osiągnąć wysoką formę na Euro 2008?

– Lehman nie grał ostatnio zbyt wiele i wiem, że to problem. Jest jednak naszym najlepszym bramkarzem, więc mam do niego zaufanie. Arsene Wenger mówi, że Jens zostaje sporo po treningach, że daje z siebie naprawdę bardzo dużo. Ma ogromne doświadczenie, ale mamy też czterech innych bramkarzy, którzy są na doskonałym poziomie, jak chociażby młodzi Manuel Neuer czy Rene Adler.

Mecz z Polską jest pierwszym, więc będzie miał kluczowe znaczenie dla obu zespołów.

– Zgadza się. Wracając do meczu z ostatniego mundialu, w Dortmundzie, mimo że wygraliśmy, Polacy zagrali bardzo dobrze. Poradzili sobie z presją kibiców, których było 80 tysięcy. Mieli nawet kilka szans. Mieliśmy wtedy sporo szczęścia, jednak ani przez chwilę nie zwątpiliśmy. Mój zespół jest bardzo mocny psychicznie. Inna sprawa, że obecny polski zespół również jest znacznie mocniejszy niż wtedy. Zagraliście świetne eliminacje. W grze polskie drużyny niemal przez cały czas utrzymuje się wysokie tempo. Wiem, ze Leo Beenhakker wprowadza dużo szybkiej gry treningów podczas treningów i podczas meczów. Nie ma miejsca na przestoje. Polacy świetnie dostosowali się do taktyki narzuconej przez Holendra.

Niemcy są znani z doskonałego rozpracowania rywali. Wiecie już wszystko o Polakach?

– Wiemy sporo. Mamy sieć skautów na całym świecie. Oglądamy wszystko, od lig europejskich do Pucharu Narodów Afryki. Po wylosowaniu Polaków, obejrzeliśmy sporo meczów polskiej ligi, mecze polskiej reprezentacji. Przed turniejem będziemy mieli przygotowane 10-minutowe klipy, w których będzie zawarta kwintesencja tego, co potrafia nasi rywale. Wszystkie schematy.

Polacy są schematyczni?

– Tak, ale w pozytywnym znaczeniu. Taktyka Beenhakkera opiera się w znacznej mierze na wpojeniu zawodnikom pewnych automatycznych zachowań. On dał tej drużynie twarz, jest sporo kombinacji. Gra bez piłki to w polskiej drużynie na pewno nowość.

Podczas ostatniego mundialu zajęliście trzecie miejsce. Sądzi pan, że Euro będzie stało na podobnym poziomie?

– Jestem przekonany, że będą to najlepsze mistrzostwa Europy jakie kiedykolwiek zostały rozegrane. Poziom drużyn jest niesamowicie wysoki. Zresztą podczas mistrzostw świata na 16 drużyn, które awansowały do 1/8 finału, było aż 11 europejskich. W ćwierćfinałach na 8 było 6, a w półfinałach zostały same europejskie zespoły. To wyraźnie wykazuje, że poziom europejskiej piłki dawno nie był tak dobry. Poza tym w tym roku będziemy mieli niezwykle wyrównane zespoły. Naprawdę każdy może pokonać każdego. Bez wyjątku.

Można powiedzieć, że pańska praca jest kontynuacją pracy Jurgena Klinsmanna?

– Zdecydowanie tak. Inna sprawa, że drużyna znacznie się rozwinęła. Zrobiliśmy wiele badań, różnych obszarach. Przez ostatnie półtora roku doszliśmy do wielu ciekawych wniosków. Nasza drużyna rozwinęła się. Jest lepsze jest zrozumienie gry i jej organizacja. Gramy dosyć bezpiecznie. Fizycznie jest lepiej. Kilku piłkarzy musi jednak sporo nadrobić. Metzelder, Frings czy Schneider mają trzy tygodnie, żeby dojść do wysokiej formy. Musimy też poprawić tempo gry, dokładność podań.

Według badań, niemiecki piłkarz cztery lata temu przetrzymywał piłkę średnio 2,6 sekundy. Teraz 1,9 sekundy. Czy to zamierzone?

– Tak, pracujemy nad tym od lat. Chcemy by zawodnicy szybciej pozbywali się piłki, poruszali się więcej bez piłki. Zmieniamy naszą grę. To trochę kwestia taktyki, trochę treningu. Gramy na jeden lub dwa kontakty, ewoluujemy, mamy więcej płynności w grze, więcej szybkości.

Na poprzednich mistrzostwach był pan asystentem. Teraz będzie pierwszym trenerem. Pana odpowiedzialność jest więc znacznie poważniejsza…

– Nie widzę tego w ten sposób. Nigdy nie miałem uczucia, że stałem z tyłu, za plecami Klinsmanna. Byłem odpowiedzialny za taktykę, za trening. Wspólnie pracowaliśmy, czułem taką samą odpowiedzialność jak on. Przecież przez 8 lat wcześniej byłem głównym trenerem w klubach, miałem konferencje prasowe itd. Po mundialu sytuacja niewiele się zmieniła, po prostu teraz moja funkcja nazywa się inaczej i jest na mnie skierowanych więcej obiektywów.

Podobnie jak w zespole Klinsmanna, ważne role w waszym zespole odgrywają polscy zawodnicy – Klose i Podolski. Teraz głośno jest o konflikcie między Polską a Niemcami o zawodników pochodzących z naszego kraju.

– Cóż, z tego co ja wiem, o żadnych konfliktach nie ma mowy. Trochowski, Klose i Podolski już dawno podjęli decyzję, że chcą grać dla Polski. Z tego co wiem, to wszyscy urodzili się w Niemczech.

Zaraz, zaraz, wszyscy urodzili się w Polsce. Klose w Opolu, Podolski w Gliwicach a Trochowski w okolicach Gdańska.

– Ok. Wszyscy mówią trochę po Polsku. Nie wiem jak będzie z Grochowskim. Jest jeszcze bardzo młody, zobaczymy czy uda mu się przeskoczyć na poziom międzynarodowy. Jeśli chodzi o Klosego i Podolskiego, to już w tej chwili są tonami podstawowi zawodnicy. Powiem tak, żeby zakończyć ten wątek: Bardzo się cieszę, że chłopcy wybrali właśnie Niemcy a nie Polskę.

Podobno szykujecie medialne show, chcecie ogłosić kadrę na górze Zugspitze?

– Zgadza się. 16 maja zrobimy to właśnie tam, bo Zugspitze to najwyższa góra w Niemczech, dlatego chcielibyśmy nadać takiemu wydarzeniu jak powołania do kadry,  specjalną rangę. Chcemy wspiąć się na szczyt, stamtąd jest widok na całą Europy. Uważam, że to doskonały pomysł. Po 10 maja zbierzemy się całym sztabem i ustalimy powołania. Ci zawodnicy,którzy nie pojadą na turniej, dowiedzą się tego ode mnie dzień wcześniej. Zadzwonię do nich i osobiście ich poinformuję.

Jest pan wyluzowany przed turniejem?

– Na pewno nie mogę użyć takiego słowa. Raczej jestem podniecony tym co mnie czeka.

Rozmawiał Marek Wawrzynowski

Reklamy

Comments (1)